Está en la página 1de 279

TOLKIEN

Władca Pierścieni
~~~~~ *Bractwo Pierścienia* ~~~~~ **Dwie Wieże** ~~~~~ ***Powrót Króla***

J.R.R. Tolkien

*Bractwo Pierścienia*
Przełożył Jerzy Łoziński

Zysk i S-ka Wydawnictwo

Trzy Pierścienie elfowym władcom szlachetnego miana, Siedem krzatów monarchom w kamiennych sal koronie, Dziewięć ludzkim istotom, którym śmierć pisana, Jeden dla Władcy Ciemności, co trwa na mrocznym tronie W Mordorze, moc którego zwycięży, nie chciana. Ten Jedyny, by rządzić wszystkimi, ten Jedyny, by wszystkie odnaleźć, Ten Jedyny, by zebrać je wszystkie i w ciemności zespolić więzami W Mordorze, moc którego zwycięży, nie chciana.

Spis treści
Nota od wydawcy. Przedmowa. Prolog. KSIĘGA PIERWSZA Rozdział I. Długo oczekiwana biesiada. Rozdział II. Cień przeszłości. Rozdział III. Trzech to już kompania. Rozdział IV. Skrótem na grzyby. Rozdział V. Spisek ujawniony.

NOTA OD WYDAWCY
Władca Pierścieni J.R.R. Tolkiena należy do elitarnej grupy ponadczasowych ze utworów się czytanych możliwość polskiemu przez każde pokolenie. Los sprawił, pojawiła zaprezentowania

czytelnikowi nowego tłumaczenia sztandarowego dzieła fantasy w

sytuacji, gdy literatura ta już na dobre zadomowiła się na polskim rynku wydawniczym. Podstawową zasadą przyjętą przez tłumacza było jak najwierniejsze sugestii do Tolkiena autorów zrealizowanie skierowanych

przekładu (zwłaszcza dotyczących imion i nazw własnych).

Przedmowa
Historia ta rosła w trakcie opowiadania, aż ostatecznie przybrała postać dziejów Wielkiej Wojny o Pierścień, w których znalazło się wiele wzmianek o zdarzeniach zaczęła się rodzić znacznie zaraz po wcześniejszych. Opowieść niniejsza powstaniu Hobbita, a jeszcze przed jego publikacją w roku 1937; zanim jednak zdecydowałem się ją rozwinąć, zakończyć chciałem i najpierw uporządkować

Sytuacja taka pojawiła się już w Hobbicie. a początek jej dała chęć ugruntowania dziejów języków elfowych. z zwłaszcza racji iż głównie lingwistycznych. Pragnąłem to zrobić przede wszystkim dla własnej satysfakcji. które prosiłem o radę i opinię. jednak nieuchronnie przyzywała dawny świat i stała się opowieścią o jego przemijaniu i śmierci. gdzie padały wzmianki o Elrondzie. powróciłem do kolejności chronologicznej. by owa prehistoria zainteresowała jeszcze powstała kogoś. zanim zostały przedstawione jego narodziny i rozwój. jako że miałem niewielką nadzieję. Gdy kontakt z osobami. a także pojawiały się luźne informacje o elementach kryjących .mitologię Zamierzchłych Dni. którą gromadziłem już od paru lat. „niewielką nadzieję" kazał zamienić na „żadną". Gondolinie. Elfach Godnych czy orkach. dowiedzieć hobbitach Narracja i czegoś ich zachęcony więcej o prośbami czytelników chcących się przygodach.

wybuch wojny w roku 1939. oczywiście. Pierścieniu. a ja miałem w tym okresie również obowiązki. Na zwłokę wpłynął też. uzyskali je. o Gandalfie. oraz zajęcia. Ci. kiedy nie była jeszcze ukończona nawet księga pierwsza. tak że do Lotalõrii i . Czarnym nią wyrastających: Morii. aż do chwili. którzy ciekawi byli dalszych informacji o hobbitach.się pod powierzchnią zdarzeń lub ponad Durinie. Magu. których nie mogłem zaniedbać. które pasjonowały mnie jako badacza i nauczyciela. aczkolwiek musieli na to długo poczekać. Pomimo posępności następnego pięciolecia czułem. że nie mogę już poniechać historii. gdy stanąłem u grobu Balina w Morii. Znaczenie owych aluzji i związek pomiędzy nimi ujawniły się dopiero w Trzeciej Epoce. zwieńczonej Wojną o Pierścień. Władca Pierścieni powstawał z przerwami w latach 1936-1949. którą kontynuowałem głównie po nocach. Tutaj nastąpiła dłuższa przerwa i pisanie podjąłem dopiero po roku.

przynajmniej wysłać Froda w podróż do Mordoru. które później złożyły się na księgę czwartą. Rozdziały te. wcale nie stały się mniej pracowite. W powiązania przyszło mi trakcie oraz roku 1944 zmusiłem się do tego. wówczas w RAF-ie w Afryce A jednak minęło jeszcze pięć lat. co dziś stanowi treść księgi trzeciej. którą prowadzić. chociaż nie tak już chmurne. a także początki pierwszego i trzeciego rozdziału księgi piątej. wydział. a dni. Kiedy opowieść została . wysyłałem zaraz po napisaniu który synowi. zanim książka przybrała dzisiejszą postać. mnie zbrakło nie tylko pomysłów. ale i czasu na myślenie. opisywać. W ciągu następnych miesięcy nakreśliłem pierwszy szkic tego. kiedy jednak płomienie pożogi rozpaliły się w Anõrien. służył Christopherowi. Południowej. aby w imię wyjaśnienia a tajemnic i dramatów wojny.Anduiny dotarłem pod koniec roku 1941. w tym czasie zmieniłem dom. uczelnię. Théoden zaś dotarł do Kopcowej Doliny.

trzeba ją było przepisać. nie stać mnie było bowiem na zawodową maszynistkę. Wskazówek mogło mi tutaj dostarczyć jedynie własne poczucie tego. Chciałem przede wszystkim spróbować swych sił w napisaniu naprawdę długiej historii. która interesowałaby ich. które Pośród to poczucie które niejednemu musiało wydać się osób. a czasami może nawet wzruszała. co one piszą . Zanim Władca Pierścieni ukazał się drukiem. by się boczyć. co intrygujące lub wzruszające.wreszcie doprowadzona do końca. czytało go wiele osób i w związku z tym chciałbym się odnieść do licznych zasłyszanych bądź przeczytanych opinii czy domysłów na temat motywów i celów opowieści. niedorzeczną lub marną. Nie mam powodu. Sam musiałem żmudnie stukać na maszynie. przeczytały czy choćby przejrzały tę książkę. znalazły się i takie. skoro ja żywię podobne opinie na temat tego. czytelników. które uznały ją za nudną. opaczne. podniecała zaskakiwała lub bawiła.

w tak długiej historii trudno o to. skoro jednak nie muszę książki recenzować ani pisać na nowo. Nawet jednak tych. w milczeniu przechodzę nad nimi do porządku — z wyjątkiem jednej. że fragmenty i rozdziały. aby każdy moment zadowolił każdego. zapuszczała korzenie w przeszłość i wypuszczała niespodziewane gałęzie. Co do ukrytego znaczenia czy „przesłania" — nie zamierzałem zawrzeć niczego ani takiego w niniejszej historii. która nie jest ani alegoryczna. sporo większych i którym jestem również ja sam.czy też jawnie preferują. Rozrastając się. mniejszych usterek. Zapewne. za którą skarcili mnie także i inni: że książka jest za krótka. ale zasadniczy jej temat wyznaczony był . nie wszystko w niej zachwyciło. które jedni mi wytykają. Z listów wiem. by te same momenty wszystkich rozczarowały. inni wychwalają Czytelnik znajdzie pod niebiosa. a także niepodobna. najbardziej krytyczny. którym książka się podobała. aluzyjna.

Jeden z najważniejszych rozdziałów. Działania w rzeczywistej wojnie i jej finał nie przypominają wojny z mojej legendy.od chwili. Gdyby dyktowały one rozwój tej ostatniej. nie zniszczony. Źródłem narracji jest to. gdy łącznikiem pomiędzy nią a Hobbitem Cień do uczyniłem przeszłości. Saruman. z czym od dawna się nosiłem (a częściowo nawet spisałem). zanim wydarzenia roku 1939 cieniem nieuniknionej katastrofy zaczęły się kłaść na przyszłość. to najpewniej Pierścień zostałby zdobyty i wykorzystany przeciw Sauronowi. natomiast nie Barad-dûr byłby okupowany. którego by ujarzmiono. Napisałem go na długo przedtem. i nawet gdyby tej katastrofy udało się jakimś cudem uniknąć. najstarszych Pierścień. a zaś nie unicestwiono. natomiast wybuch wojny w roku 1939 i późniejszy jej przebieg miały tutaj wpływ niewielki lub zgoła żaden. należy fragmentów. . opowiadane przeze mnie wydarzenia potoczyłyby się mniej więcej tak samo.

nawet więc przetrwałyby długo. ja serdecznie ich alegorii od czasu. o drugiej z rozmysłem stanowi autor. gdyż rozmaicie dostosowują się do sposobu myślenia i doświadczeń czytelników. konfliktu hobbitów istoty lubują te się i nie w nienawidziłyby jako niewolnicy Ci. nie pewnie znoszę inaczej wszystko by powiązali. podczas gdy o pierwszym decyduje czytelnik. podobają mi się o wiele bardziej. alegoriach wszakże wykryłem którzy i pogardzałyby nimi. gdy podrósłszy pretensjonalność. Z całą pewnością na pisarza .zdobywszy Mordorze Pierścienia. prawdziwe czy zmyślone. brakujące pośród elementy zamętu i podstępów odnalazłby w swojej wiedzy o Pierścieniach i po niedługim czasie stworzyłby własny Wielki Pierścień. że owo „dostosowywanie się" jest często mylone z „alegorycznością". dzięki któremu mógłby Obie się strony zmierzyć z samozwańczym Panem Śródziemia. Historie. Przypuszczam. aluzjach.

weźmy przykład mniej ponury: wysunięto przypuszczenie. że trzeba było znaleźć się w mroku czasów wojny. aby w pełni poczuć jej grozę. w roku 1918 żył już tylko jeden z moich Albo najbliższych przyjaciół. iż najpotężniej na rozwój akcji oddziałały ówczesne zdarzenia i reakcje na nie. że rozdział Porządki we sytuację. ale równie nieprawdziwa jest myśl narzucana przez fakt. jest sprawą bardzo zdefiniowania odwołują się do przeświadczeń mglistych niepewnych. że rok 1914 był nie mniej złowieszczym doświadczeniem dla młodych ludzi niż rok 1939 i jego okrutne następstwa. wraz jednak z upływem lat zaczyna się zapominać. gdy . a głosząca. że autor i krytyk żyją w tych samych czasach. to jednak. w jaki sposób ziarno opowieści wykorzystuje zawiłą. a glebę wszelkie przeżyć próby i jej i doświadczeń.muszą oddziaływać jego własne doświadczenia. Bardzo pociągająca. Włości która odzwierciedla panowała w Anglii w chwili. To prawda.

zaplanowany od samego początku.kończyłem książkę. w którym upływało moje dzieciństwo. a stało się to w kiedy motocykle żadnego (podówczas jeszcze budowano. To nieprawda. których — co chcę wyraźnie podkreślić — nie narzuciły ani intencje alegoryczne. ale stary. został bezpowrotnie zniszczony. czasach. Kraj. Fragment ten stanowi istotny. w własne oczy). Rozdział ten ma rzeczywiście pewne źródła w moich doświadczeniach. rzadkością widziałem dopiero zanim skończyłem były nie na dziesięć lat. gdyż te wyrastają z dawniejszej i zdecydowanie odmiennej sytuacji ekonomicznej. składnik akcji. aczkolwiek zmieniał się pod wpływem przemian w charakterze Sarumana. a koleje podmiejskie Niedawno zdjęcie zauważyłem gazecie zrujnowanego młyna. jego ojciec. Nigdy nie lubiłem młodego młynarza. dość jednak słabe. ani chęć aluzji do aktualnych wydarzeń politycznych. kiedyś tak potężnego i według mnie ważnego. nosił czarną brodę i nie nazywał .

O hobbitach W książce tej wiele się mówi o hobbitach — z jej kart czytelnik może się sporo dowiedzieć o ich charakterze.R. napisanych przez samego Bilba. .R. który opublikowany został pod tytułem Hobbit. Opowieści swojej właściwie nadał tytuł Tam i z powrotem. J. albowiem przedstawiła historię wyprawy na wschód i drogi powrotnej do domu. Dalsze informacje można znaleźć w wyborze z Czerwonej Księgi Marchii Zachodniej.się Piaszczyk. który zasłynął w całym świecie. a także odrobinę o ich dziejach. Tolkien Prolog l. pierwszego hobbita. Fragment ten pochodził z pierwszych rozdziałów Czerwonej Księgi.

W efekcie tej przygody wszyscy hobbici zostali uwikłani w wielkie wydarzenia Epoki. do bardziej Nawet w skomplikowanych niż miech. młyn dawnych czasach z reguły nieufnie podchodzili Wielkiego . bardziej ongiś licznym niż dzisiaj. Z wielką wprawą sporządzają narzędzia i korzystają z nich. najchętniej mieszkają w schludnych wsiach. Dla takich właśnie osób zamieszczam garść najważniejszych zagadnień z dziedziny hobbitologii. Hobbici są nieszkodliwym. o których mowa będzie tutaj. harmonię i ład. ale bardzo starodawnym plemieniem. wielu czytelników już na samym początku może chcieć się dowiedzieć czegoś więcej o tych osobliwych istotach. a także w skrócie opowiadam o owej pierwszej przygodzie. Ponieważ kochają pokój. Ponieważ nie wszyscy mają poprzednią książkę. pośród starannie uprawianych pól. atoli nigdy nie mieli upodobania do urządzeń wodny czy krosno.

" Po drugie. mniejszymi od krzatów*.. to znaczy mniej od nich * Jak dobrze wiadomo (por. jak nietrudno zorientować się z opisów.. Dzięki temu. Hobbici są faktycznie niewielkimi istotami. tekst J. że dotychczasowi tłumacze Tolkiena dokonali wyboru niefortunnego: „krasnoludy". co oryginalnie zestawione zostało w języku Zachodu.R. decydujących o tym. Nie sposób przeto zwać je „krasno. a w tej chwili problemem staje się to.Plemienia — jak nazywają nas — dziś zaś ze zgrozą chowają się przed nami i stąd trudno ich spotkać. Trzy są przynajmniej powody owej niefortunności. niepochwytność zaś swą zawdzięczają jedynie wielopokoleniowej praktyce i bliskości z ziemią. które ze Wspólnej Mowy na angielski przetłumaczone zostało jako dwarves. się potrafią i zwinnie bezszelestnie. że dla ludzi graniczy ona z magią. a umiejętność tę posiedli w takim stopniu. czyli Wspólnej Mowie używanej w Śródziemiu w Trzeciej Epoce. do podjęcia jej jednak już tutaj zmusza nas fakt. Dodatek F w części III). z którym nie chcą mieć do czynienia. Kwestię tę należałoby właściwie odłożyć do umieszczonych na zakończenie części III Dodatków. gdyż stanowią odmienny od ludzi gatunek istot. Niniejszy tekst jest zatem przekładem z przekładu. a chociaż nie lubią bez potrzeby poruszać się spieszyć.R. istoty nazwane po angielsku dwarves nie mają na sobie najmniejszej czerwonej kropki. podobnie . że talent ów jest niedostępny dla istot większych i bardziej niezgrabnych. Mają czuły słuch i ostry wzrok.. aczkolwiek tą hobbici nigdy się nie parali. Po pierwsze. zupełnie błędne jest zwanie ich „. ilekroć zbliża się wielkolud. Tolkiena możliwie jak najwierniej oddaje po angielsku to. znikają chyżo i bezgłośnie..ludami". jak po polsku oddać sens pojęcia.

barczystymi waha się i silnymi. Tymczasem istniało bardzo dobre rozwiązanie. rub. Po trzecie. co stanowi prawdziwy afront dla istot nazwanych po angielsku dwarves. oczywiście. Na wyjaśnienie wszystkich pozostałych kwestii językowych czytelnik o zainteresowaniach lingwistycznych będzie musiał poczekać na część III. że skrót należy czytać Marchia Occidentalii Liber rubidus = Czerwona Księga Marchii Zachodniej. chociaż a do może niewiele niższymi. o które przyprawiają nas niezliczone. elfowe „c" przez „k". a najpewniej nierozwikłane pytania. iż ktoś mówiłby np. powiemy tylko pokrótce. Część jednego ze wspomnianych dodatków poświęcona będzie kwestiom lingwistycznym. Zgodnie z Czerwoną Księgą. Occ. liczył sobie cztery stopy trzy cale wzrostu i potrafił dosiąść konia. to jednak zdecydowaliśmy się na cztery ingerencje. tutaj więc zaznaczymy tyle. i ograniczymy się do stwierdzenia. Oto w zeszycie 22 „Rozpraw Wydziału Filologicznego Akademii Umiejętności w Krakowie" z roku 1893 zawierającym część II Średniowiecznej poezyi łacińskiej w Polsce A. brutalnie urwany. (Wszystkie przypisy oznaczone gwiazdką pochodzą od tłumacza). że z wdzięczną uległością używamy tu wszędzie formy mnogiej „krzatowie". Celembrimborze. niestety. w którym występuje słowo „crzat". krzat-krzatowie (Khazâd). Otóż w nadpalonym fragmencie zapisków poczynionych przez Brücknera przy opracowywaniu wzmiankowanego dzieła — zasadniczy korpus spłonął wraz z Biblioteką Krasińskich — czytamy na marginesie: „Skrzat-skrzaty. wszystkie podyktowane chęcią zapobieżenia opacznej wymowie przez polskiego czytelnika terminów elfów (najczęściej jest to. elfowe „ó". gdyż chodzi przede wszystkim o inny trop. Sindarin). Nie będziemy się rozwodzić nad dreszczami. elfowie. Brücknera znajdujemy tekst z 1466 roku. w czwartym zapobiec chcieliśmy temu. na jakie Polacy wypowiadają angielskie „th" (skądinąd też niejednorodne). Historyczne jak hobbici. Bandobras Tuk (Byczyryk). elfowe zaś „w" jako „u” W pierwszym przypadku lękaliśmy się dramatycznej wielości najczęściej chybionych sposobów. ** Aby nie rozwlekać niepomiernie tego przypisu. Wzrost ich między stopami**. że czytelnik łatwo może zapomnieć." Wzmianka w nawiasie nie pozostawia żadnych wątpliwości. syn Isengrima Drugiego. jako „õ". Łaciński tekst darujemy tu sobie. . że oto ktoś nieopatrznie Elwing Białą chciałby czytać na podobieństwo Elvisa Presleya. Lib. powiadają jednak. skądinąd czwórczłonowej. orkowie itd. że chociaż zasadniczo zachowaliśmy pisownię języków elfów. o jednej sprawie. które odmienia się nieosobowo. w drugim o ciarki przyprawiało nas wyobrażenie. Tak więc elfowe „th" oddajemy jako „t". jak się zdaje. dwiema Dziś czterema rzadkości należy wzrost trzech stóp. „krasnoludy" to słowo. w trzecim obawialiśmy się. które się tu nasuwają. że obecne pokolenia skarlały i że kiedyś byli wyżsi. iż akcent nad „o" wydłuża je — jak ongiś w polszczyźnie — nie zamieniając go bynajmniej w „ó". Mar.

i szlachetnym niż piękne: Twarze z bohaterach. w czasach pokoju i dostatku byli plemieniem pogodnym. roziskrzonymi oczyma. o których traktuje nasza opowieść. żartując do woli i pojadając sześć razy dziennie (jeśli mogli sobie na to pozwolić). ale ich długie i zręczne palce potrafiły sprostać wielu innym pożytecznym zajęciom. a pokryte były grubymi.zapisy hobbitów wspominają tylko o dwóch potężniejszych od niego dawnych będzie książce. również w o czym niniejszej mieli z reguły bardziej poczciwe szerokie. Hobbici z Włości. szczególnie gustując w żółciach i zieleniach. jedli i popijali często i ochoczo. Śmiali się przeto. z rzadka jednak nakładali buty. kręconymi włosami. jedzenia i napitku. albowiem ich stopy miały twarde podeszwy. które porastały im głowy i były najczęściej kasztanowate. rumianymi policzkami oraz ustami skorymi do śmiechu. podobnymi do tych. Ubierali się barwnie. Dlatego nie byli zbyt biegłymi szewcami. .

Z dawien dawna używają języków podobnych do ludzkich. niepewnych już i zapomnianych. zanim jakiekolwiek istoty o nich się dowiedziały. ale niemal bez reszty odnoszą się do ich własnej historii. zamieszkiwali hobbici spokojnie a Śródziemie. hojnie też szafowali darami. Tak czy owak. które również lubili otrzymywać. pewne jest. ponieważ na świecie bez liku jest dawnych stworzeń. w której ludzie pojawiają się rzadko.Radowały ich biesiady. Tylko pośród elfów zachowały się świadectwa owych najdawniejszych czasów. jakie łączą nas z nimi więzy. Nie ulega najmniejszej wątpliwości. Początki hobbitów sięgają Zamierzchłych Dni. jednakże nie sposób już stwierdzić dokładnie. bardziej z nami niż z elfami czy nawet krzatami. podobne do ludzi zdradzają też upodobania i niechęci. a hobbici wcale. że — niezależnie od późniejszej obcości — hobbici są spokrewnieni z nami. ów niewielki naród nie budził specjalnego . długie lata przed tym. że długie.

hobbici zamieszkiwali niegdyś tereny. interesowali się naukami. na wschód od Morza. hobbici na przekór swej woli stali się tak ważni i znani.zainteresowania. . Froda. I dopiero w czasach Bilba oraz jego dziedzica. niemniej z owych legend. Ich własne kroniki rozpoczynają się od ustanowienia Włości. W czasach Bilba hobbici nic już nie wiedzieli o swoich praojczystych wyjątkiem zwłaszcza zachowało w się ziemiach. iż zmącili spokój zgromadzeń Mędrców i wielkich tego świata. Aczkolwiek czasy Trzeciej Epoki Śródziemia od dawna należą już do przeszłości i zmienił się kształt wszystkich krajów. na których i dziś trwają: północny zachód Starego Świata. genealogii starych paru Z nie rodach hobbitów. niemniej którzy od elfów. a także z niektórych słów i obyczajów wynika niedwuznacznie. krzatów i ludzi zbierali informacje o dawnych czasach i obcych krajach. a najstarsze legendy rzadko sięgają przed ich Dni Wędrówki.

dłonie i stopy mieli większe. który padłszy na Zielony Bór. dlaczego później zdecydowali się na trudny i niebezpieczny przemarsz przez góry do Eriadoru. a najchętniej zamieszkiwali wyżyny i górskie stoki. doliny a plemion W ich gdy górnej Wielkim Górami hobbici w pradawnej przeszłości ruszyli najdawniejszych pobrzmiewają zamieszkiwali Anduiny. byli bardziej Kosmostopcowie ogorzali. zaskarbił mu nową nazwę: Sępna Puszcza.że jak wiele na innych zachód. Tęgowie byli masywniejsi i ciężsi. hobbici podzielili się na trzy nieco od siebie odmienne rody: Kosmostopców. Tęgów i Bladoskórów. nie nosili też bród ani obuwia. Zielonym opowieściach pomiędzy Borem Mglistymi. czasy. Nie wiadomo. Jeszcze zanim doszło do przeprawy przez góry. niżsi i wątlejsi od innych. a siedliska lubili zakładać na nizinach i nad . Ich kroniki wspominają o mnożeniu się ludzi i o Cieniu. mieli małe i chyże dłonie oraz stopy.

długo trzymali się brzegów Anduiny. stanowili północną gałąź . najmniej liczni. zamieszkiwali jeszcze Najliczniejsi spośród hobbitów byli też najbardziej reprezentatywni dla całego najdłużej plemienia: zachowali najchętniej prastary osiedlali się w jednym miejscu i zwyczaj życia w tunelach i jamach. Najwcześniej ruszyli na zachód i zawędrowali w Eriadorze aż do Świszczowego Wierchu. Wielu z nich długi czas żyło na terenach pomiędzy Tarbadem a Dunlandem. Ruszyli na zachód po Kosmostopcach i korytem Gromkiej Wody pociągnęli na południe. Kosmostopcowie utrzymywali żywe kontakty z krzatami i długi czas żyli u podnóża gór. Bladoskórowie mieli (jak nietrudno od zgadnąć) jaśniejsze hobbitów. podczas gdy inni Dzicz. Bladoskórowie. Tęgowie. byli wyżsi i smuklejsi pozostałych Dawno uwielbiali zaś drzewa i lasy.rzekami. mniej lękający się ludzi. aby później znowu powędrować na północ. temu skóry i włosy.

hobbici zastali i ludzi. którzy się a przez z takich wielkich czy Tukowie przeprawili ubywało. szybko ich ziemie wnet Północnego Królestwa opustoszały. Ciągle żyły tutaj jeszcze ludzkich. W Eriadorze szybko zmieszali nich się ze i swoimi lubili poprzednikami. Z dawien dawna przedkładali polowanie nad uprawę ziemi.hobbitów. Przekroczyli góry na północ od Tajaru i podążyli w dół Siwej Wody. Morze jednak resztki królów. Na jak Gorzaleniowie. Jeszcze w czasach Bilba można było wykryć pewne ślady Bladoskórów u przedstawicieli rodów. Dúnedainów. Zachodniego Lądu. a ponieważ byli od odważniejsi ryzykować. Bliżej niż inni przyjaźnili się z elfami i mieli zdolności bardziej do języków oraz śpiewu niż do rzemiosł. i elfów. pomiędzy Górami Mglistymi a Górami Księżycowymi. Wiele tu było wolnego . zachodzie Eriadoru. często spotykamy ich jako naczelników lub wodzów u Kosmostopców czy Tęgów.

we od na powszechnie wszystkich Arnoru do wszystkich wybrzeżach Morza. aczkolwiek jedno z nich przetrwało w Birowem w pobliżu Lasu Czet’. od Belfalasu do Liun. których używali wcześniej. Bez wątpienia w tych dawnych czasach hobbici nauczyli się czytać i pisać od Dúnedainów. Pierwsza z tych najdawniejszych legend hobbitów dotyczy rachuby lat. około dziesięciu mil na wschód od Włości. miało później stać się sławne. którzy z kolei sztukę tę jeszcze wcześniej przejęli od elfów. W czasach Bilba większość zniknęła z ziemi i pamięci. i chociaż nader skarlałe. a także nazwy miesięcy oraz dni i wiele. Niemniej z przeszłości zachowali kilka własnych słów. Wtedy również poszły w zapomnienie języki. odtąd bowiem zawsze już mówili językiem używanym królestwach Gondoru i Zachodu. W roku 1601 . wiele imion.miejsca dla przybyszów i już wkrótce hobbici zaczęli zakładać swe osiedla.

Przeszli przez Most Kamiennych Łuków wzięli zbudowany w w czasach wszystkie potęgi Północnego Królestwa i posiadanie ziemie leżące pomiędzy rzeką a Dalekimi Kopcami. której ostatnim przedstawicielem był trzysta lat później król Arvedui. przekroczyli brązowe wody Goranduiny na czele wielkiego oddziału hobbitów. pomagali królewskim posłańcom i uznawali władzę monarchy. postanowili opuścić Birowe. dwudziesty władca z północnej gałęzi. dając początek wszystkim innym datom2. albowiem rok przekroczenia Gorzawiny (tak hobbici przekręcili nazwę Goranduiny) stał się Rokiem Pierwszym Włości.W. aby dbali o Wielki Most oraz wszystkie inne mosty i drogi. do pierwszej daty trzeba dodać 1600. że był to Argeleb II. . Żądano od nich jedynie tego. otrzymawszy zaś zezwolenie od władcy na Fornoście1.Trzeciej Epoki dwaj bracia z rodu Bladoskórów. 1 Zachodni hobbici Z kronik Gondoru wynika. 2 Kiedy więc od Rachuby Czasu Włości (R. To dało początek Rachubie Czasu Włości.) chce się przejść do Trzeciej Epoki w rachubie elfów i Dúnedainów. Marko i Blanko.

natychmiast pokochali swój nowy kraj i rychło zapuścili w nim korzenie. do pomocy monarsze wysłali oddział łuczników. Hobbici nie mieli już nad sobą żadnego zwierzchnictwa. R. który po niej nastąpił. ale w czasach. wydaną KrólowiCzarnoksiężnikowi z Angmaru. a przynajmniej sami tak twierdzą. .W. naprawdę na uboczu jednak podlegali które własnym naczelnikom i pozostali wydarzeń. Bitwa ta oznaczała koniec Północnego Królestwa. Na ostatnią bitwę pod Fonostem. Marli wtedy tysiącami. Formalnie byli podwładnymi króla. rozgrywały się w całej reszcie świata.) bujnie się mnożyli aż do czasu Zimy i katastrofalnej Długiej głodu. aby ten monarchy. albowiem nie ma o tym wzmianki w ludzkich kronikach. a po Czarnej Zarazie (37 r. by wkrótce znowu zniknąć z dziejów ludzi i elfów. spośród zastąpił swoich upadły dlatego też naczelników autorytet wybrali Wielkiego Tana. Przez następne tysiąc lat z rzadka trapiły ich wojny.

mil od dzieliło mostu na — czterdzieści północne trzęsawiska od bagien na południu.) należały już do zamierzchłej przeszłości. Krainę tę. iż pokój i obfitość są normą Śródziemia oraz prawem każdej rozsądnej wspólnoty. zacne życie.W. winnic i lasów. którzy . go chociaż jako zasiedlali pustkowie. Kraj był urodzajny bowiem i zasobny. coraz mniej uwagi poświęcając mrocznymi pośród nich wstrząsanej zapanowało wydarzeniami reszcie świata. pól. teraz zupełnie o nich zapomnieli.kiedy się toczy niniejsza opowieść. aż przekonanie. a królowie mieli tu wiele włości. podobnie jak o wysiłkach wszystkich tych. hobbici nazwali Włością i w tym spokojnym zakątku świata tak długo wiedli swe normalne. Głodne Lata (1158-1160 R. dawniej uprawiany był starannie. hobbici zaś znowu nawykli do dostatku. Trzydzieści Dalekie Kopce a Gorzawinie. podlegającą władzy Wielkiego Tana. Chociaż i tak niewiele wiedzieli o Strażnikach.

Nie ostał się żaden świadek ostatniej bitwy stoczonej w czasach poprzedzających akcję tej książki. o oczywiście. niemniej w czasach Bilba stanowiło to już bardzo odległą historię. w przetrwanie bezwzględnym świecie. W pradawnych wiekach walczyć musieli. Więcej broni zgromadzono jedynie w Wielkich Rytach w budowli zwanej Maszomleum (wszystko. w istocie jedynej. Chociaż pozostało jeszcze we Włości trochę oręża. traktowano paleniskami go lub głównie na jako ozdobę. jaka rozegrała się w granicach Włości. R. mroźne zimy.W. z czego hobbici nie mieli . nigdy też nie toczyli wojen między sobą. którą rozwieszano nad ścianach. nadciągające z północy w surowe. Także klimat złagodniał i już tylko w opowieściach dziadków pojawiały się zgłodniałe wilki.umożliwili długotrwały pokój we Włości.) najazd Bandobras odparł orków. W owej Bitwie Na Łąkach (1147 Tuk r. Hobbici nigdy nie byli napastliwi.

nigdy dla ich i Niezbyt nie tych. a czego nie chcieli wyrzucać. nazywali maszomami).bezpośredniego pożytku. Gdy przychodziły ciężkie chwile. i Dzięki świetnej sokolemu celności wzrokowi wybornie strzelali z łuku. Aż dziw. które wiele razy grały rolę prezentów. którzy swe opinie o hobbitach zabijający bez powodu żywych stworzeń. przekazywanych z rąk do rąk. że długowieczny pokój i poczucie bezpieczeństwa nie odebrały hobbitom twardości. W ich siedzibach ciasno było od maszomów. że śmiało mogli się bez niego obyć. Równie dobrze jak z cięciwą i strzałą . trudno ich było zastraszyć lub zabić. zwady. atak odpierali dzielnie i ciągle jeszcze potrafili posługiwać się bronią. nieszczęściu zaś. trwodze czy srogiej pogodzie potrafili stawić czoło tak nieustraszenie. iż było to prawdziwym formułowali wydatnych pucołowatych skorzy do zaskoczeniem na podstawie brzuchów twarzy. Beztroska radość z dostatku płynęła być może właśnie stąd.

Wszyscy hobbici żyli niegdyś w podziemnych jamach (albo tak przynajmniej wydawało się utrzymywali). Tak czy owak. Bogacze luksusowe natomiast wersje budowali dawnych prostych jam. lepiej było natychmiast szukać jakiejś osłony. Nie wszędzie atoli można było znaleźć miejsce dla dużych i rozgałęzionych tuneli (zwanych przez nich smajalami). z biegiem czasu musieli się zdecydować na inne siedziby.radzili sobie z rzutem kamieniem. o czym nieraz się przekonywały nazbyt natrętne leśne drapieżniki. W czasach Bilba we Włości staremu zwyczajowi hołdowali z reguły najubożsi i najbogatsi hobbici. Biedacy zamieszkiwali najnędzniejsze nory — w istocie niewiele różniące się od prymitywnych dziur — z jednym oknem lub nawet bez niego. ciągle bowiem w miejscach takich czuli się bardzo swojsko. dlatego też na równinach i nizinach coraz liczniejsi hobbici . Jeśli tylko rozgniewany hobbit schylał się po kamień. co prawdopodobne.

cegły i kamienia. Dzisiaj nawet w wyżynnych regionach i starych osadach. że w ich żyłach płynie spora domieszka krwi Tęgów. nawet bowiem jeśli hobbici mieli podziemne siedziby. kowale. powroźnicy i kołodzieje oraz inni rzemieślnicy. Hobbici z tej części Włości. byli dość wysocy.musieli wyjść z budowlami ponad ziemię. Szczególnie gustowali w nich młynarze. a w dżdżystą pogodę nosili krzatowe kalosze. z dawien dawna zwykli budować naziemne warsztaty i składy. Kosmostopcowie i Bladoskórowie nie mieli nawet śladu zarostu. Ćwiartki Wschodniej. czego dowodem był meszek często porastający ich policzki. wiele się widziało domostw z drewna. Uważa się. że zwyczaj budowania obejść gospodarskich narodził się pośród mieszkańców Błot nad Gorzawiną. takich jak Hobbitów czy Tuczyn. Wielkich Rytach na Białych Kopcach. Powszechnie wiedziano. a nawet w stolicy Włości. W rzeczy samej mieszkańcy Błot — a także zajętego przez nich z czasem . mocni w nogach.

Najwyższa. których nie spotykało się gdzie indziej. atoli — o ile wiadomo — żaden hobbit tam się nie wspiął. że z jej szczytu można dojrzeć Morze. Mieszkańcy Ćwiartki Zachodniej utrzymywali.Jeleniska na wschód od Rzeki — dość późno napłynęli do Włości z południa. że sztuka od budownicza. Był to bowiem czas. kiedy Elfowie Godni nie porzucili jeszcze Śródziemia i nadal zamieszkiwali Szare Nabrzeża na zachodzie oraz inne miejsca. do których można było dotrzeć z Włości. podobnie jak inne pochodziła Dúnedainów. a zarazem najbardziej oddalona wieża stała samotnie wypiętrzona na zielonym wierchu. W ich mowie zachowały się osobliwe imiona i słowa. Niewielu ich w ogóle widziało . ale równie dobrze hobbici mogli jej nabyć od elfów. Trzy Elfowe Wieże od niepamiętnych czasów lśniły w księżycowej poświacie na szczycie Wieżowych Wzgórz za zachodnimi marchiami. Niewykluczone. umiejętności. nauczycieli ludzi w początkach ich dziejów.

lekko w się przez pokrytymi suchą trawą. Nawet jeśli elfowie lub ludzie nauczyli hobbitów budownictwa. Nie porywali się na wznoszenie wież. słomą albo zaokrąglonymi. Najstarsze były ledwie darnią. niskie i wygodne.Morze. dlatego też hobbici starali się nie spoglądać w kierunku wzgórz na zachodzie. ci uprawiali je na swój sposób. ledwie garstka z nich powróciła. i z rosnącą nieufnością traktowali wszystkich. a od tego czasu budownictwo wzbogacone . hobbitowe zmieniło. tym rzadziej rozmawiali z elfami. podejrzliwie małe łódki. którzy się z nimi zadawali. Im dłużej mieszkali we Włości. coraz bardziej się ich obawiali. Ich budynki były zazwyczaj długie. Już samo słowo „morze" zaczęło budzić lęk. a jeszcze mniej na nie wypłynęło. swojej nader rzeki i aby opowiedzieć o przygodzie. Większość traktowała nieliczni potrafili pływać. imitacjami ze ścianami Tak smajali. stając się symbolem śmierci. było początkach Włości.

jak na przykład przyjaźń z elfami). wielospokoju pokoleniowe. jak u Tuków z Wielkich Smajali Gorzego czy Gorzaleniów że w z Dworu. a nawet drzwi. chociażby miało ono uwzględnić jedynie głównych przedstawicieli familii traktuje w najważniejszych o których opowieść. Nierzadkie były przypadki. z wszyscy wielką hobbici mieli skłonności do życia w gromadzie i starannością podtrzymywali wiedzę o więzach pokrewieństwa. Jedyną czasów pozostałością było dawnych do upodobanie okrągłych okien. W książce tej nie da się naszkicować drzewa genealogicznego. o czym decydowały także inne cechy. rozgałęzione rodziny zamieszkiwały (względnym) starodawną siedzibę.rozwiązania. Tak czy owak. Domy i tunele hobbitów z Włości były często obszerne i zamieszkiwane przez liczne rodziny. (Bilbo i Frodo jako kawalerowie byli wyjątkami. złożoną z licznych tuneli. czasach. niniejsza . które podpatrzyli u krzatów lub też sami wymyślili.

które informacje dobrze im znane podawały jasno.Drzewa rodowe zamieszczone na końcu Czerwonej Księgi Marchii Zachodniej same stanowią niewielką książeczkę. O zielu fajkowym Niepodobna nie wspomnieć tutaj o innym prastarym zwyczaju hobbitów: poprzez fajki gliniane lub drewniane wchłaniali i wdychali dym z palących się liści rośliny. którą każdy z wyjątkiem hobbitów uznałby za niepomiernie dziełach. uzyskać na ten temat. a która najpewniej Nicotiana. konkretnie i bez sprzeczności. odpowiednio nudną. 2. którą zwali zielem fajkowym lub po prostu liściem. tego stanowiła Sporo odmianę tajemnic czy nagromadziło się wokół narodzin osobliwego (takiej jakie zwyczaju nazwy można „sztuki" woleli było używać hobbici). jeśli tylko Hobbici były jednak lubowali się w takich sporządzone: miłowali książki. Wszystkie dawne informacje. zostały .

a ponieważ on. W jaki sposób Stary Tobek . tytoń i Ćwiartka Południowa odgrywają istotną rolę w dalszej opowieści. „Jest to". Stary Tobek i Gwiazda Południa. i aromatyczne. Z tej okolicy także i dzisiaj pochodzą najlepsze odmiany. którą z całą pewnością uznać musimy za swój wynalazek. nie od rzeczy będzie przytoczyć uwagi. a było to w czasach Isengrima Drugiego.W. pisze. we wszystkich legendach i opowieściach rodowych zwyczaj ten jest już znany i uznany. że Tobald Rogaduch z Długiej Doliny w Ćwiartce Południowej pierwszy zasiał w swoim ogrodzie prawdziwe ziele fajkowe. Wszystkie jednak podania zgodne są co do tego.zebrane przez Radostka Gorzalenia (później Pana na Jelenisku). kiedy hobbici zaczęli palić. Nie wiadomo. Od niepamiętnych wieków mieszkańcy Włości palili różne zioła: i cuchnące. a zwłaszcza Dłużynowy Liść. około roku 1070 R. „ta sztuka. które pomieścił we wstępie do swego Ziołoznastwa we Włości.

Można . Nie ulega też wątpliwości. niemniej. mało jednak podróżował. wędrowców. tego nie wiadomo. że to właśnie z Birowego sztuka palenia ziela pośród krzatów. Dużo wiedział o ziołach. jak sądzę. których nazywają kolonistami. ale z pewnością nigdy nie zapuścił się dalej od Włości. Jest przeto nader możliwe. gdzie po dziś dzień ładnie zbocza. ich słowa o liściu mogą być prawdziwe. Powiadają. że w młodości często bywał w Birowem. czarodziejów i inprzygodnych nieustannie tam i z powrotem ten kraj leżący na skrzyżowaniu wielu dróg. że poznał ziele w Birowem. wcześniej niż hobbici z Włości. albowiem nawet na łożu śmierci nie zdradził tej tajemnicy. porasta Miejscowi ziela robili południowe pierwszymi że w ogóle hobbici twierdzą. przemierzają prawdziwego wiekach nych którzy rozpowszechniała się w ostatnich Czatowników. że to oni byli palaczami wszystko fajkowego.natknął się na liść. Co prawda utrzymują.

a przyjmuje się tylko w ciepłych. Ludzie z Gondoru nazywają roślinę słodką galeną.przeto uznać. dokąd — jak sądzę — przywieźli je zza Morza ludzie z Zachodniego Lądu. i to na długo przed nastaniem Elendila i naszych czasów. czasów Maślaków. ale dotarło do nas z południa. które sam poczyniłem w trakcie licznych wypraw na południe. gdzie jest plenniejsze i wyższe niż na północy. znad dolnej Anduiny. że ziele nie pochodzi z naszej części świata. osłoniętych od wiatrów miejscach. Niemniej obserwacje. z Ale nawet Gondoru Dúnedainowie która od niepamiętnych do rodziny należy przyznają. takich jak Długa Dolina. a cenią tylko z powodu aromatycznego kwiecia. upewniły mnie w przekonaniu. Stąd przez długie wieki ziele musiało wędrować Zielnym Traktem. Tam nigdy nie rośnie dziko. że domostwem i ośrodkiem sztuki jest stara gospoda »Pod Rozbrykanym Kucykiem« w Birze. że to hobbici pierwsi . Bujnie występuje w Gondorze.

O ustroju Włości Włość — jak już napomykano — rozpadała się na cztery Ćwiartki: Północną. One z kolei dzieliły się na mnogie prowincje. 3. chociaż w czasach naszej opowieści imiona te spotyka się także poza ich pierwotnymi regionami. i Obok Ćwiartek przyistniały także Marchie: Wschodnia (Jelenisko) R. którym poświęcił uwagę". noszące nazwy niektórych z dawnych rodów. łączone do Włości w roku 1462 . Zachodnia. jaką przejawia we wszystkich innych sprawach. Wschodnią i Zachodnią. Również czarodzieje nie wpadli na ten pomysł przed nami. Południową.W. czego nie można powiedzieć na przykład o Bagoszach czy Bofinach. aczkolwiek jeden ze znanych mi czarodziejów sztukę opanował dawno temu i nabrał w niej biegłości równej tej. Niemniej wszyscy Tukowie ciągle żyją w Tuczyznie.nabili zielem fajkę.

warsztaty i kupieckie składy nie zmieniały z reguły właścicieli przez całe pokolenia. oczywiście. daleko na północ od Włości. gospodarstwa. a z racji tego ich umiarkowania łany. a do tych należały przede wszystkim uprawa roślin i spożywanie i plonów. Król wiązał się dla nich ze wszystkimi najdawniejszymi prawami. Rody zabiegały głównie o własne interesy.Włość nie miała podówczas żadnego „rządu". W innych kwestiach nie przejawiały chciwości łapczywości. i sprawiedliwe. co to królowie. To prawda. czy też Norbury. dawna tradycja związana z wielkim królem z Fonostu. na które przystawali dobrowolnie. że rodzina Tuków . i chociaż królów nie było już od blisko tysiąca lat i nawet ruiny królewskiego zamku porosła trawa. że nawet nie wiedzą. Pozostała. albowiem były to Reguły (jak je nazywali) i odwieczne. hobbici nadal mówili pogardliwie o dalekich plemionach i złośliwych stworach (takich jak trolle).

uznaniem majętnych). miał należały już tylko do legendy. nietytulany liczebnika. . gdyż — jako liczny i bogaty — w każdym pokoleniu wydawał szczególnych nie cieszyły przedstawicieli cechach. powszechne a te wymiar sprawiedliwości. jako że przed kilkoma wiekami przeszła na nią od Staroleniów funkcja Tana i odtąd główny Tuk zawsze używał tego tytułu. zwoływał zgromadzenia pospolitemu Ponieważ wiece i armię organizowano w niespokojnych tytuł Tuków Tana czasach. więc znaczenie cieszył się wyłącznie honorowe. dodatkiem na Isengrima urząd Zwyczajowo głowę rodu zwano po Tukiem na Jedyny odpowiedniego Drugiego. Wszelako ród niezmiennie szacunkiem. przykład. się były (u z o niekiedy nawet wojowniczych. Tan i ruszeniu jednak nadzorował przewodził hobbitów. Te ostatnie bynajmniej i tylko już powszechnym współcześnie tolerowane prostu wzór.z dawna dominowała.

niż można popołudniowego spaceru. posłańców było więcej i bardziej Zdecydowanie opanowali wszyscy hobbici byli piśmienni. Z tą funkcją wiązały się Głównego Pierwszego znaczyło. hobbici swoją policję. niektórymi było dotrzeć Dyżurnikami służbę. którzy umiejętność. należało Do zadań przewodni- czenie biesiadom wyprawianym z okazji dni świątecznych. oraz byli podlegała mu służba posłannicza strażnicza.sprawował podówczas burmistrz Wielkich Rytów (zwany też burmistrzem Włości). ci jednak. które we Włości także następowały obowiązki oraz co często po sobie. przy że czym nie tę Poczmistrza Dyżurnika. zajęci. czy też najbardziej zasługiwała . którego raz na siedem lat wybierano w połowie lata podczas Wolnego Jarmarku na Białych burmistrza Kopcach. która w ich nieustannie krewniakami) podczas nazywali świecie na tę korespondowali z przyjaciółmi (i mieszkającymi dalej.

że nie wszystko układało się tak. kiedy rozpoczyna się nasza opowieść. W chwili. po trzech Znacznie dla każdej większa Ćwiartki. które mówiły o dziwnych osobach i stworzeniach wałęsających się nad granicami i je naruszających. czy nie pojawiają się w ich pobliżu jacyś intruzi. przy czym zajęcie ich polegało raczej na odganianiu zwierząt niż na ochronie bezpieczeństwa osobistego hobbitów. jak zawsze (z wyjątkiem czasów legendarnych) bywało. przeznaczona była do strzeżenia granic i obserwacji. przypinali jedynie pióro do czapki. zmieniająca się w zależności od potrzeb. wielcy lub mali. Na użytek wewnętrzny było ich dwunastu. Bardzo niewielu hobbitów zwróciło uwagę na ów fakt i nawet Bilbo nie uzmysłowił sobie jego . co stanowiło pierwszą oznakę. liczba. liczba graniczników (jak ich nazywano) pokaźnie wzrosła. Mnożyły się meldunki i skargi. czymś Dyżurnicy takim nie nie nosili a żadnych uniformów (nikt tutaj o słyszał).nazwę.

w kwietniowy poranek roku 1341 R. hen na wschodzie. pewnego dnia zjawił się u drzwi Bilba Wielki Czarodziej Gandalf Szary. Bilbo wyprawił się wraz z nimi na poszukiwanie wielkiego krzatowego skarbu należącego do Królów Spod Góry. W sekretnym schowku trzymał pierścień. którego wielkości nie zdradził nikomu.W. ni więcej tylko Thorin Dębowa Tarcza królewskiej krwi i dwunastu obczyźnie strzegących towarzyszy. Nadal zostało mu wiele z przywiezionego wówczas bogactwa. który ongiś znalazł. z których co drugi dożywał setki. nawet Frodowi. go na Ku własnemu niepomiernemu zdziwieniu. 4. a byli to ni mniej. swemu ukochanemu krewniakowi. . Minęło sześćdziesiąt lat od jego sławetnej podróży — był już stary nawet wedle miary hobbitów. aż za Ereborem w Dale. któremu towarzyszyło trzynastu krzatów.doniosłości. O znalezionym pierścieniu Jak jest o tym mowa w Hobbicie.

Wyprawa była owocna, a smok pilnujący skarbu został zabity. Chociaż jednak najpierw stoczono Bitwę Pięciu Armii, Thorin stracił życie i dokonano wielu sławetnych dzieł, wszystko to nie bardzo by się łączyło z obecną opowieścią, a i w kronikach Trzeciej Epoki doczekałoby się tylko wzmianki, gdyby nie pewne przypadkowe i uboczne wydarzenie. Kiedy wyprawa przemierzała Dzicz, na wyżynnej przełęczy Gór Mglistych została zaatakowana przez orków i osobliwym trafem Bilbo na pewien czas zabłąkał się w podziemnych kopalniach wykutych pod szczytami, a kiedy błądził bezradny w ciemnościach, natrafił ręką na pierścień i schował go do kieszeni w przekonaniu, że znalezisko to jest tylko szczęśliwym trafem. W poszukiwaniu wyjścia Bilbo dotarł aż do samych fundamentów góry. Tutaj droga się kończyła. U wylotu tunelu, z dala od wszelkiego światła, znajdowało się mroźne jezioro, a na skalnej wyspie mieszkał Gullum, obrzydliwa Była to niewielka, siedząc w istota:

czółnie, wiosłował wielkimi, płaskimi stopami i rozglądał się wokół świecącymi, wyblakłymi oczyma, aby złapać w długie palce każdą dostrzeżoną ślepą rybę i zjeść ją na surowo. Pożerał właściwie wszystkie żyjące stworzenia, nawet orków, jeśli znienacka udało mu się ich schwytać i zdradziecko udusić. Był właścicielem sekretnego skarbu, którym zawładnął wiele lat wcześniej, gdy żył jeszcze na powierzchni. Chodziło o złoty pierścień, który posiadacza czynił niewidzialnym. Nie kochał niczego więcej na świecie oprócz owego klejnotu, z którym wiódł rozmowy nawet wtedy, gdy nie miał go przy sobie. Trzymał go bowiem w sekretnym ukryciu na wyspie, z wyjątkiem chwil szpiegowania kopalnianych orków albo polowania na nich. Niewykluczone, że natychmiast rzuciłby się na Bilba, gdyby miał na palcu pierścień, ale go nie miał, hobbit zaś zbrojny był w sporządzony przez elfów nóż, który służył mu jako miecz. Aby zyskać na czasie, Gullum wyzwał

Bilba na pojedynek, powiadając, że jeśli hobbit nie znajdzie odpowiedzi na jakąś zagadkę, zostanie zabity i pożarty, jeśli jednak zwycięży, będzie wyprowadzony z czeluści tunelu. Ponieważ Bilba otaczał beznadziejny mrok, w którym ani nie mógł iść do przodu, ani szukać drogi powrotnej, przyjął wyzwanie. Rywale zaczęli stawiać sobie nawzajem zagadki, a wygrał w końcu Bilbo, bardziej za sprawą szczęścia (tak się przynajmniej wydawało) niż sprytu: kiedy bowiem nie przychodziła mu już do głowy żadna więcej zagadka, jego ręka przypadkowo natrafiła w kieszeni na znaleziony pierścień, o którym zdążył zapomnieć, i wykrzyknął: „Co chowam w kieszeni?" Gullum próbował trzy razy, ale wszystkie odpowiedzi były fałszywe. Trzeba przyznać, że autorytety nie mogą się zgodzić co do tego, czy okrzyk Bilba był tylko pytaniem, czy też zagadką, jak tego wymagały reguły gry; wszyscy jednak zgodnie przyznają, że skoro Gullum kwestię tę uznał za zagadkę i po trzykroć bezskutecznie

usiłował ją rozwiązać, powinien dotrzymać obietnicy. Także i Bilbo stanowczo straszydło nastawał, wywiązało się żeby ze

złożonego przyrzeczenia, przyszło mu bowiem do głowy, że owa chuderlawa kreatura może okazać się wiarołomna, aczkolwiek tego typu obietnice traktowane były jako rzecz święta i z dawien dawna tylko najwięksi niegodziwcy ośmielali się je łamać. Wszelako po długich latach spędzonych w ciemności w sercu Gulluma zamieszkały mrok i zdrada. Chyłkiem wymknął się i pospieszył na wysepkę, o której Bilbo nic nie wiedział, a która nie opodal sterczała z czerni wody. Gullum był przekonany, że tam czeka na niego już pierścień; teraz i wygłodniały

rozwścieczony potrzebował tylko klejnotu, aby nie lękać się żadnej broni. Tymczasem pierścienia gdzieś, Skrzekliwy nie jakby na było; się wysepce zniknął rozpłynął. Gulluma

wrzask

sprawił, że Bilbo poczuł ciarki na grzbiecie, chociaż ciągle jeszcze

nie pojmował, co się stało. Gullum natomiast poniewczasie znalazł rozwiązanie zagadki. „Co ono trzyma w jego kieszenisku?!!!", zawył, w jego oczach rozbłysły zielonkawe płomienie i ruszył w kierunku hobbita, aby go zabić i odzyskać swój skarb. Bilbo w porę dostrzegł nadciągającą groźbę i na oślep pognał drogą, która doprowadziła go do jeziora. Raz jeszcze uśmiechnęło się do niego szczęście: biegnąc, wsadził rękę do kieszeni, a wtedy pierścień sam wsunął mu się na palec. W tej właśnie chwili Gullum przemknął obok, nie dostrzegając Bilba, i popędził do wyjścia, aby „złodziej" nie zdołał uciec. Hobbit ostrożnie podążył za prześladowcą, który na przemian klął i przemawiał do swojego skarbu, tak że w końcu nawet Bilbo odgadł prawdę i pomimo ciemności odzyskał nadzieję: znaleziony cudownie pierścień dawał mu szansę na wymknięcie się orkom i Gullumowi. Po długim czasie zatrzymali się wreszcie przed niewidocznym otworem, który prowadził do

by znienacka a chociaż przeszyć był mu wroga mieczem. który . słysząc za sobą pełne wściekłości Bagosz! zawsze!" Rzecz zastanawiająca. szczęśliwym który nie nadzieję. Bilbo natychmiast zrozumiał. okazało się. a Bilba nawiedziła ochota. że i rozpaczy okrzyki go na prześladowcy: „Złodziej! Złodziej! Nienawidzimy Bilbo zrazu nie tak przedstawił historię swoim towarzyszom. że gdzieś mu zginął cudowny pierścień. Gullum przykucnął. zamierzał wykorzystywać go do zbrodniczych czynów. Zebrał się w końcu na odwagę. gdy jednak zaczął go szukać na wyspie. że Gullum obiecał mu „prezent" w razie swojej porażki. że to jest właśnie ten pierścień. Zwyciężyła jednak litość. posiadaczem przywracał pierścienia. którym powiedział. przeskoczył w ciemności nad Gullumem i pognał ku wyjściu. który dawno temu otrzymał na urodziny.niższej bramy kopalni we wschodnim stoku góry. węsząc i nasłuchując.

wątpienia z notatek Froda lub Samlisa. nie chcieli jednak usuwać niczego z tego. co sam Gullum zaproponował. co napisał stary hobbit. udało mu się wydobyć z Bilba prawdziwą wersję. Po wielu naciskach. Atoli Gandalf od samego początku nie uwierzył w pierwszą wersję historii Bilba i nieustannie wypytywał o pierścień. alternatywę prawdziwą zaczerpniętą bez Nierzadkie wszelako były także które przedstawiały opowieść. Pojawiła się ona w Czerwonej Księdze oraz w pewnej liczbie odpisy. na czym . Tę wersję Bilbo zamieścił w swoich pamiętnikach i — jak się wydaje — nigdy jej nie zmienił. Ponieważ jednak był w ciemnicy. jej kopii jako i streszczeń. którzy wykryli prawdę. nie mogąc się wywiązać z danego przyrzeczenia. nawet po naradzie u Elronda. które na pewien czas nadwerężyły nieco ich przyjaźń. a który i tak mu się należał. skoro wygrał pojedynek. słowem nie wspomniał o znalezisku i pozwolił się wyprowadzić z matni.znalazł.

Wielokrotnie korzystał z usług klejnotu podczas reszty wyprawy. zwłaszcza ratując przyjaciół. Niewiele trzeba tu dodać o późniejszych orkom kopalni przygodach Bilba. chociaż dopiero po wielu latach. że zacny hobbit na przekór swym zwyczajom początkowo skłamał. A chociaż słówkiem nie wspomniał o tym Bilbowi. z Dzięki pomocy pierścienia umknął pilnującym i dołączył wyjścia do swych towarzyszy. za sprawę ważną i konsternującą uznał także to. który kilkakrotnie nazwał pierścień „podarkiem urodzinowym". To także wydało się Gandalfowi dziwne i podejrzane. jak zobaczymy dalej. udało mu się dociec prawdy. Zresztą pomysł z „prezentem" nie pochodził wyłącznie od hobbita. zasugerowały mu go podsłuchane słowa Gulluma. niemniej rzecz całą trzymał w sekrecie.czarodziejowi bardzo zależało. Jak Bilbo wyznał Gandalfowi. Po powrocie do domu nie opowiadał o skarbie nikomu. z . jak długo mógł.

gdy imć Bagosz rozpoczął przygotowania do swoich sto jedenastych urodzin (1401 r.W. Żądło. które chroniły go podczas wyprawy. oddał do Maszomleum w Wielkich Rytach.wyjątkiem Gandalfa i Froda. i od tej pory nie wydarzyło się we Włości nic godnego uwagi do czasu. dar krzatów. tak sądził a Bilbo. NOTA O KRONIKACH WŁOŚCI Rola. Tylko Frodowi pokazał spisaną przez siebie historię podróży. jaką hobbici odegrali . R. z którymi wyruszył na poszukiwanie skarbu.. nikt też inny we Włości nie wiedział o istnieniu przynajmniej pierścienia. W komodzie w Bagosznie zachował stary kaftan i kaptur. mając pięćdziesiąt dwa lata.W. kolczugę zaś. Swój miecz. a pierścień na pięknym łańcuszku nosił zawsze w kieszeni.). zawiesił nad kominkiem. I tutaj rozpoczyna się nasza opowieść. Do Bagoszna powrócił 22 czerwca 1342 roku R.

pod koniec Trzeciej Epoki w wielkich wydarzeniach, w efekcie których Włość weszła w skład Odrodzonego rozbudziła powszechniejsze własnymi zebrano i wśród dziejami. To Królestwa, nich wtedy wiele dotąd się zainteresowanie spisano podań,

tradycyjnych Wielkie rody

najczęściej przekazywanych ustnie. interesowały również wydarzeniami w całym Królestwie i liczni przedstawiciele studiowali pradawne legendy oraz opowieści. Pod koniec pierwszego stulecia Czwartej Epoki można już było znaleźć we Włości biblioteki z licznymi historycznymi książkami i dokumentami. Największe zbiory mieściły się w Podwieżowie, Wielkich Smajalach i w Gorzym Dworze. Te opowieści o końcu Trzeciej Epoki zostały w większej części odpisane z Czerwonej Księgi Marchii Zachodniej. Owo najważniejsze

źródło informacji na temat Wojny o Pierścień jest tak nazywane z tej racji, że bardzo długo było przechowywane w Podwieżowie,

siedzibie Gładyszów, strażników Marchii Zachodniej3. Początkowo był to pamiętnik Bilba, który ten zabrał ze sobą do Tajaru. Frodo przywiózł go z powrotem do Włości wraz z wieloma luźnymi kartkami własnych notatek i w latach 14201421 R.W. zapełnił resztę kartek własną historią wojny. Wraz z tą księgą zachowały się — zapewne w czerwonym pudle — trzy duże tomy oprawne w czerwoną skórę, które Bilbo podarował Frodowi na pożegnanie. W Marchii do owych czterech woluminów dołączono piąty, w którym pomieszczono komentarze, genealogie oraz liczne inne materiały dotyczące udziału hobbitów w Bractwie. Nie zachował się oryginał Czerwonej Księgi, istnieją jednak liczne kopie – zwłaszcza tomu pierwszego — sporządzone na użytek potomków Mistrza Samlisa*. Z najważniejszą spośród nich wiąże się osobna historia. Przechowywana w Wielkich Smajalach spisana
3
*

przecież

została

w

Por. Dodatek B i roczniki 1451,1462, 1482 oraz zakończenie Dodatku C. Nie potrafimy dociec, na jaki łaciński przekład powołuje się A.

Brückner.

Gondorze, najpewniej na życzenie praprawnuka Peregrina Tuka, a ukończona w roku 1592 R.W. (172 Czwartej Epoki). Pochodzący z południa skryba, który dołączył uwagę: „Findegil, Królewski Pisarz, ukończył to dzieło w roku IV 172". Jest to dokładna w każdym szczególe kopia Księgi Tana z Minas Tirit, która z kolei stanowi sporządzony na rozkaz króla Elessara odpis Czerwonej Księgi Periannatów, przedstawionej mu przez Tana Peregrina, który przeniósł się do Gondoru w roku 64 Czwartej Epoki. Księga najpierwszą Księgi i szczegółów Tana kopią była więc wiele później Czerwonej

zawierała pominiętych wiele w

lub zagubionych. W Minas Tirit wprowadzono oraz uzupełnień imionach, poprawek

słowach i cytatach w języku elfów, a ponadto dodano takie skrócone wersje tych fragmentów Opowieści o Aragornie i Aruenie, które nie dotyczą lat Wojny. Całość miała być sporządzona przez Barahira,

wnuka krótko

Namiestnika po śmierci

Faramira, króla.

Najważniejsze jednak w przypadku kopii Findegila jest to, że tylko ona zawiera całość Przekładów z języków elfów Bilba. Okazało się, że owe trzy tomy, będące owocem wielkiego talentu i wiedzy, Bilbo sporządził w latach 1403-1418, wykorzystując do tego wszystkie dostępne w Tajarze źródła ustne i pisemne. niemal Skoro jednak Frodo o niewielki zrobił z nich użytek, gdyż całkowicie traktują Zamierzchłych Dniach, także i my nie będziemy o nich wspominać. Ponieważ Radostek i Peregrin stali się głowami swoich rodów, a zarazem podtrzymywali związki z Rohanem i Gondorem, w bibliotekach Jeleniowa i Tuczyna znalazło się wiele materiałów, których nie ma w Czerwonej Księdze. W Gorzym Dworze sporo było dzieł traktujących o Eriadorze i dziejach Rohanu. Niektóre z nich zostały napisane lub przynajmniej rozpoczęte o nim przez głównie Radostka, z racji aczkolwiek we Włości pamięta się

Ziołoznawstwa we Włości oraz Rachuby lat, gdzie omawia podobieństwa i różnice kalendarzy stosowanych we Włości i Birowem do tych, które są używane w Tajarze, Gondorze i Rohanie. Radostek napisał też mały traktat Stare słowa i nazwy we Włości, w którym szczególnie zajmuje się pokrewieństwami między mową Rohirrimów a takimi pojęciami Włości, jak „maszom" czy starymi cząstkami nazw miejscowości. Książki z Wielkich Smajali nie miały wielkiego znaczenia dla mieszkańców istotne były Włości, dla natomiast historii

powszechnej. Żadnej z nich nie napisał Peregrin, niemniej on i jego następcy zgromadzili wiele manuskryptów, które wyszły spod pióra pisarzy z Gondoru, a przekazywały (czasami w skrócie) podania i legendy związane z Elendilem i jego potomkami. Było to jedyne miejsce we Włości, gdzie znajdowały się obszerne materiały dotyczące Númenoru i narodzin potęgi Saurona. w To Wielkich prawdopodobnie

po nim zaś nie pozostał już w Śródziemiu żaden żywy świadek Zamierzchłych Dni. lat4. długo jeszcze żyli jego synowie oraz ostatni przedstawiciele Elfów Godnych. który nieraz odwiedzał. wykorzystując materiały zebrane Chociaż szczególnie dotyczących Drugiej Epoki. iż Radostek uzyskał pomoc i informacje w Tajarze. Keleborn żył tutaj ponoć po rozstaniu się z Galadriel. budzi wątpliwości.Smajalach przez Radostka. dzieło to zasługuje na uwagę. . Rachubę lat. Chociaż nie stało już Elronda. nic jednak nie wiadomo o dniu. wiele zestawiono. w którym odnalazł wreszcie Szare Nabrzeża. 4 W nader skróconej formie podana w Dodatku B – aż do końca Trzeciej Epoki. Jest bardzo możliwe.

Księga pierwsza .

się kiedy od to znienacka zniknął. obrosły legendą i panowała powszechna opinia. Bogactwa. w Hobbitowie zapanowały wielki gwar i podniecenie. jakie przywiózł. co mówiłby sam Bilbo. ale wydawało się. że wkrótce wyda wspaniałą ucztę dla uświetnienia swoich sto jedenastych urodzin. że bez względu na to. cieszył się we Włości niesłabnącą sześćdziesięciu nieoczekiwanie sławą lat. Jakby tego było mało.Rozdział I Długo oczekiwana biesiada KIEDY BILBO BAGOSZ z BAGOSZNA OZNAJMIŁ. sławę wspierała także niezwykła żywotność Bilba. W wieku lat dziewięćdziesięciu wyglądał tak samo jak Bilbopięćdziesięciolatek. Bilbo. Gdy osiągnął . że ma niewielki wpływ na imć Bagosza. a potem równie pojawił. wzgórze w Bagosznie podziurawione jest tunelami pełnymi skarbów. osoba bardzo bogata i wybitna. Czas płynął.

Ulubieńcem Bilba stał się najstarszy z nich. by ktoś cieszył się nieprzemijającą młodością i w dodatku korzystał z nieprzebranych skarbów. zaczęto o nim mówić. Bagoszów z Sakowa) i sam ich przyjmował. — Kiedyś za to wszystko zapłaci — powiadali sceptycy. że dobrze się trzyma. bliskich przyjaciół zyskał dopiero wtedy. rzecz jasna.dziewięćdziesiąt dziewięć lat. chociaż bliższe prawdy byłoby stwierdzenie. że to zbyt wiele jak na jednego hobbita. . — To niezgodne z naturą i będą z tego kłopoty! Na razie jednak żadne kłopoty nie nadciągały. kiedy podrośli młodzi krewniacy. Niektórzy kręcili głowami i myśleli. Składał wizyty krewnym (oprócz. chociaż jednak miał licznych wielbicieli pośród hobbitów z biednych i mało znaczących rodzin. że się w ogóle nie zmienia. wydawało się niesprawiedliwe. hojnie wybaczyć a ponieważ Bilbo szafował mu pieniędzmi. Frodo Bagosz. dziwactwa i większość hobbitów skłonna była szczęście.

jak nazywają nieistotny okres lat dwudziestu kilku. Frodo".Mając dziewięćdziesiąt dziewięć lat. położyło kres nadziejom Bagoszów z Sakowa. której próg wyznacza liczba trzydzieści trzy. i ulokował co Bagosznie wyznaczył na swego spadkobiercę. „trójjedynkowe" urodziny. osobliwa liczba i wiek . Minęło jeszcze dwanaście lat. wtedy przeżywającą „dwudziestakiem". „przenieś ty się lepiej do mnie. dwudziestego drugiego września. Każdego roku Bagoszowie wspólnie wyprawiali w Bagosznie huczne przyjęcia urodzinowe. Bilbo i Frodo przypadkowo obchodzili urodziny tego samego dnia. Bilbo go adoptował w Froda. powiedział któregoś dnia Bilbo. „Wiesz co. pomiędzy dzieciństwem a dorosłością. teraz jednak było jasne. a wtedy będziemy mogli wspólnie Frodo hobbici wyprawiać był osobę urodziny". że tej jesieni wydarzy obchodzić się coś Bilbo zupełnie miał szczególnego.

a przedtem pomagał w tym zajęciu staremu Dołkowi. starzy hobbici zaś ze swymi znaleźli Nikt wspomnieniami się nie w miał raptem centrum większej zainteresowania. . gdy posunął się w latach i stawy służyły mu coraz gorzej. Frodo trzydzieste trzecie. W Hobbitowie i Przywodziu w ruch poszły języki. a wieść o zbliżającej rozeszła się się po uroczystości całej Włości. ogrodu doglądał przede wszystkim jego najmłodszy syn. Słów jego słuchano z uwagą.bardzo szacowny dla hobbita (Stary Tuk dożył stu trzydziestu lat). albowiem przez czterdzieści lat opiekował się ogrodem w Bagosznie. a waga tej daty — jak już wiemy — wiązała się z wkroczeniem w dorosłość. który przesiadywał w małej gospodzie „Pod Bluszczem" na drodze do Przywodzia. publiczności od Hamfasta Gaduły. Głównym tematem rozmów znowu stały się dzieje i osoba Bilba Bagosza. popularnie zwanego Starzykiem. Teraz.

tuż poniżej siedziby gospodarzy. . I ojciec. — Ani chybi. czemu jakiś Bagosz z Hobbitowa miałby sobie szukać żony w Jelenisku. zawsze to powtarzam — mówił Starzyk i miał bez wątpienia rację. ale powiadają. co z nim mieszka? — zapytał Stary Wydąb z Przywodzia. pod numerem trzecim drogi Na Bagoszno. co miało korzenie i bulwy. — Imć Bilbo to grzeczny i uprzejmy hobbit. a zwłaszcza ziemniaków. — A jaki jest ten Frodo. Starzyk uznawany był przez wszystkich — łącznie z sobą samym — za lokalny autorytet. gdzie żyją sami dziwacy. jako że Bilbo bardzo układnie zwracał się do niego per „panie Hamfaście" i niezmiennie wypytywał o uprawę warzyw. w sprawach bowiem wszystkiego. mieszkali zresztą na samym Pagórku. a ja się tak tylko zastanawiam. że w połowie jest Gorzaleniem. i syn byli bardzo zaprzyjaźnieni z Bilbem i Frodem. dziwacy — przytaknął Papcio Dwustopczyk. — Bagosz ma na nazwisko.Sam Gaduła.

wszak jego ojciec także był Bagoszem. Uganiają się po rzece w wielkich łodziach. tak. Tak czy siak. — Co racja to racja. zawsze tak powiadam. Mogą być z tego tylko kłopoty.najbliższy sąsiad Starzyka — skoro żyją po tamtej stronie Gorzawiny. a to przecież przeciwne naturze. szanowanym hobbicie nic złego nie dało się powiedzieć do czasu. oczywiście. porządnym. nim To jest paskudne miejsce. — Utonął? — wykrzyknęło ze zgrozą kilka głosów. — Nie żyją może Gorzaleniowie z Jeleniska w samym Starym Lesie. tuż obok Starego o Lasu. Papciu — zgodził się Starzyk. to pewne. Wszyscy. Frodo to przyjemny młody hobbit. ale hobbici kochają się w rodzinnych opowieściach i mogliby ich słuchać bez . Tak. Bardzo przypomina imć Bilba i to nie tylko z wyglądu. o Drogo Bagoszu. któremu trudno coś zarzucić. gdy utonął. słyszeli już tę historię i inne jej podobne. ale że dziwacy z nich. jeśli chociaż połowa historii prawdziwa.

— A ja słyszałem — wtrącił się Wydąb — że wypłynęli na wodę po sutej kolacji i to z powodu ciężaru łódka Droga zatonęła. Pana na Jelenisku (robił to często po ślubie z racji smakołyków. no więc gdy kiedyś tam się znalazł. — Widzicie. Tak więc imć Frodo jest dla imć Biłba stryjecznym siostrzeńcem i ciotecznym nadążacie bratankiem. na śmierć. których Gorbadok nie skąpił swoim gościom).końca. Przebywał więc kiedyś imć Drogo w Gorzym Dworze u swego teścia. — Tak niesie wieść — przytaknął Starzyk. wybrał się łódką. za moją jeśli myślą. a biedny Frodo był podówczas jeszcze tylko dzieckiem. — Ja zaś słyszałem — wpadł . Drogo zaś był bratem stryjecznym ze strony ojca. powtarzam: łódką. która była siostrą cioteczną imć Bilba ze strony matki (czyli najmłodszej córki Tuka Starego). na rzekę i wraz z małżonką utonął. Gorbadoka. Drogo za żonę wziął sobie biedną Primulę Gorzaleń.

nawet kiedy siedzisz sobie spokojnie i nic nie robisz. że było to nieprzyjemne pewni. dlatego był to jeden z piękniejszych uczynków imć Bilba. że zaskoczenie dostanie wtedy. U Gorbadoka mniej niż mieszkało kilkuset krewnych. Coś mi się jednak wydaje. młynarz z Hobbitowa — że ci go ona wypchnęła. kiedy łódki są dostatecznie zdradliwe.mu w słowo Piaszczyk. Raz już byli Bagoszno. Tak czy siak. kiedy znienacka zniknął i wszyscy byli . co posłyszysz — oznajmił z namaszczeniem Starzyk. to ktoś go tam wychowywał w Gorzym Dworze. — Nie wolno tak dawać wiary wszystkiemu. — I co tu gadać o wypychaniu i wyciąganiu. żeby krewniak zamieszkał pośród porządnych hobbitów. kiedy zatroszczył się o to. chociaż został Frodo sierotą pośród tych dziwaków z Jeleniska. im dla się Bilbo Bagoszów z Sakowa. pewnie jakaś zwykła rzadko niańka. a on ją pociągnął za sobą. który nie przepadał za młynarzem.

. To prawda. mospanku — rzekł wyniośle Starzyk. — Toś słyszał dużo więcej ode mnie. Widziałem imć Bilba po powrocie. ani odrobinę się nie starzejąc. srebrem i klejnotami. ni zowąd adoptować dziedzica i przepisać na niego wszystkie od prawa. kiedym był jeszcze młokosem. A tu nagle wraca jak gdyby nigdy nic i żyje sobie w najlepsze. że już po nim. przynajmniej wydaje. ale żadnych tuneli to on nigdy nie kopał.przekonani. żeby potem ni stąd. — Ja tam nic nie wiem o żadnych klejnotach. co słyszałem — odezwał się podróżujący w interesach przyjezdny z Wielkich Rytów w Ćwiartce Zachodniej — bogactw jest tam w bród. sześćdziesiąt lat temu. Od niedawna praktykowałem wtedy u starego Dołka (kuzyna mojego ojca). albo Bagosze tak z się Sakowa nie ujrzą pewnie Bagoszna środka. — Z tego. Cały wasz Pagórek podziurawiony jest ponoć tunelami pełnymi skrzyń ze złotem. że imć Bilbowi nie zbywa na pieniądzach.

pomagając mu w Bagosznie pilnować. a ponieważ ma kręćka na punkcie starych opowieści. gdzie nawet góry są ze złota. Aż tu któregoś dnia imć Bilbo podchodzi pod Pagórek i ciągnie za sobą konia. ale w żaden sposób nie starczyłoby tego. aby się hobbiciska nie rozłazili po całym ogrodzie w dzień targowy. żeby zapełnić tunele. napytasz sobie takiej biedy. a na koniu piętrzą się wielkie torby i skrzynie. „Zostaw te smoki i elmówię „słuszniejsza jest dla nas kapusta i ziemniaki niż te ci tam litery. mu to nie mu. Z pewnością pełne były skarbów. że hej!" I tak samo przestrzegłbym każdego — dodał Starzyk. Nauczył ci go on czytać i pisać. Jak zaczniesz mieszać się w sprawy lepszych od siebie. zaszkodziło. żeby fów i w potem spokoju". które zdobył w obcych stronach. Więcej o tym wszystkim wie mój Sam. więc nie przepuści żadnej z historyjek imć Bilba. a żadnej jak dotąd nie miał Sam z tego szkody i chciałbym. który stale teraz bywa w Bagosznie. znacząco spoglądając na .

— Ale niejedno przecie dorzucił potem do swoich pierwszych skarbów. — Jak Bagoszno dla ciebie dziwne. ale niewiele lepiej się na tym wyznajesz niż na łódkach — odparował Starzyk. a zjawia się także ten wędrowny magik. a jak już jest. Łatwo znajdziesz tu takich. bardziej jeszcze niechętny młynarzowi niż zwykle. co chcesz. co chcesz. kto go odwiedza: po nocach krzaty pukają do drzwi. Starzyk. to spójrzcie tylko. — powiedział młynarz. Piaszczyk. przywiózł. którzy nawet przyjacielowi . Często nie ma go w domu. że pod nosem masz więcej dziwowisk. wyraz powszechnej opinii. sposób przywiózł. to nie widzisz. opanowała Co ten Legenda o nieprzebranych skarbach Bilba bez umysły to młodszego pokolenia hobbitów.przybysza i młynarza. ale Bagoszno to dziwne miejsce i dziwni są jego mieszkańcy. Słuchaczy nie udało mu się jednak reszty — dając w przekonać. Gandalf. — Ty też gadaj sobie. Gadaj sobie.

Podekscytowani hobbici wylegli przed oświetlone drzwi i patrzyli. Dwa czy trzy dni później (zapewne za sprawą dobrze poinformowanego Sama) rozeszła się wieść. posłuchajcie tylko. Wrzesień zaś był tak piękny. jakich we Włości nie widziano od stuleci.odmówiliby kufla piwa. . wóz Podniszczony załadowany dziwacznymi skrzyniami wjechał któregoś dnia do Hobbitowa i Pagórkiem zaczął się wdrapywać do Bagoszna. Czas płynął i coraz bliższy był dzień uroczystości. nucący dziwne melodie. chociażby i żyli w jamie o złotych ścianach. rozdziawiając usta. dostanie prezent. a w Bagosznie wszystko się robi. że wszyscy dostaną zaproszenia na przyjęcie i każdy. Mój Sam powiada. jak tylko można sobie wymarzyć. czy mówiąc ściślej. że będą ognie sztuczne i to takie. Woźnice byli nietutejsi: krzatowie z długimi brodami i obszernymi kapturami. jak należy. i to już w tym miesiącu. od śmierci Starego Tuka.

Hobbiciątka biegły za wozem przez cały Hobbitów i Pagórek aż do samego Bagoszna. znaki Gandalfa. Woźnica nosił i obszerny szary płaszcz. białą brodę i krzaczaste brwi. Starzec zaczął Bilba: i ogniami wyładowywać swe bagaże przed frontowymi najróżniejszych rozmiarów drzwiami pakunki z kształtów sztucznymi. oczywiście. Jak wszyscy słusznie przypuszczali. Pod koniec drugiego tygodnia września przez Przywodzie za dnia przeciągnął wóz jadący od mostu na Gorzawinie. G i znak runiczny elfów Były to. które wyzierały spod ronda kapelusza. dostarczono sztuczne ognie. a na każdym widniało duże czerwone . czarodziej sławny we Włości przede wszystkim dzięki ogniom.kilku z nich zostało w Bagosznie. spiczasty niebieski kapelusz srebrzysty szal. Prawdziwa jego misja była o wiele bardziej zawiła i niebezpieczna. ale . dymowi i światłom. wysoki. a woźnicą był on sam. miał długą.

chociaż pojawiał się w Hobbitowie rzadko i nigdy na długo. Dla nich liczyła się tylko kolejna atrakcja przygotowana na Przyjęcie i stąd podniecenie wśród małych hobbitów. się — Nakiedy jeszcze. Wszyscy znali go z widzenia.mieszkańcy Włości nic o tym nie wiedzieli. a potem odeszli z uczuciem zawodu. a Gandalf się tylko uśmiechał. Potem wraz z Bilbem zniknęli za drzwiami. Kiedy starzec przy pomocy Bilba i paru krzatów skończył rozładunek. ale ku ich rozczarowaniu nie doszło do żadnych wybuchów. w które mali hobbici wpatrywali się jakiś czas na próżno. krzyczały. . — A teraz zmykajcie! — powiedział patrzycie Gandalf. Bilbo rzucił między patrzących garść miedziaków. „G bo Groźny!". ani dorośli nigdy nie widzieli jego wyczynów pirotechnicznych. jakby nigdy nie mieli się doczekać dnia Przyjęcia. niemniej ani dzieci. przyjdzie czas. należały one bowiem do legendarnej przeszłości.

— Bardzo dobrze. — Jestem z niego rzeczywiście dumny. a mam nadzieję. ale myślę. dobrej Włości. Trzymaj się tego planu. że należy mi się wypoczynek. nasturcje. spokojne popołudnie. Nie. Czerwono które pięły i się żółto po płonęły lwie paszcze. — Nie zrezygnowałeś więc ze swojego planu? — to zrobię. — Tak — przyznał Bilbo. Było pogodne.Bilbo i Gandalf zasiedli w małym pokoju przy otwartym zachodnim oknie. podobnie jak ze starej. tylko pamiętaj: całego. które wychodziło na ogród. — Wspaniały masz ogród — pochwalił Gandalf. . i nam wszystkim wyjdzie to na dobre. Co sobie postanowiłem kilka miesięcy temu. Ale w czwartek chciałbym się trochę zabawić i przygotowałem na tę okoliczność mały żarcik. — Tak i ja myślę. że i tobie. słoneczniki i ścianach z darni i zaglądały do okrągłych okien.

Przedtem słychać było tu i ówdzie pomruki. Przywodziu i okolicach. aliści jakby w odpowiedzi na nie w tym tygodniu zaczęły z Bagoszna spływać zamówienia na towary i zbytki dostępne w Hobbitowie. trzeba więc było skorzystać z pomocy ochotniczych doręczycieli. hobbici nerwowo kalendarzy zaproszenie. Po napływać i niedługim wkrótce czasie urzędy zaproszenia zaczęły rzeczywiście pocztowe w Hobbitowie i Przywodziu przestały sobie dawać radę z przesyłkami. licząc na . Zapał udzielił się wszystkim. kto się będzie śmiał Gandalf ostatni i — powiedział pokręcił sceptycznie głową. Nazajutrz na Pagórek znowu wdrapywały się coraz to nowe pojazdy. Prawdziwe ich zdzierali i kartki z niewyglądali cierpliwie poczmistrza. — Zobaczymy — mruknął Bilbo. że dobrze jest też dać zarobić miejscowym.— Ciekaw jestem tylko.

pochody ciągnęły przez Pagórek. Trzy hobbicie rodziny z zaułka Na Bagoszno. niosąc setki ugrzecznionych wariacji na temat: „Serdecznie dziękuję. nieustannie były brane na spytki. frontowego ranka hobbici że na dużym polu wejścia Bagoszna rozciągającym się na południe od pojawiły się słupy i liny. Starzyk Gaduła . Od czasu przybycia Gandalfa nie pokazywał się na zewnątrz. Pewnego zobaczyli. pakowanie prezentów. Bilbo miał moc zajęć: odbiór wypisywanie potwierdzeń. a także pewne osobiste przygotowania. W zboczu spływającym do drogi wykopano stopnie. które poprowadziły do białej. zaproszeń. na pewno przybędę". szerokiej bramy. ale nawet ci. których to dotyczyło. który sąsiadował z polem. Powszechnie im też zazdroszczono. nie zawsze byli wpuszczani. które podtrzymywać miały namioty i altany. Na wrotach Bagoszna pojawił się napis: WSTĘP TYLKO W SPRAWACH ZWIĄZANYCH Z PRZYJĘCIEM.

która pojawiła się w północnym rogu pola. aby wspomagać krzatów i zakwaterowane Podniecenie sięgało szczytu. że pracuje w ogrodzie. Wprawdzie Bilbo Bagosz mówił o Przyjęciu. Kucharze ze wszystkich gospod i oberż w promieniu inne kilku dziwne w mil napłynęli postacie Bagosznie. w wigilię Przyjęcia. W środę. się i wszystkich Niemniej wstąpiło w na niepokój. które z gałęziami obwieszonymi lampionami obiecująca wyrastało (przynajmniej nad dla głównym stołem.przestał nawet udawać. zachmurzyło ogarnął września. Jedna altana okazała się tak duża. tłumnie. dwudziestego drugiego bezchmurne niebo. załopotały flagi i rozpoczęła się uroczystość. Jeszcze bardziej hobbitów) okazała się ogromna kuchnia polowa. ale chodziło w istocie o mnogość różnych imprez. Zaproszenia dostali niemal . Powoli zaczęły wyrastać płócienne budowle. słońce czwartek. iż zmieściło się w niej całe wielkie drzewo.

chociaż więc każdy hobbit z tych stron miał niemałą szansę. ale nikt nie robił im trudności. Są one wprawdzie niezbyt drogie i nie tak okazałe jak te od Bilba — zawsze jednak to przyjemny zwyczaj. Wszelako tym razem podarunki były nad podziw piękne. Zaproszono również wielu hobbitów z innych części Włości. że przynajmniej raz w tygodniu zostanie obdarowany. ponownie pojawili się u wejścia. W dniu swych urodzin hobbici obdarowują prezentami innych. którzy chyłkiem wymknąwszy się tylnym wyjściem. prezenty nigdy im się nie znudziły. pominięto niedopatrzenie kilka osób. kiedy zjawiły się same z siebie. . a także kilku zagranicznych gości: w białej bramie wszystkich witał osobiście Bilbo. zapomniały że nawet na o chwilę jedzeniu. Wręczał prezent każdemu. nawet tym. Małe hobbiciątka wpadły w takie podniecenie.wszyscy Przez okoliczni mieszkańcy. W Hobbitowie i Przywodziu każdego dnia były czyjeś urodziny.

ale obiad i podwieczorek tym się tylko zaznaczyły. na koniec zaś zajął się ich puszczaniem. Były trzy oficjalne posiłki: obiad. Tych rac. iskierników. Niektóre z nich — autentycznej krzatowej roboty — zostały zamówione rok wcześniej i przybyły aż spod Góry i z Dale. Powitani i obdarowani goście wpadali w wir śpiewu. bombek. muzyki. że goście wspólnie zasiedli do stołów. pochodni. krzatowych świec. ognistych grzechotek. gier oraz — oczywiście — jedzenia i picia. o jakich nigdy dotąd nawet a nie słyszały: bez wspaniałe. niekiedy wątpienia magiczne. podwieczorek i kolacja. ale sam i je przedtem wykonał. elfowych fontann. Gandalf nie tylko dostarczył race.Dostały zabawki. zaprojektował zatroszczywszy się o kunsztowny układ i sekwencje. i goblinowych strachów . wszyscy bowiem i tak coś pojadali i popijali przez cały czas od jedenastej do wpół do siódmej. kiedy rozpoczął się pokaz ogni sztucznych.

żaglowce oraz stada lecących łabędzi. których liście rozwijały się błyskawicznie niczym w nagłym wybuchu wiosny. Wyrastały na niebie zielone drzewa o pniach z szarego dymu. im bowiem starszy był Gandalf. ogniste zaś słupy przemieniały się w orły. tym doskonalsza sztuka. Las srebrnych dzid poszybował raptem w łoskocie nacierających armii i spadł na Przywodzie koniec niczym ku setki czci syczących węży. Przygotowana na niespodzianka . a wszystkie wspaniałe. które wzbijały się w niebo ze słodkim ptasim świergotem. Ku drzewom wzlatywały fontanny motyli. Były więc race. na chwilę przed ich dotknięciem znikając i pozostawiając po sobie tylko słodki aromat. a z jaśniejących gałęzi świetliste kwiaty sypały się na zadarte głowy hobbitów. Rozpętała się ognista burza i spadł żółty deszcz. stawała się te jego cuda Wszystkie stanowiły jednak ledwie wstęp do prawdziwych dziwów.różnokształtnych błyskawic było bez liku.

groźnego stwora: z paszczy tryskał mu ogień. Kiedy straszydło z przeraźliwym hukiem trzy razy przeleciało nad widzami. zgodnie z zamierzeniem Gandalfa wprawiła hobbitów w nieopisany entuzjazm. Przerażenie zniknęło w jednej chwili. by potem rozpłomienić wyrzucając z siebie zielone i szkarłatne płomienie. a leżący na twarzach hobbici zerwali się na równe nogi. po czym w niebo czerwonozłocisty nadnaturalnej przypominał jednak poszybował smok. Nad ich głowami dymu. a niektórzy padli nawet plackiem na ziemię. przybrał się u widzianej z daleka góry. wykonał Smok salto i przemknął nad nimi niczym. Był wielkości. Olśniewającą ucztę wydano dla wszystkich. wyrósł który wielki obłok kształt szczytu. roziskrzone ślepia spoglądały w dół.Bilba. ale tylko niektórzy . że czas zasiadać do kolacji — oznajmił Bilbo. wszyscy się skulili. nad Przywodziem rozpękł się z ogłuszającym hukiem. — To znak.

. Liczbę gości tuzinów ograniczono (co do dwustu nazywają hobbici również grosem. nie zabrakło też Tuków i Gorzaleniów. do stołu zasiedli także przedstawiciele Dobrotnych. Borsuków. z którymi Bilbo i Frodo byli spowinowaceni. iż dostaną dodatkową porcję jedzenia. wzdragając się przed użyciem tego terminu w odniesieniu do osób). którym pozwalano przesiadywać do późna. urządzone w wielkiej altanie z drzewem. zwłaszcza gdy istniała szansa. Noraczów. Młodego hobbita. jak powiadają. Wraz z rodzinami zjawiło się także wielu nieletnich hobbitów. Było zatem wielu Bagoszów i Bofinów. a wybrano ich spośród wszystkich rodzin.zostali zaproszeni na Przyjęcie w rodzinnym gronie. Pasopustów. Zjawiło się paru Dłubów (kuzynów ze strony babki Bilba) oraz Pyzów (kuzynów ze strony dziadka należącego do Tuków). Rogaduchów i Boblików. dołączając do tego grona kilku szczególnie bliskich przyjaciół (takich jak Gandalf). łatwiej jest ubrać niż wykarmić.

oczekiwało zarazem jednak z niejakim lękiem myślało o nieuchronnej późniejszej mowie gospodarza. I goście się nie zawiedli. bowiem Zdarzało w mu coś. się co popadać nazywał poezją. a po dwóch czy trzech lampkach wina zaczynał napomykać o dziwacznych przygodach podczas tajemniczych wypraw. uro- . a niektórzy nigdy dotąd nie byli nawet w Hobbitowie. że nie mogą go odrzucić. a jego stół cieszył się wielką sławą.Hardostopczyków. Wszystkich stu czterdziestu czterech wyśmienitej gości biesiady. zjawili się przeto Otto i jego żona Lobelia. Nie zapomniano także o Bagoszach z Sakowa. Wielu z nich było spokrewnionych z Bilbem bardzo daleko. uznali. zwłaszcza iż na dodatek Bilbo od wielu lat specjalizował się w jadle. jako że mieszkali w odległych zakątkach Włości. Bilba i Nie lubili wprawdzie ale wytworne wypisane złotymi gardzili Frodem. otrzymawszy zaproszenie literami. Uczta była znakomita: suta.

Podczas następnych tygodni sprzedaż wiktuałów spadła niemal do zera. czym się nikt gdyż specjalnie nie zmartwił. „Cisza! Cisza! Cisza!". pojadali ulubione łakocie i zapomnieli o wszelkich niepokojach. wcześniejsze zakupy Bilba ogołociły piwnice. Gotowi byli wysłuchać wszystkiego i po każdym znaczącym okrzyki. a gorliwość. przeczyła sensowi wezwania.zmaicona i długa. nastawiona. z tym że większość towarzystwa była już wtedy bardzo tolerancyjnie rozleniwienia. Bilbo wdrapał się na krzesło ustawione pod oświetlonym drzewem. składy i magazyny w promieniu kilku mil. W blasku zawieszeniu głosu przez mówcę wznosili radosne . Goście popijali znalazłszy się w stanie błogiego ulubione trunki. z jaką to czynili. zaczęli powtarzać zebrani. — Kochani kuzyni i sąsiedzi — rozpoczął Bilbo i podniósł się z miejsca. A po wieczerzy przyszła kolej na przemowę.

jak więc to powiadają. Rogaduchowie. Hardostopowie! zakrzyknął stary hobbit z tyłu namiotu. Pasopustowie. których para demonstrowana właśnie była na stole. czy człon „stopczyk" odpowiada rodowej dumie: stopom wielkim i owłosionym. kończę „trójjedynkowy" rok życia. Dobrotni. — Z radością witam także w Bagosznie moich drogich kuzynów z Sakowa. — Hurrra! Hurrra! Sto jedenaście lat! — huknęło wokół . — Borsukowie i Hardostopczykowie. — Kochani moi Bagoszowie i Bofinowie. Gorzaleniowie. Pyzowie.latarń złote błyszczała guziki suto jego haftowanej rozpłomieniona twarz i skrzyły się srebrem kamizelki. — Hardostopczykowie! — powtórzył z naciskiem Bilbo. W familii od dawna trwał spór. Noraczowie. Dzisiaj są moje sto jedenaste urodziny. drugą trzymając w kieszeni. Boblikowie. — Tukowie i Dłubowie. Pomachał do wszystkich jedną ręką.

w altanie znalazło się wielu młodocianych hobbitów. że bawicie się równie dobrze jak ja! Rozległy się ogłuszające wrzaski „Tak!" (oraz parę „Nie!"). wszyscy jednak uznali. — Mam nadzieję.stołu. a także głos trąbek. rogów. która odegrała skoczną melodię. Jak już wspomniano. jaki każdemu hobbitowi musiał przypaść do gustu. że wujek Bilbo już naprędce skończył więc (powiedział bowiem wszystko. Bilbo rozpoczął znakomicie. Z reguły znajdował się na nich napis hobbitów Dale. ukazywały malutkie. się ale instrumenty wykonane i dźwięczące perfekcyjnie. stworzyli małą orkiestrę. że cacuszka są przepiękne: gdy serpentyny wzleciały w powietrze. w sposób. fletów i innych instrumentów. Everard Tuk i Miodzianka Gorzaleniówna wskoczyli na stół z dzwoneczkami . W jednym z kątów altany paru młodych Tuków i Gorzaleniów uznało. piszczałek. co konieczne). co większości mówiło niewiele. w których rękach pojawiły się teraz tutki serpentyn.

— Spraszając was tu dzisiaj. Tyle że Bilbo wcale nie skończył. chciałem powiedzieć. miałem pewien dodatkowy cel. — W głosie Bilba pojawił się szczególny ton. — Znowu wybuchła wrzawa. — Nie zajmę wam dużo czasu! — zawołał ku powszechnej i jawnej radości. zapadła więc zupełna cisza.w dłoniach i odtańczyli kołowrotkę. — Były to słowa dziwne . Hałasy ucichły. — Połowy z was w nie poznałem tak przynajmniej połowie dobrze. że kocham was aby wszystkich w pełni i nawet docenić sto tak jedenaście lat to czas zbyt krótki. który wszyscy wychwycili. jak powinienem. aby niczego nie uronić. niż żeście sobie na to zasłużyli. taniec piękny. znakomitych i godnych hobbitów. ale nad wyraz też żwawy. a dwóch czy trzech Tuków otoczyło dłońmi uszy. —A właściwie miałem trzy cele! Po pierwsze. Najbliższemu hobbitowi wyrwał z rąk rożek i trzy razy weń zadął. a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej.

aby dopełnić tej osobliwej liczby: grosu. ale reszta zebranych nie była pewna. aby . sobie — sto czterdzieści cztery lata. A chciałem właściwie uczcić swoje urodziny. Dzisiaj wstępuje on w wiek dojrzały ze wszystkimi jego prawami. — Po drugie. — Dało się słyszeć kilka niepewnych młodych oklasków hobbitów: starszych i nieco więcej głośnych okrzyków „Frodo! Frodo! Niech żyje Frodo!” Bagoszowie z Sakowa skrzywili się okropnie. gdyż wielu gości. I nic dziwnego. poczuło się urażonych myślą. że pozwolę sobie użyć tego wyrażenia. bo przecież Jest to także rocznica urodzin mojego krewniaka i dziedzica. słysząc o dziedzicu i prawach Razem wieku liczymy dojrzałego. — Tym razem nie było żadnych wiwatów. Rozległo się wprawdzie kilka oklasków. zwłaszcza z Sakowa. Froda. — powinienem powiedzieć: nasze urodziny. że znaleźli się na uroczystości tylko w tym celu. — Okrzyki i wiwaty. zostaliście przeto zaproszeni. czy usłyszała komplement.i nieoczekiwane.

rocznica mego wylądowania w beczce w Esgarot nad Długim Jeziorem. chociaż wtedy umknął mej uwagi fakt. — Cisza dłużyła się niepomiernie. że swoją obecnością zechcieliście uświetnić moją małą uroczystość. Miałem przykładałem upływającego owak. że pozwolę sobie nawiązać do dawnego zdarzenia. by zgodnie wypito jego zdrowie? Bilbo jednak niczego nie zaśpiewał . a zniecierpliwienie stawało się powszechne. wówczas wagę czasu. Dzisiaj mogę wam wszystkim bardzo. niczym towary w pudełku. byłem mogłem powtórzyć uczta bardzo wspaniała. że teraz przyjdzie kolej na jakąś balladę czy poemat. i tylko: Dziękuję przeziębiony „Czekuję barczo". Wszystkich opanował lęk. była chociaż.dopełnić określonej miary. Czemu wreszcie nie skończy i nie pozwoli. że był to dzień urodzin. „Gros! Co za prostackie określenie!" — Jest to także. wykrztusić wyraźniej: Tak ledwie do czy pięćdziesiąt jeden lat i nie bardzo podówczas pamiętam.

a kiedy je otworzyli. — Z przykrością muszę ogłosić. jak już powiedziałem. sto jedenaście lat to niedużo jak na pobyt między wami. nie było już ani śladu jubilata. przyszedł CZAS NA MNIE. i zaczęli Dłubowie. Noraczowie. że wszyscy zastygli w napięciu. światło i Błysnęło wszyscy oślepiające przymknęli powieki. Borsukowie. Odchodzę. Chwilę trwała pełna napięcia cisza. że chociaż. Dobrotni. Stu czterdziestu oszołomionych gości czterech siedziało jakby ich zamurowało. Tukowie. Bofinowie. chciałem coś OBWIEŚCIĆ. Nawet Oldo Hardostopczyk zdjął nogi ze stołu i zastygł niczym słup soli. Boblikowie. Pasopustowie.ani nie wyrecytował. a potem Bagoszowie. Żegnajcie! Bilbo cofnął się o krok i zniknął. . Rogaduchowie Hardostopczykowie Gorzaleniowie. powiedział natomiast: — Po trzecie i ostatnie. — Ostatnie słowo wypowiedział tak głośno i wyraźnie. Pyzowie.

Ani wiek. Spośród nie odezwał się wszystkich ani słowem.przekrzykiwać drugich. Przez jakiś czas panowało przekonanie. Tylko stary Rory Gorzaleń nie był do końca pewien. aby goście otrząsnęli się z szoku i zdumienia. potrzeba było więcej jadła i napitku. Zawsze tak mówiłem”. „To wariat. że jego zniknięcie to żałosny wybryk. zebranych w namiocie tylko Frodo Dłuższą chwilę siedział w mil- . brzmiał najpopularniejszy Nawet Tukowie (z komentarz. się jedni przez Wszyscy zgodnie orzekli. że postępek Bilba był absurdalny. iż dowcip był w zdecydowanie złym guście. ani sute przyjęcie nie zaćmiły mu rozsądku. kilkoma wyjątkami) orzekli. mruknął moja więc droga! do Ten synowej Esmeraldy: „Coś się za trzepnięty Bagosz chyba znowu wziął nogi za pas. że czas wznieść toast winem. stary głupiec! Ale czym się przejmować? Jedzenia ze sobą nie zabrał!” I krzyknął rozgłośnie do Froda. tym kryje.

zarazem jednak czuł głęboki smutek: znienacka uzmysłowił sobie w pełni. Reszta gości zajęła się jedzeniem Bilba. ukradkiem Co sam wypił zdrowie się zaś tyczy Bilba Bilba i wymknął się z namiotu. nasunął jednocześnie pierścień na palec i nigdy go już potem nie widziano w Hobbitowie. uprzedzony. niemniej wspominając dawniejsze i nowsze dziwactwa Bagoszowie z Sakowa zdążyli się już wynieść rozwścieczeni. sekretnym w po Kiedy klejnotem przechowywanym ostatnim słowie zrobił krok do tyłu.czeniu obok pustego krzesła Bilba i nie odpowiadał chociaż Z na był o żadne nim nagabywania. trudem powstrzymywał się od śmiechu. Frodo też miał już dość Przyjęcia. Polecił tylko podać więcej wina. Bagosza. i piciem. widząc pełne oburzenia zdumienie gości. ten przez cały czas przemowy bawił się w kieszeni złotym ukryciu pierścieniem. jak bardzo kocha starego hobbita. przez lata. Dowcip nader mu się spodobał. .

Książkę i zawiniątko ułożył na szczycie wypakowanego . a potem wszystko starannie schował. a także dużą. jaki kolor nosiło ongiś: być może ciemnozielony. pękatą kopertę. którą pulsowała reszta pola. używane rzeczy i opiął się znoszonym skórzanym pasem. okrycie spłowiało. gdzie stał jeszcze przez chwilę z się uśmiechem w i wsłuchiwał zgiełk dochodzący z altany oraz dźwięki zabawy. Teraz szybko naciągnął stare. Zrzucił z siebie uroczysty strój. Było na niego wyraźnie za duże.Szybko znalazł się u wejścia do swej siedziby. poskładał i owinął w papier haftowaną kamizelkę. gdzie ze skrytki wydobył płócienne zawiniątko i rękopis w skórzanej oprawie. stary płaszcz z kapturem. niczym tak jakieś jednak precjozum. miecz do w którego przywiesił starej podniszczonej pochwie. Następnie Bilbo wszedł do swego gabinetu. Przechowywane starannie. a potem wszedł do środka. Z komody pachnącej naftaliną wydobył poczciwy. że z trudem przyszłoby zgadnąć.

co gościom pozwoliłoby wyjaśnić twe zniknięcie. czy się zjawisz. To taka twoja malutka niespodzianka. tak — zapewnił Bilbo. a co dopiero mówić o innych. Zaskoczyła nawet mnie. trzymając w sekrecie pierścień przez wszystkie te lata. kilka że słów. przez które wsunął się szybko Gandalf. Do koperty wsunął złoty pierścień na pięknym łańcuszku i zaadresował ją do Froda. Masz poszło wszystko dobrze i zgodnie z planem? — Tak. aby zamienić wrażenie. który stał pod ścianą. — Chciałem jeszcze cię zastać.niemal do cna wora. . musiałem więc zrobić coś. Już kładł kopertę na gzymsie kominka. prawda? — Prawda. — Byłem ciekaw. — Rad widzę cię znowu w widzialnej postaci — rzekł czarodziej i usiadł na krześle. Rozumnie postąpiłeś. — Hej! — powiedział Bilbo. W tej samej chwili otworzyły się drzwi. gdy raptownym ruchem schował ją jednak do kieszeni. — Ale nieoczekiwana była ta eksplozja.

Jestem już stary. kawał. Bilbo. wprawiłeś oburzenie większość swoich krewnych. długi wypoczynek. ale czuję to w najgłębszych zakamarkach serca. Nie zamierzam wracać i poczyniłem wszystkie konieczne po temu przygotowania. Czy chcesz uczynić coś jeszcze? — Tak. tak więc w całej Włości będą hobbici teraz mieli o czym mówić przez następne dziewięć. a nawet dziewięćdziesiąt dziewięć dni. Mówią „Dobrze się trzyma” — prychnął z irytacją. Być może będzie to wypoczynek bez końca. — Miewam ją. bądź Ale tym w razem nie jestem całkiem pewien. Nie wyglądam może na to. wszystkiego musisz wtrącić swoje przypuszczam.— I zepsuć mi kawał — zaśmiał trzy się grosze. — A ja tymczasem czuję. Gandalfie. Ale — Do cóż. Potrzebny mi wypoczynek. że jak zwykle to ty masz rację. kiedy znam wszystkie Zrobiłeś zdumienie szczegóły. że wszystko stało . jak już ci wspominałem.

mało Muszę takie masła. a potem znaleźć miejsce do odpoczynku. — Mam nadzieję. — A poza tym uważam. — Tak czy siak. by ktokolwiek przeczytał tę książkę. — Masz rację. Chcę znowu zobaczyć góry. — Chociaż wątpię. że wybrałeś najlepsze rozwiązanie. gdzieś. Frodo . w spokoju i ciszy. spróbować Gandalf jakiejś zmiany. jakby To rozsmarowane. Prawdziwego odpoczynku. dzwoniących znaleźć mógł którą będę do się drzwi. Chciałbym dokończyć zamknąłbym słowami: „I żył potem w szczęściu i dostatku aż po kres swoich dni”.się zbyt a wątłe. —Kto wie. niedobrze. że będziesz tak żył — roześmiał się Gandalf. decyzja już podjęta. to nie jest dobre — powiedział w zamyśleniu. kto wie. kiedy masz dużo chleba. niezależnie od zakończenia. Zaciekawiony przyjrzał się uważnie hobbitowi. Gandalfie. góry. bez kręcących się dookoła krewniaków i pochodu gości gdzie książkę.

Pora już. on zaś jest ciągle zakochany we Włości. polach i rzeczkach.zaglądał do tego. by wreszcie stał się samodzielny. — A gdzie jest teraz? — Tak Z pierścieniem postanowiłeś. Będzie mu tu dobrze. zresztą sam o tym mówił. wszystko mu oczywiście zostawiam. pojechałby ze Gdybym na mną. Ja raz jeszcze przed śmiercią pragnę zobaczyć dzikie okolice i góry. — zaproponował. Będziesz prawda? — Oczywiście. włącznie? pamiętasz? — No cóż. co już napisane. chyba. jeśli los pozwoli mi użyć do tego i drugiego oka. lasach. nawet parę oczu. ale wydaje mi się.. . — Wszystko? — upewnił się Gandalf. mu pewno Niedawno miał na niego oko. że tak naprawdę wcale tego nie chce. kiedy już przywyknie do życia na własną rękę. chyba tak — zająknął się Bilbo. Powinien być szczęśliwy.. Poza paroma drobiazgami. mam nadzieję.

— Czy to nie dziwne? — mruknął do siebie. gdyż było to ważne. kiedy do tego doszło. — Leży tam. Zmieniłeś zdanie? — Tak i nie. a w jego głosie pojawiło się zdziwienie i podejrzliwość. Magiczne pierścienie są.. czemu miałbym to robić. właśnie magiczne: rzadkie i . Chociaż nie.. — Chciałem się dowiedzieć prawdy. a nigdy nie interesowałeś się innymi rzeczami. Musiałem się jednak dopytywać — powiedział Gandalf. mam ją w kieszeni.— W kopercie. Teraz. — To prawda. — Zawahał się. I nie bardzo wiem. trudno mi się z nim rozstać. jeśli musisz wiedzieć — odparł niecierpliwie hobbit. w jego oczach zamigotał płomień. — Ciągle wypytujesz o ten pierścień. — Właściwie czemu nie? Czemu nie miałaby tam pozostać? Gandalf spojrzał ostro na Bilba. — Ja bym go raczej zostawił. które przywiozłem z wyprawy. Dlaczego tak nalegasz? — zapytał Bilbo. na kominku. to prawda.

najdroższy. — A czemu niby nie?! — wykrzyknął. a tylko błysk w jego oczach zdradził zdziwienie. — Powtarzam. by tak rzec. nie będzie ci już nigdy potrzebny. Powinienem wiedzieć. Należy do mnie. — Jeśli się denerwuję. Jest dla mnie. to tylko z twojej przyczyny — prychnął Bilbo. Hobbit zaczerwienił się.tajemnicze. kiedy ty już się oddalisz. Możesz się i uznać. — Nie ma powodu się denerwować. gdzie się znajduje.. Słyszysz? Najdroższy! Twarz czarodzieja pozostała skupiona i poważna. pierścień jest mój. że miałeś go już dostatecznie długo. że interesowałem interesuję pierścieniem z przyczyn. Bilbo. — I co to cię właściwie obchodzi.. tak — zgodził się Gandalf. jego oczy zapłonęły gniewem. zawodowych. A poza tym wydaje mi się. a twarz przestała być przyjazna. . co ja robię ze swoimi rzeczami? Ja znalazłem ten pierścień i do mnie należy! — Tak. Jeśli tylko nie mylę się zupełnie.

że kiedyś tak powiedział Gullum. Nie oddam tego. hobbicie! — spokojnie. powiedz to wprost! — zawołał Bilbo. — Świadczą o tym nawet twoje słowa. Pierścień ma na ciebie zbyt wielki wpływ. — kochany Spokojnie. i idę. — Ktoś już go tak nazywał przed tobą. ostrzegł Gandalf. gdzie mi się podoba! — mruknął wyzywająco Bilbo. — Ale i tak go nie dostaniesz. jeśli tak postąpisz. I tak zostanie. Teraz należy do mnie. Uwolnij się od niego i ruszaj przed siebie! — Robię to.a nawet niepokój. — A teraz ja tak go sobie nazywam. pierścień! — Jeśli sam chcesz go mieć. — Byliśmy przyjaciółmi przez całe życie i co nieco mi zawdzięczasz. Bilbo — oznajmił. Nie wolno mi? Co z tego. co chcę. co mi Dlatego radzę: dotrzymaj obietnicy i pozostaw . Gandalf powstał z surową miną. — Będziesz szaleńcem. a nie do niego.

Stali tak przez chwilę wpatrzeni w siebie. teraz widocznie roztrzęsione. wydawał się teraz złowrogi i jakby wyższy. — Jeszcze chwila. Gandalf nie spuszczał oczu z Bilba. a jego ręka powędrowała do kieszeni. Czarodziej postąpił w kierunku hobbita. który powoli rozluźnił dłonie. gdybym mu go oddał. Bilbo ciężko dysząc. rozumiesz? — Ręka hobbita powędrowała do rękojeści miecza. a Gullum zabiłby mnie. — Nigdy nie nazwałem cię . — Łatwo możesz do tego doprowadzić. Gandalfie — mruknął. a i ja stracę cierpliwość — powiedział groźnie. — Jeszcze nigdy się tak nie zachowywałeś. cofnął się pod ścianę. co cię napadło. — Nie wiem. cokolwiek on o tym sądzi. powietrze w komnacie wibrowało. Właściwie o co chodzi? Pierścień jest mój. Oczy Gandalfa zapłonęły. a wtedy zobaczysz Szarego Gandalfa bez opończy. Nie jestem złodziejem. czyż nie? Znalazłem go. Jego cień wypełnił niewielki pokój.najdroższe.

rozumiesz. Wyrzeknij się go. a ja będę miał . Bilbo przetarł dłonią oczy.złodziejem — odparł Gandalf. Próbowałem go ukryć w różnych schowkach. Zaufaj mi. — Ja także nim nie jestem. — Ogarnął mnie jakiś dziwny nastrój. — W takim razie zaufaj mi — powtórzył Gandalf. tak jak zawsze dotąd. — Przepraszam — bąknął. Niekiedy wydawało mi się. Zawsze pragnę nałożyć go na palec. — Odwrócił się. czy jest bezpieczny. próbuję ci tylko pomóc. Albo niepokoję się. Oddaj go Frodowi. Zostaw pierścień i idź. Nie wiem czemu. Nie chcę cię obrabować. a cień zmalał. czarodziej był znowu zgarbionym i zatroskanym starcem. gdy nie będę się już musiał trapić o ten pierścień. A teraz nie potrafię podjąć decyzji. ale stwierdziłem. i wyciągam go. a potem zniknąć. Chyba rzeczywiście poczuję ulgę. że to czujnie śledzące mnie oko. że nie mogę się obyć bez tego ciężaru w kieszeni. żeby sprawdzić. Ostatnio strasznie dużo o nim myślałem.

— Westchnął ciężko. Podniósł wór z podłogi i ruszył ku drzwiom. aby dzięki temu łatwiej przyszło też rozstać się z pierścieniem. — Dobrze — rzekł Bilbo z rezygnacją w głosie. . — Faktycznie — zgodził się Gandalf. — Koniec końców taki był właśnie cel przyjęcia: rozdać jak najwięcej prezentów. — Frodo przejmuje wszystko. Ostatecznie wcale nie jest łatwiej. ale później ciężko westchnął i powiedział z trudem: — Dobrze. bo jeszcze ktoś mnie zobaczy. Tak zrobię. — Dla mnie cała ta impreza miała taki tylko sens.pieczę nad jednym i drugim. Bilbo jeszcze przez chwilę nie mógł się zdecydować. — A teraz muszę się już zbierać. ale szkoda byłoby w ten sposób zmarnować tyle przygotowań. Cały mój kawał nie zdałby się na nic. Raz już się pożegnałem i nie chciałbym tego robić po raz drugi. — Potem wzruszył ramionami i uśmiechnął się dość markotnie.

Bilbo kopertę. — A także mój testament i inne dokumenty! Weź już lepiej to wszystko ode mnie i przekaż Frodowi. Wyszli do holu. wiem!!! — wrzasnął Bilbo. Przez twarz hobbita przemknął grymas gniewu. najbezpieczniej. Bilbo wziął ze stojaka swój ulubiony kij i gwizdnął. Z trzech różnych pokoi Tak będzie . Nic mu tu nie będzie groziło do czasu. — Teraz mam już z nim spokój. Schylił się. który zaraz ustąpił miejsca uśmiechowi ulgi. Połóż go na kominku. nim zjawi wyjął się z Frodo. ale czarodziej był szybszy: podniósł kopertę i umieścił na kominku. ręka mu drgnęła i pakunek upadł na podłogę.— Ale pierścień ciągle tkwi w twojej kieszeni — zauważył czarodziej. a kiedy miał ją już położyć na gzymsie kominka. — Nareszcie! — powiedział. — Tak. — Nie — sprzeciwił się Gandalf. kieszeni Dopilnuję tego. — Nie dawaj mi pierścienia.

spoglądając na stary dom. żeby się wreszcie ruszyć — rzekł hobbit. stary się Jesteś i niczym dochyba nie dostatecznie mądry. a to mówi samo za siebie. a potem zanucił pod nosem: Biorąc od drzwi swój . dodał: — Żegnaj. Gandalfie! — Żegnaj na razie. Jestem tak szczęśliwy. a kłaniając się w kierunku drzwi. — Wszystko zapakowane i opisane? — Wszystko — odrzekli. Spojrzał w górę i wciągnął powietrze przez nos. —Czy wszystko gotowe? — spytał hobbit.wybiegli trzej krzatowie. Bilbo! Uważaj statecznie — Ja na siebie. Czas był odpowiedni. — W drogę zatem! Z tymi słowami wyszedł przed drzwi. przejmuję. jak już dawno nie byłem. więc i ty się nie martw. — Cóż to za radość być znowu na szlaku razem z krzatami! Tęskniłem za tym od lat! Bywaj — powiedział. za którymi stała piękna noc z czarnym niebem obsypanym gwiazdami.

i na czele trzech kompanionów przebył ogród. głosów i namiotów. Na wywiedzie.początek. Żegnaj. Gdzie się mylą trakty. po czym cofnął się do środka. Stamtąd dokąd? Tum jest w biedzie! Przez chwilę trwał w rozstaje gdzieś bieży wciąż milczeniu. Gdy ją skore depczą stopy. U jego podnóża przeskoczył niski w tym miejscu płot i wszedł na łąki. a potem bez żadnego już słowa odwrócił się plecami do świateł. Gandalf — przez jakiś Bilbo! czas Do wypatrywał go w ciemności. rozwinął się jej wątek. tropy. Hen. ruszając ścieżką w dół zbocza. następnego spotkania — powiedział miękko. . wnikając w noc jak powiew wiatru wnika w trawę. Czas więc teraz i na ciebie. Droga przed siebie.

— — Nie rób mruknął sobie z że poważnych nie spraw. że znajdziesz tam złoty pierścień. że w środku jest testament i inne papiery. żeby się jeszcze z nim przesadnych wyrzutów. jesteś przecież teraz panem Bagoszna. ale nie . — Tak — odparł Gandalf. Tam leży! Frodo otworzył. wziął z kominka kopertę i uważnie obejrzał. — Poszedł? — spytał. Zawsze miał zwyczaj żartować Szkoda zobaczyć. — W końcu poszedł. przyszedłem wcześniej. że to tylko żart. iż naprawdę odejdzie. że chciał zniknąć niepostrzeżenie Gandalf. ale w głębi serca wiedziałem dobrze. Nic mu się nie stanie.Kiedy niedługo potem zjawił się Frodo. — Myślę. — Przypuszczam. zastał czarodzieja zatopionego w myślach. — Aż do dzisiejszego wieczoru miałem nadzieję. Zostawił dla ciebie pakunek. Podejrzewam też.

— Zostawił mi pierścień? Ciekawe czemu? Swoją drogą może się przydać. Teraz idę już spać. Ogrodnicy rozeszli się po polu i na taczki ładowali tych. Hobbici zaczęli się budzić dość późno. ale Frodo ograniczył się do stwierdzenia: „Spokojnie! Rano wszystko się wyjaśni!" O północy zajechały powozy po najważniejsze osobistości. W każdym razie dobrze go schowaj i trzymaj w sekrecie. może nie — powiedział Gandalf. Wzeszło słońce. — Na twoim miejscu nie robiłbym z niego użytku. którzy sami nie mogli już o siebie zadbać. Noc z wolna się kończyła.— Pierścień! — wykrzyknął Frodo. Jako nowy pan Bagoszna Frodo musiał dopełnić nieprzyjemnego obowiązku pożegnania gości. Wieść o dziwnych zdarzeniach rozeszła się już po polu. Odjeżdżały jeden po drugim pełne sytych. — Może tak. ale nader nie usatysfakcjonowanych hobbitów. Pojawili się zamówieni . Ranek był w pełni.

kwiaty. Boblików. Frodo wyszedł na schody z uśmiechem bladym i wymęczonym. zapomniane torby.sprzątacze i zaczęli porządkować namioty. Około południa. Potem zaroiło się od nie zamówionych Bagoszów. Powitał wszystkich. posprzątać stoły i krzesła oraz zbierać łyżki. butelki. lampiony. w Bagosznie kłębił się spory tłum. chusteczki oraz resztki (doprawdy skąpe) jedzenia. talerze. okruszki. z każdego pakunków umeblowania. ale i nie całkiem nieoczekiwany. ale do powiedzenia miał niewiele więcej niż poprzednio. „Imć Bilbo Bagosz wyjechał i to — o ile mi wiadomo — na dobre”. Bofinów. którzy mieszkali w pobliżu. Niektórych z przybyłych zaproszono do środka. albowiem Bilbo zostawił dla nich specjalne upominki. papiery. nie zaproszony wprawdzie. Tuków i innych gości. kiedy nawet ci najbardziej objedzeni zdążyli powrócić. W holu czekała i sterta Do paczek. noże. drobiazgów . rękawiczki.

aby miała nawyniosła ukradkiem z Bagoszna kilka tuzinów parasolek. że zrobi z tego użytek. Miała dziewięćdziesiąt dziewięć lat i od ponad pół wieku słała epistoły z pouczeniami i dobrymi radami. Na pustej szafce na książki: „Do kolekcji HUGO PASOPUSTA od jednego z ofiarodawców". Na dużym koszu na papiery: „Dla DORY BAGOSZ na pamiątkę DŁUGIEJ siostrą korespondencji i najstarszą od z kochającego Bilba”. Oto kilka przykładów: Na prawdę parasolce: SWOJĄ”. Hugo okrągłym „Dla Bilba”. Na lusterku: wujka młoda nieustannie zwierciadle. Na kałamarzem: złotym „Dla piórze z MILO NORACZA w nadziei. Dora była Droga żyjących kuzynek Bilba i Froda. „Dla Adelajda ADELAJDY TUK. od B. przeglądała . wypukłym od była która się w ANGELIKI Adresatką Bagoszówna.przypięty był bilecik z dedykacją.B.” Milo nigdy nie odpowiadał na listy.

z zapałem pożyczał książki i bardzo rzadko je zwracał. . były nowe. W trakcie lat spędzonych przez Bilba się w tu Bagosznie wiele nazbierało przedmiotów. Lobelia dobrze zdawała podejrzeń. Niemniej Bilbo wręczał z reguły nowe upominki i zatrzymywał te. istniały dwa czy trzy rodzaje starych maszomów o zapomnianym przeznaczeniu. rzecz jasna. Upominków było znacznie więcej. Z reguły zresztą siedziby hobbitów były bardzo zagracone. które krążyły po całej okolicy. że przekonany. Nie wszystkie z nich. poprzedniej podróży Lobelia przywłaszczyła sobie w Bagosznie wiele łyżeczek. sobie sprawę z tych przyjęła niemniej następną porcję sztućców. Na pudełku ze srebrnymi łyżeczkami: w „Dla LOBELII Bilbo podczas był jego BAGOSZ Z SAKOWA tym razem PREZENCIE". co w dużej mierze wynikało ze zwyczaju rozdawania podarków urodzinowych. które mu dawano.

Rory Gorzaleń w podzięce za wielką gościnność obdarzony został tuzinem butelek Starej Winnicy. Bardzo uradowani byli ubodzy hobbici. Na każdym z wręczanych darów znajdował się wypisany ręką Bilba bilecik. Większość dobytku przypadła w udziale Frodowi: książki. teraz bardzo już dojrzałego. nową łopatę. gdyż na leżakowanie złożył je jeszcze ojciec Bilba. Nie . malowidła. szczególnie Bagoszno. Rory o w mig zapomniał wszelkich zastrzeżeniach co do Bilba i już po pierwszej butelce ogłosił go swoim najserdeczniejszym przyjacielem. mnóstwo mebli. wełnianą kamizelkę i pudełko maści na trzeszczące stawy. a niektóre z nich — jak widać z przytoczonych przykładów — zawierały złośliwe lub żartobliwe aluzje do cech charakteru i wydarzeń. mocnego czerwonego trunku z Ćwiartki Południowej. ci z zaułka Na Starzyk Gaduła otrzymał dwa wory ziemniaków.Jego stara jama stała się teraz odrobinę przestronniejsza.

poprosił więc przyjaciela. Popołudnie wystawiło Froda na ciężką próbę. Frodo chciał odrobinę odpocząć od zgiełku i bałaganu. nie trwało więc długo. co wcale nie było dla nich przeznaczone. inni usiłowali wynieść coś. że cały majątek Bilba jest darmo do rozebrania. do gwałtownych hobbici Niektórzy dobijali transakcji jeszcze w holu. co prowadziło sprzeczek. Niczym pożar torfu rozeszła się po okolicy wieść. Rady grzecznie zgiął się w ukłonie. a wydawało im się niepotrzebne czy nie strzeżone. których trudno się było pozbyć. Kiedy Otto głośno zażądał widzenia z Frodem. Bryczki i wózki całkowicie zatarasowały bramę. W środku tego zamętu zjawili się Bagoszowie z Sakowa.było jednak ani śladu pieniędzy czy klejnotów — nawet najmniejszego pieniążka czy paciorka. aby zastąpił go przez chwilę. a Bagoszo zapełniło się natrętami. Podmieniano sobie bileciki. Radego Gorzalenia. .

przynajmniej odwiedziny Bagoszów z Sakowa. poruszał czymś nerwowo w kieszeni. — Powiedz raczej. W końcu wpuszczono ich do gabinetu. chodzi o niedysponowany. co jednak nie poprawiło im humorów. Rozpoczęli od przedstawienia Frodowi wielce niekorzystnej oferty (jak to między przyjaciółmi) na różne wartościowe przedmioty. Sakowianie zachowywali się bardzo napastliwie. które specjalnie wybrał w tym celu Bilbo. Frodo siedział za stołem. — Udał się na spoczynek. gdzie zdążyli znaleźć przeznaczone dla nich łyżeczki. My jednak musimy się z nim widzieć. ale mówił spokojnie i grzecznie. Kiedy powstał. Idź i mu to powiedz! Rady pozwolił im czekać dłuższą chwilę w holu. Kiedy Frodo oznajmił. na którym piętrzyły Wydawał się się stosy Jeśli papierów.— Źle się czuje — odparł. że z Bagoszna znikną tylko te rzeczy. słabuje czy też nie. że się chowa — prychnęła Lobelia. usłyszał w .

znalazł ją węszącą po wszystkich kątach i zakamarkach. Lobelia jednak nie zamierzała poddawać się tak łatwo. aby zobaczyć. Gdyby Bardzo Frodo chciałbym nie został rzucić okiem na testament. a potem prychnął ze wzgardą. spadkobiercą Bilba byłby Otto. — Jedno jest dla mnie jasne — stwierdził Otto — że ty jakoś nadzwyczaj dobrze na wszystkim wychodzisz. było całkiem jasne i poprawne (zgodne z prawnymi obyczajami hobbitów.odpowiedzi. Uważnie przeczytał więc dokument. że cała sprawa wygląda bardzo podejrzanie. — I to po sześćdziesięciu latach czekania. jak sprawy się toczą. niestety. podpisów siedmiu świadków złożonych czerwonym . Kiedy po jakimś czasie Frodo pojawił się w holu. — Zostaliśmy wykiwani! — warknął do żony. które między innymi wymagały atramentem). adoptowany. Łyżeczki! Dobre sobie! — Strzelił palcami pod nosem Froda i wypadł na zewnątrz. Wszystko.

tylko jakiś Gorzaleń! — Słyszałeś. . — Raczej komplement — odrzekł Rady nie Gorzaleń. Potem młodych obeszli hobbitów gospodarstwo i przegnali trzech Bofinów i Boblika). ale wszystkim. ale najpierw pomógł jej pozbyć się ciężaru kilku wartościowych drobiazgów. do — końca cale (dwóch Aczkolwiek prawdziwy. Doszło do scysji pomiędzy Frodem a Sanczo Hardostopczykiem (wnukiem Olda Hardostopczyka). było: — Jeszcze tego pożałujesz. którzy kuli dziury w ścianach jednej z piwnic. Z twarzy jejmości dawało się wyczytać. — To chyba miała być obelga. młody hobbicie! Czemu i ty się nie wyniosłeś? Żaden z ciebie Bagosz. zamykając drzwi. Rady? — spytał Frodo. lecz stanowczo odprowadził Lobelię do wyjścia.Grzecznie. na co się zdobyła na schodach. które dziwnym trafem zawędrowały do jej parasolki. iż usilnie obmyśla jakąś dosadną uwagę na pożegnanie.

zatem wróciła. gdy pukanie powtórzyło się. Delektował się herbatą i nie przerwał tego nawet wtedy. nareszcie znowu na kochana „Musiała jakieś pomyślał. I poszedł odsapnąć trochę nad filiżanką herbaty. (otrzymane nawet legendarne zagrabione). Frodo opadł na krzesło w holu. Rady — burknął. — Zawrzyj drzwi i nikogo już dzisiaj nie wpuszczaj. gdzie. opukiwana podłoga odpowiedziała głuchym echem. „Pewnie Lobelia”. chyba że poszukiwacz zostanie przychwycony na gorącym uczynku. jak mu się wydawało. tym razem . wpaść naprawdę paskudne zdanko.kopiącym w dużej spiżami. Wygoniwszy Sancza. Ledwie zasiadł za stołem. posłyszał lekkie pukanie do frontowych drzwi. nawet gdyby walili taranem. — Czas zamykać sklepik. należy do każdego. jak dobrze wiadomo. Legenda o złocie Bilba budziła magiczną ciekawość złoto drogą i czy nadzieję. Niech sobie poczeka”.

mocniejsze. Znienacka w oknie pojawiła się głowa czarodzieja. — Jeśli mnie nie wpuścisz, Frodo, to tak ci wyważę drzwi, że ugrzęzną w stoku wzgórza. — Ach, to ty, Gandalfie! Chwileczkę! — zawołał Frodo i pognał do wyjścia. — Wejdź! Wejdź! Myślałem, że to Lobelia! — W takim razie wybaczam ci. Jakiś czas temu widziałem ją, jak jechała w kierunku Przywodzia z twarzą taką, że skisnęłoby od tego świeżo udojone mleko. — Mówiąc szczerze, o mało ja sam nie skisnąłem od jej miny. Byłem już bliski posłużenia się pierścieniem Bilba, tak bardzo pragnąłem zniknąć. — Nie rób tego! — przestrzegł Gandalf siadając. — Ostrożnie z pierścieniem, Frodo! Także — o nim Więc chciałem co z potym rozmawiać na pożegnanie. pierścieniem? — Ile o nim wiesz? — Tylko tyle, ile opowiedział mi Bilbo. Wiesz, tę historię, jak go znalazł i jak z niego korzystał w

czasie podróży. — Ciekawe, którą historię? — zainteresował się Gandalf. — Och, nie tę, którą przedstawił krzatom i zapisał w książce. Opowiedział mi prawdę zaraz po tym, jak się do niego przeniosłem. Mówił, że tak długo go ją męczyłeś, poznać. aż ją z niego wycisnąłeś, więc i ja powinienem „Żadnych sekretów między nami, Frodo” rzekł, „ale nikt więcej nie może o tym usłyszeć. Tak czy siak, pierścień jest mój”. — Interesujące — mruknął Gandalf. — No dobrze, a co ty sądzisz o całej tej sprawie? — Jeśli chodzi ci o „prezent", to owa tajemna wersja wydaje mi się zupełnie prawdopodobna i nie wiem, gdzie Bilbo miałby coś przekręcić, szczególnie że to nie bardzo do niego podobne. Ale wszystko jest jakieś dziwne. — Tak myślę i ja, atoli osobliwe rzeczy mogą się przytrafiać osobom, które posiadają takie skarby i korzystają z nich. Ostrzegam cię raz jeszcze: bądź

ostrożny. Być może pierścień ma jeszcze inną moc, nie tylko tę, która pozwala ci znikać, kiedy masz na to ochotę. — Nie rozumiem — powiedział Frodo. — Także i ja niewiele tu rozumiem — przyznał czarodziej. — Zacząłem od się dopiero ostatniego zastanawiać nad tym pierścieniem, szczególnie wieczoru. Na razie nie ma się czym martwić. Posłuchaj mnie jednak i używaj go rzadko. A w każdym razie zaklinam cię, abyś nie robił tego w sposób, który może zrodzić podejrzenia i plotki. Powtarzam: ukryj go dobrze i trzymaj w sekrecie! — — Brzmi Nie mam to bardzo pewności, tajemniczo. Czego się obawiasz? dlatego na razie zamilknę. Może będę ci mógł wyjawić coś więcej po powrocie. Zaraz wyjeżdżam, a więc do widzenia! — I Gandalf powstał. — Zaraz?! — wykrzyknął Frodo. — A ja myślałem, że zostaniesz chociaż przez tydzień!

Liczyłem na twoją pomoc! — Zamierzałem trochę tu jeszcze zabawić, lecz musiałem zmienić plany. Może mnie nie być przez pewien czas, ale jak tylko pozwolą okoliczności, powrócę i zobaczę się tobą. Pojawię się niepostrzeżenie, gdyż nie chcę, aby zbyt wiele o mnie mówiono we Włości. specjalnie tylko Nie jestem lubiany. i tu chyba Hobbici niepokoje. uważają, aby że nie

powiadają, że przynoszę ze sobą kłopoty wręcz Bilba, Niektórzy omamiłem

powiedzieć gorzej. Jeśli chcesz wiedzieć, krąży pogłoska, że my dwaj zawiązaliśmy spisek, i aby zagarnąć jego bogactwa. —Niektórzy!!! — zawołał z oburzeniem Frodo. — „.To z pewnością Otto Z i Lobelia. radością Obrzydliwość!

oddałbym im Bagoszno i całą resztę, gdybym tylko mógł razem z Bilbem ruszyć na wędrówkę. Kocham Włość, ale czuję, że i ja z chęcią podążyłbym w nieznane jako jego towarzysz. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek go jeszcze

zobaczę. — Podobnie i ja — powiedział Gandalf. — Ciekaw jestem jeszcze wielu innych rzeczy. Na razie żegnaj! Uważaj na siebie! Pamiętaj, że mogę się pojawić w najmniej oczekiwanej chwili. Frodo odprowadził do drzwi czarodzieja. Gandalf po raz ostatni pozdrowił go uniesioną dłonią, po czym oddalił się nadspodziewanie szybkim krokiem, chociaż Frodo odniósł także wrażenie, iż czarodziej garbi się, jak gdyby pod jakimś wielkim ciężarem. Szybko zapadł zmierzch i odziana w opończę postać wnet zniknęła w szarudze. Miało upłynąć wiele czasu, zanim Frodo znowu zobaczył Gandalfa.

Rozdział II Cień przeszłości

by w ten sposób skończyć tragicznie. ani po dziewięciu dziewięćdziesięciu dniach. że Bilbo. a nawet dłużej. Ostateczną odpowiedzialnością za wszystko obarczano Gandalfa. zwariował na koniec do reszty i rozpłynął się w bezkresnych dalach. a następnie pojawiał się z workami klejnotów i złota. który zawsze był trochę stuknięty. iż niesprawiedliwie. Małe hobbiciątka niedługim lubiły czasie słuchać Zbzikowany wieczornych opowieści o nim i po Bagosz. chociaż trudno powiedzieć.PLOTKI NIE UCICHŁY ANI PO DZIEWIĘCIU. Pośród dorosłych z okolicy powszechnie zapanowała jednak opinia. gdy zaginęła już pamięć o prawdziwych wydarzeniach. gdzie wpadł z pewnością do jakiegoś stawu lub rzeki. . w których trwał jeszcze wtedy. stał się ukochanym bohaterem legend. który znikał w huku i błyskach. Powtórne zniknięcie imć Bilba Bagosza omawiane było w Hobbitowie i w całej Włości przez rok cały.

porządnym go Ani otaczać. a następnego roku wydał przyjęcie na cześć sto dwunastych urodzin Bilba. Powtarzał. aż weszły wreszcie w zwyczaj. I wedle wszelkich oznak czarodziej dał spokój Frodowi.— Jeśli tylko ten przeklęty magik da spokój Frodowi. myślał hobbitem. atoli Frodo nie przestał wyprawiać uczt z okazji każdych kolejnych urodzin Bilba. że nie wierzy w śmierć Bilba. Wprost przeciwnie. gdyż zaproszono ledwie dwunastu gości na poczęstunek. . powoli budząc się jednak niejakie zdziwienie. co zrazu umknęło powszechnej uwagi. dwuznaczna oddawać się żałobie. od początku sława podobnie jak Bilba. on być może się ustatkuje i wyrośnie na porządnego hobbita — powiadano. a napitki płynęły deszczem. a na pytanie: „To gdzie się podziewa?”. tyle że trudno było go nazwać zaczęła dziwaka. ten zaś się ustatkował. które nazwał Stuzinową Ucztą. Wieść rozchodziła. podczas którego — jak mawiają hobbici — jadło sypało śniegiem.

tylko wzruszeniem Żył samotnie — jak przedtem Bilbo — miał jednak kilku dobrych przyjaciół. ale najczęściej wyprawiał się sam i ku zdumieniu porządnych hobbitów często widziano go. że na wzór Bilba składa niekiedy wizyty elfom. Wraz z upływem czasu zaczęto dostrzegać. lecz mało kto jeszcze o tym pamiętał). które jako dzieciaki były hołubione jeszcze przez Bilba i kręciły się ciągle po Bagosznie. najbliższymi zostali Peregrin Tuk (zwykle zwany Pipinem) i Rady Gorzaleń (którego prawdziwe imię brzmiało Radostek. W gronie owych ale ulubieńców przyjaciółmi znaleźli się Polek Bofin i Fred Boblik. Zachował w istocie wygląd . W ich towarzystwie Frodo przemierzał Włość wzdłuż i wszerz. że także Frodo trzyma się „nadzwyczaj dobrze".odpowiadał ramion. jak z dala od domu błąkał się pod gwiazdami po wzgórzach i lasach. młodych szczególnie hobbitów pośród (potomków Starego Tuka). Rady i Pipin przypuszczali.

Czasami. kiwając „Niektórym to naprawdę szczęście powtarzano. Niekiedy mówił sam do siebie: „Może jednak powinienem kiedyś zobaczyć drugi brzeg rzeki”. jesienią. jakich nigdy dotąd nie widział. Przez dobrych parę lat czuł się szczęśliwy i nie myślał zbyt wiele o przyszłości. I tak to trwało. dopiero wtedy. zaczynał najczęściej zaczęto w jego kondycji doszukiwać się czegoś marzyć o dalekich stronach. że nie wyjechał wraz z Bilbem. aż przestał być czterdziestolatkiem i nieuchronnie . atoli narastał w nim nie do końca uświadomiony żal. i pełnego energii nastolatka. że całkiem miłe jest samodzielne panowanie nad Bagosznem. kiedy Frodo osiągnął stateczny wiek lat pięćdziesięciu. Po pierwszych tygodniach stropienia i niepewności Frodo stwierdził.dziarskiego hobbitowego dopisuje". podejrzanego. na co druga połowa umysłu odpowiadała niezmiennie: „Jeszcze nie teraz”. a w snach nawiedzały go wizje gór. głowami.

nocach którzy zwykle rzadko pojawiali się maszerowali lasami na zachód. Froda pięćdziesiątych Pięćdziesiątka liczbą znaczącą i proroczą. Urządzał coraz dalsze spacery i coraz częściej samotne. którzy coraz częściej zaczęli się podówczas pojawiać we Włości. Nadchodziły wieści o dziwnych zdarzeniach w reszcie świata. Rady i inni przyjaciele przyglądali mu się z lękiem. Zastanawiał się całymi godzinami.zbliżał się dzień była dla jego urodzin. Widywano go w towarzystwie obcych przybyszów. skąd tylko mógł. jak teraz po elfów. a wszystkie stare ścieżki zdały mu się raptem nazbyt wydeptane. Nikt nie widział ich wracających . we Widywano Włości. Frodo czuł rosnący niepokój. które na zewnątrz Włości pozostawiały białe pola. więc zbierał Frodo nowiny. a ponieważ Gandalfa od kilku lat nikt nie widział. w tym to bowiem wieku Bilbo znienacka stał się podróżnikiem. co też może leżeć poza granicami map.

którzy szukali schronienia na zachodzie. zmierzając do swych kopalń w Górach Błękitnych. złowrogiej jednak i podejrzenie. korzystali krzatowie. Powiadano. Prastara trasa Wschód-Zachód Tradycyjnie wiodła Włość aż do Szarych Nabrzeży. aby w jeszcze potężniejszej postaci znowu się pojawiły w warowniach Mordoru. Na drogach natomiast zaroiło się przez z niej wprost od krzatów. tyle że sami z siebie niewiele mówili. . Teraz jednak Frodo często spotykał się z krzatami z dalekich krain. a niektórzy szeptem prawili o Złym i Krainie Mordou.— opuszczali Śródziemie i mało się przejmowali jego kłopotami. Wszyscy byli przerażeni. wygnane jako Rodziło przez cień się Radę przeszłości. a pytano ich rzadko. że straszliwe moce Mędrców z Sępnej Puszczy tylko po to. Nazwę tę hobbici znali tylko z pradawnych legend i trwała w ich pamięci budzącej zostały jedynie grozę. To oni byli dla hobbitów źródłem informacji z dalekich stron.

ci zaś. gospodzie Smokiem" doprawdy która „Pod w osobliwe. końcu docierało nawet do ale najgłuchsi uszu w i przeciętnych hobbitów. że niespokojne plotki nie ominęły także zacisznego serca Włości. Niewiele z tych wieści. ostoja potęgi. teraz jakby mniej otępiałe. rzecz jasna. chociaż wielu hobbitów ciągle jeszcze witało je . najbardziej zasiedziali w domach zaczęli nasłuchiwać podejrzanych opowieści. których interesy zawiodły nad granice. w sprytniejsze groźną i wyposażone broń. Półgłosem wspominano o tworach jeszcze groźniejszych. widywali rzeczy Rozmowa. ale nikt nie potrafił ich nazwać. pewnego Zielonym Przywodziu. W górach znowu pojawili się orkowie.że odbudowana została Mroczna Wieża. za której sprawą na Wschodzie i Południu mnożyły się wojny i narastała trwoga. wiosennego wieczoru toczyła się w świadczyła o tym. Poza swymi terenami zaczynały hasać trolle.

żeby teraz dawać im wiarę. syn młynarza. — Nasłuchałem się o nich jako szkrab. Bo kto niby miałby je wymyślać? Na przykład te o smokach? — Daj spokój — machnął ręką Tado. W Przywodziu jest tylko jeden smok i to w dodatku zielony. że więcej w tych bajaniach prawdy. — Może i tak. hobbici. bez dwóch zdań — pokiwał głową Sam. — To ja ci powiem. a ich pogawędce przysłuchiwali się różni wiejscy . miejsce naprzeciw niego zajął Tado Piaszczyk. Sam Gaduła siedział w kącie przy palenisku. — Dziwne się dzisiaj słyszy rzeczy. jeśli wszystkiemu dawać posłuch — mruknął Tado. — Ale ja dość mam w domu bajań przy ognisku i dziecięcych klechd. niżby się ktoś spodziewał. — Niech ci będzie — zgodził się Sam. śmiejąc się wraz z resztą.śmiechem. Uwaga ta wywołała powszechną wesołość. ale nie ma powodu.

Pracuje on dla imć Bofina mieszkającego na Zagórku. co to je niby widział. tych wielgasach. jakby to był cal. — Tak przynajmniej mówi. a na polowanie wypuszcza się aż do Ćwiartki Północnej. widziano niedawno na Północnych Wrzosowiskach. że sadził susami. Twój Hal wiele opowiada o rzeczach. — No to i nie mógł go Hal zobaczyć! — stwierdził . że nawet o cal się ten Drzewolud nie ruszył. ale czy nie ma on czasem oczu szybszych niż pomyślunek? — Ale tamten był ogromny jak wiąz i sadził krokami po cztery sążnie z taką łatwością. Hal. I widział Drzewoluda.— Ale co powiesz o Drzewoludach. — Kto niby widział? — Na przykład mój kuzyn. większego od drzewa. Zobaczył Hal normalny wiąz i tyle! — Kiedy ja ci powiadam. — A ja idę o zakład. jak mówią? Jednego. A poza tym na Północnych Wrzosowiskach wiązu nie uświadczysz.

aby nigdy już nie powrócić. port. a jeszcze więcej zawrócono ich na granicach. ani nikt inny z zebranych nie wiedział. opuszczając nas na zawsze — ciągnął Sam głosem smutnym i poważnym. Granicznicy nigdy dotąd nie mieli tyle pracy. płyną i płyną przez Morze na zachód. jak daleko jest do Morza od starych wież stojących na zachodnich Pradawna kresach Włości. Słyszałem też sporo o elfach ciągnących na zachód. ale Tado tylko się zaśmiał. Powiadają. — Płyną potem. Ani on. — Sam rozłożył ręce w bezradnym geście. z którego wypływają żaglowce elfów. — Jeśli się wierzy starym . że gdzieś tam znajdują się Szare Nabrzeża. a słuchacze zaśmiali się i zaczęli klaskać. opowieść głosiła. — Przyznasz chyba jednak — nie poddawał się Sam — że także inni oprócz Hala widzieli dziwne postacie przemierzające Włość. że Piaszczyk jest górą.triumfująco Tado. gdyż uznali. że wędrują do portów daleko za Białymi Wieżami.

— Albo przynajmniej Bilbo był pomylony. Kiedyś mu się wydawało. To od niego słyszałem. Niech sobie płyną! Tyle że ani ty tego nigdy nie widziałeś.podaniom. że zobaczy go raz ledwo jeszcze. co to miałoby obchodzić ciebie czy mnie. — Obaj to pomyleńcy — nachmurzył się Tado. Wielem się od niego nasłuchał. że widział w lesie elfa i miał nadzieję. nich cenne którzy utrzymują Na kontakty z elfami i uzyskują od wiadomości. Jeśli to od nich czerpiesz . że odpływają. — Są tacy. Nie wiem. to nie ma w tym mc dziwnego. u którego pracuję. i to w naszych stronach. przykład imć Bagosz. w Ze wszystkich i opowieści zasłyszanych dzieciństwie pamiętanych najbardziej poruszały go właśnie te o elfach. a ten ci przecież wie co nieco o elfach. kiedy byłem jeszcze dzieciakiem. a Frodo jest na dobrej do tego drodze. ani nikt z Włości. — Czy ja wiem — mruknął nie przekonany Sam. A jeszcze więcej wiedział stary imć Bilbo.

a chłodny. będziesz miał zawsze bajek pod dostatkiem. Bądźcie zdrowi! — Z tymi słowami Piaszczyk dopił piwo i zamaszyście wyszedł. Pod pierwszymi gwiazdami przez nosem. złożył Hobbitów pogwizdując w zamyśleniu pod Frodowi krótką wizytę i znowu się oddalił. przyjaciele. jeśli pogoda dopisze. Miał nad czym rozmyślać. No nic. blady zmierzch Sam przechodził pomaszerował i Pagórek. Gdy upłynęły trzy lata od pamiętnego Przyjęcia.swoją wiedzę. Po dłuższej chwili westchnął ciężko. Właśnie wtedy po długiej nieobecności pojawił się Gandalf. Ale nie tylko ogród zaprzątał myśli Sama. Słońce stało już nisko. niebo się rozjaśniło po ulewnym deszczu. Było wiele do zrobienia w ogrodzie i nazajutrz czekał go pracowity dzień. czas na mnie. Dość często przez następny rok czy dwa pojawiał się . Był początek kwietnia. łagodnie w noc. podniósł się i wyszedł. Sam nie wyrzekł już ani słowa.

nieoczekiwanie wschodem podróżach,

wieczorem, Nie

aby chciał

bez uprzedzenia zniknąć przed słońca. rozmawiać o własnych sprawach i natomiast bardzo interesowały go nowiny dotyczące zdrowia i poczynań Froda. A odwiedziny potem się znienacka urwały. Przez

następnych dziewięć lat Frodo nie tylko nie widział Gandalfa, ale nie miał też o nim zaczął żadnych więc wiadomości,

podejrzewać, iż czarodziej przestał się już zajmować hobbitami i nigdy nie powróci. Tymczasem tego właśnie wieczoru, gdy Sam szedł z gospody do domu, Frodo usłyszał znajome pukanie do okna gabinetu. Ze zdumieniem i ulgą przywitał starego przyjaciela. Przyjrzeli się sobie uważnie. — No i jak tam? — zaczął Gandalf. — Nic się nie zmieniłeś, Frodo. — Ani ty — odrzekł hobbit, w duchu jednak pomyślał, że wiek i troski odcisnęły na czarodzieju wyraźny ślad. Natychmiast zaczął się wypytywać o nowiny z

szerokiego świata i nie minęła chwila, noc. Następnego przedpołudnia, a pogrążyli się w rozmowie, która trwała przez całą

po dość późnym śniadaniu, Frodo i Gandalf zasiedli przy otwartym oknie gabinetu. Na kominku płonął wprawdzie ogień, ale grzało słońce i wiał ciepły wiatr z południa. Od wszystkiego biła świeżość i młodość, a wiosenna zieleń zagościła na polach i w koronach drzew. Gandalf wspominał wiosnę sprzed prawie osiemdziesięciu lat, kiedy Bilbo wyruszył z Bagoszna nawet bez chusteczki do nosa. Dzisiaj włosy czarodzieja były pewnie bielsze niż wtedy, broda dłuższa, brwi bardziej krzaczaste, a twarz głębiej poznaczona troskami i zadumą, ale oczy płonęły dawnym blaskiem, on sam zaś palił ziele i wypuszczał dymne kółka z niezmiennym zapałem i rozkoszą. Gandalf pykał w milczeniu, albowiem Frodo zamyślił się głęboko. Nawet w blasku poranka czuł cień niepokojących wieści,

które przyniósł czarodziej. Ciszę przerwał w końcu hobbit. — zacząłeś Dziwne mi wczoraj Gandalfie, opowiadać,

rzeczy o Pierścieniu, potem jednak przerwałeś i oznajmiłeś, że o takich sprawach lepiej jest rozmawiać za dnia. Czy nie byłoby dobrze, gdybyś teraz dokończył? Powiadasz, że Pierścień jest o wiele groźniejszy, niż mogę sobie wyobrazić. Jak to rozumieć? — Na wiele sposobów — odparł czarodziej. — Jest o wiele bardziej groźny, niż śmiałem z początku pomyśleć. Jest tak potężny, że ostatecznie weźmie górę nad każdym posiadającym go śmiertelnikiem i sam nim zawładnie. W Eregionie dawno temu elfowie sporządzali liczne zaczarowane pierścienie, jak wy to określacie, a były one, rzecz jasna, różnorakie: jedne bardziej, inne mniej potężne. Mniejsze pierścionki robiono tylko niejako dla wprawy i na próbę, a dla zręcznych elfowych kowali była to właściwie igraszka. Moim zdaniem jednak nawet one są groźne dla

śmiertelników. Pierścieniach

A

cóż

dopiero Widzisz,

mówić o Wielkich Pierścieniach, Mocy. Frodo, śmiertelnik, który wejdzie w posiadanie jednego z Wielkich Pierścieni, nie umiera, ale przestaje się rozwijać i tylko trwa, aż wreszcie każda chwila staje się mordęgą. A jeśli na dodatek często używa w Pierścienia, staje aby się znikać trwale innym z oczu, zaczyna blaknąć, aż końcu niewidzialny i porusza się już tylko pod wejrzeniem mrocznej potęgi, która włada Pierścieniami. Wcześniej czy później — później, gdy jest to osoba silna i pewna siebie, ale — wszelka moc siła owa i go stanowczość muszą się w końcu wyczerpać pochłonie. — Okropne! — wybuchnął Frodo. Zapadła długa cisza. Z ogrodu słychać było, jak Sam Gaduła przycina trawniki. — Od jak dawna wiesz o tym i jak wiele wiedział Bilbo? — spytał w końcu Frodo.

— Jestem pewien, że Bilbo wiedział niewiele więcej, niż ci wyjawił. Z pewnością nie przekazałby świadomie niczego, co mogłoby ci zaszkodzić, chociaż skądinąd obiecałem mu, że będę się tobą opiekował. Uważał Pierścień za tym bardzo coś piękny dziwnego, i to czasami raczej niezwykle pożyteczny. Jeśli było w wiązało się z samym Bilbem. Powiedział mi, że Pierścień coraz bardziej zaprzątał jego myśli, on zaś ciągle się o niego martwił, ale nie przypuszczał, aby sam klejnot miał w tym jakiś udział. Zauważył przecież, że skarb wymaga ostrożności: zmieniał wielkość i ciężar, zaskakująco kurczył się lub rósł, a czasami mógł niespodzianie zsunąć balast. — Ostrzegał mnie przed tym w ostatnim liście — powiedział Frodo — i dlatego nigdy nie zdejmuję Pierścienia z łańcuszka. — Bardzo mądrze — pochwalił Gandalf. — W każdym razie przez całe swe długie życie się z na palca nie przygotowanego dodatkowy

Atoli stopniowo stawał się coraz bardziej niespokojny i niepewny. — Wiedziałem. choć niektóre z moich podejrzeń już zaczynają się potwierdzać. kiedy też. tego roku. Potrzebny jest jeszcze jeden sprawdzian. — Tak. Bilbo znalazł Pierścień. Wszystko uważał za własną zasługę. Jakiś cień padł wtedy na moje serce. na krótką chwilę przed Bitwą Pięciu Armii. nawiasem mówiąc. Kiedy się pojawiły? — Gandalf zamyślił się i szukał w pamięci. o wielu rzeczach. które dostępne są tylko Mędrcom. Frodo. chociaż nie .Bilbo nie wiązał żadnych dziwnych zjawisk z samym Pierścieniem. a był to znak. a skarb napawał go dumą. niektóre sprawy są dla mnie ciągle niejasne. kiedy Rada Mędrców wygnała Złego z Sępnej Puszczy. Ale jeśli chodzi o ten właśnie Pierścień. że Pierścień zaczyna zdobywać nad nim władzę. — Od jak dawna wiesz o tym? — ponowił pytanie Frodo. „Życie cienkie jak rozsmarowane masło”. — Wiem? — zasępił się Gandalf. powiedział.

od początku było bowiem jasne. i ani na chwilę w nią nie uwierzyłem. Często powtarzałem Pierścieni Bilbowi. który mówił o „urodzinowym prezencie". wydobyłem z Kiedy niego wreszcie prawdę. jak Gullum wszedł w posiadanie Wielkiego Pierścienia. że to właśnie taki Pierścień. jak to „wygrał” skarb. Cóż było robić? Nie mogłem mu go odebrać bez wyrządzenia poważnej krzywdy. Często zastanawiałem się nad tym. Zbyt podobne do siebie były te kłamstwa. czego się obawiam. że coś tu jest bardzo nie w porządku. która natychmiast zaczynała oddziaływać na właściciela. Mogłem tylko obserwować i .wiedziałem. podobnie jak Gullum. takich że z nie lepiej korzystać. a zresztą nie miałem po temu prawa. Najwidoczniej Pierścień miał przeogromną moc. ale on zaraz zaczynał się oburzać i irytować. że rości sobie nieograniczone pretensje do Pierścienia. natychmiast zrozumiałem. bym nie poczuł niepokoju. Potem usłyszałem od Bilba opowieść. To było pierwsze poważne ostrzeżenie.

Wiedza o Małych i Wielkich Pierścieniach elfów to jego domena. obawy. Ma ogromną wiedzę. Kiedy rozwiało przysnął na Radzie moje stanęła ich sprawa. co nam ujawnił. czy raczej dotąd nie interesowali. Bardzo długo zgłębiał sekrety ich wykonania. — Kto to taki? — spytał Frodo. — Nigdy o nim nie słyszałem. — Hobbici Jest go nie z interesują. że z Bilbem wszystko jest w porządku. ale im więcej jej nabywał. tym bardziej rosła jego duma i dzisiaj nie znosi. Nadal uważnie się przypatrywałem Odnosiłem wrażenie. Nie było widać po nim . Należało może się poradzić Sarumana Białego. wszystko. by ktokolwiek wtrącał się w jego sprawy. — To możliwe— przytaknął Gandalf. zatem. największych jednym Mędrców. tyle że upływające lata jakby się go nie imały. i niespokojnie. Strach chociaż czekałem. zwierzchnikiem mojego bractwa i głową całej Rady. ale ciągle coś stawało mi na przeszkodzie.czekać.

Mówił i robił rzeczy. aż do wieczora. — Ale nie doznał krzywdy na trwałe. zatem większość na ostatnich lat poświęciłem prawdy o nich. Ale jest w świecie tylko jedna Moc. — Zrobił wszystko w porę i cieszył się spokojem? — Od razu poczuł się lepiej. która wie wszystko o Pierścieniach i skutkach ich działania. poczekajmy!” No i czekałem. że żadne słowa Sarumana nie potrafiły już uśmierzyć podejrzeń. jednak: Powiedziałem sobie „Przecież po kądzieli to bardzo długowieczna rodzina. prawda? — zaniepokoił się Frodo.objawów starości i znowu lęk rzucił na mnie swój cień. Wiedziałem przynajmniej tyle. odkrywanie . tyle że wedle mojego rozeznania żadna na świecie potęga nie wie wszystkiego o hobbitach. że w grę wdały się moce mroczne i zabójcze. Pośród Mędrców tylko ja zgłębiałem tę gałąź wiedzy. które do tego stopnia potwierdzały moje złe przeczucia. kiedy porzucił na dobre ten dom. Jeszcze jest czas.

gdy zrezygnował ze swego skarbu. albowiem ważne jest to. Od momentu się zacząłem zamartwiać o ciebie i wszystkich niemądrych. Miał Pierścień przez wiele lat. pozostając taki. Może żyć szczęśliwie jeszcze długie lata. Nie. Myślę. Byłby to straszny cios dla świata. jak w dniu wyjazdu. to prawda. że ostatecznie sam wyrzekł się Pierścienia. Moim opierać Pierścienia byłaby zdaniem. aby znowu mógł bezpiecznie zerknąć na klejnot. a czasami są twardzi niczym korzeń drzewa. przestałem się niepokoić o Bilba z chwilą. przynajmniej sile skłonna większość niektórzy z nich potrafiliby się niszczycielskiej dłużej niż przypuszczać Mędrców. Hobbici czasami przypominają swoją miękkością masło.niejasną i pełną niespodzianek. bezbronnych hobbitów. zanim czar przestanie działać na tyle. i korzystał z niego. gdyby . że nie musisz się martwić o Bilba. wyjazdu tych Bilba uroczych. może to więc długo potrwać. To za ciebie czuję się teraz odpowiedzialny.

ze mną i naszym Pierścieniem. A jako nędzni niewolnicy hobbici będą ją bardziej radować niż jako istoty wolne i szczęśliwe. — Za co? Ciągle nie pojmuję. — Ale dlaczego? Dlaczego miałaby nas ujarzmiać? — Powiem ci szczerze: moim zdaniem. istnienia powiedziałem: dotąd. za co powinniście być wdzięczni losowi. Pasopusty. żeby nie wspomnieć o zabawnych Bagoszach. Bofinowie.Mroczna Moc zawładnęła Włością i gdyby wszyscy ci sympatyczni. bardziej użytecznych pomocników. — Wszystko się z tym łączy . Rogaduchowie. fakt zauważ. Frodo wzdrygnął się ze zgrozą. przeoczyła jak sam dotąd. ma innych. Istnieje coś takiego jak zawiść i zemsta! — Zemsta? — zapytał z niedowierzaniem Frodo. owa moc hobbitów. jaki związek twoje słowa mogą mieć z Bilbem. Nie na wiele przydacie się sile zła. zabawni. Ale skończył się dla was czas spokoju. teraz jednak nie zapomni już o was. stali się niewolnikami. głupi Boblikowie.

przykoniec przytwierdzony mocowany był do paska. ale wkrótce się dowiesz. — Nie wiesz jeszcze. bez śladu żadnych zadrapań czy obtarć. jak gdyby sam Pierścień albo Frodo wzdragali się przed dotykiem czarodzieja. Magiczny skarb stał się nagle ogromnie ciężki. — To spójrz! Ku zdumieniu i przerażeniu Froda czarodziej w cisnął nagle na Pierścień środek ognia . Daj mi na chwilę Pierścień.— oznajmił posępnie Gandalf. Frodo wyjął klejnot z kieszeni spodni. którego gdzie do drugi spoczywał łańcuszka. — Zauważyłeś te znaki? — Jakie znaki? — rzekł Frodo. Gandalf uniósł na dłoni klejnot. na czym polega prawdziwa groźba. który wyglądał na sporządzony z czystego złota. pobytu wszystkiego Podczas nie byłem pewien. ale ostatniego jeszcze teraz nadszedł czas wyjaśnień. Odłączył Pierścień i podał czarodziejowi. — Jest przecież zupełnie czysty.

Frodo wydał z siębie zduszony okrzyk. Czarodziej wpatrzył się w palenisko. który surowo spojrzał powiedział rozkazującym głosem: . Frodo posłuchał i tym razem dojrzał cieniutkie. misterne znaki. Hobbit i podstawił drżącą dłoń. Pierścień masywniejszy cięższy niż kiedykolwiek przedtem. Hobbit z krzykiem rzucił się. ale spod powstrzymała krzaczastych — Poczekaj! Na pozór Pierścień zupełnie się nie zmienił. Po chwili Gandalf powstał. zamknął okiennice i zaciągnął kotary.kominku. a potem szczypcami przesunął Pierścień na skraj kominka i chwycił klejnot w palce. — Trzymaj dobrze i przyjrzyj się uważnie — polecił czarodziej. Zobacz sam — powiedział wydawał się Gandalf. Odniósł go brwi ręka i Gandalfa. które pokrywały obrączkę od wewnątrz i od zewnątrz. W pokoju zrobiło się ciemno i cicho. aby sięgnąć między płomienie. tylko z ogrodu dochodził szczęk Samowych nożyc. — Jest zimny.

Jest to stary alfabet elfów. — Z pewnością — pokiwał głową Gandalf — lecz ja potrafię. — Nie potrafię odczytać tych ognistych znaków — drżącym głosem oznajmił Frodo. a tej mowy wolę tutaj nie używać. ten Jedyny. Ten Jedyny. by rządzić wszystkimi. We Wspólnej Mowie znaczy to mniej więcej tyle: Ten Jedyny. a przecież jak gdyby z głębokiej oddali. by wszystkie odnaleźć. by zebrać je wszystkie i w ciemności zespolić więzami. ale napis jest w języku Mordoru. To tylko dwie linijki wiersza znanego od dawna uczonym elfom: . które połyskiwały jasno. że są to litery płynnie łączące się w słowa.wrażenie.

moc którego zwycięży. co trwa na mrocznym tronie W Mordorze.Trzy Pierścienie elfowym władcom szlachetnego miana. Frodo siedział nieruchomy i . by wszystkie odnaleźć. To Pierścień. z potężnym uszczerbkiem dla swej potęgi. Ten Jedyny. którym śmierć pisana. Jeden dla Władcy Ciemności. Siedem krzatów monarchom w kamiennych sal koronie. Dziewięć ludzkim istotom. Gandalf przerwał. moc którego zwycięży. który Władca Ciemności utracił wiele lat temu. Ten Jedyny. by zebrać je wszystkie i w ciemności zespolić więzami W Mordorze. który panuje nad innymi. a potem ciągnął głucho: — To jest Pierścień Rządzący. ów Jedyny. by rządzić wszystkimi. Z całego serca chce go odzyskać. ale to nie może. nie chciana. powtarzam: nie może nastąpić. ten Jedyny. nie chciana.

iż trwoga wyciąga po niego wielką dłoń. Władcy Ciemności. — Ten Pierścień! — wyjąkał. Wspomniałem już o Sauronie Wielkim. To nazwa znana także wśród hobbitów. są prawdziwe: znowu powstał. która wzbierając na wschodzie. — Jak on się w ogóle znalazł w moich rękach? — Och. to długa historia — odparł Gandalf — sięgająca aż w Mroczne Lata. Gdybym chciał ci przedstawić tę historię w całości. na podobieństwo czarnej chmury. wiosna zamieniłaby się w zimę. które dziś pamiętają już tylko wtajemniczeni mędrcy. — Wolałbym. a my ciągle byśmy tu siedzieli. Mrocznej Wieży w Mordorze. Miał wrażenie. nadciąga ku niemu. które do ciebie dotarły. chociaż w odmienionej postaci. Plotki.milczący. pojawia się bowiem jak cień na obrzeżach starych legend. żeby nie zdarzyło się to za mojego życia — mruknął ponuro Frodo. . opuścił swoje leże w Sępnej Puszczy i powrócił do swej dawnej warowni. Po każdej porażce Cień staje znowu do walki.

Ale nie nam o tym decydować. tej. Frodo. Złemu brakuje już tylko jednej rzeczy. które pozwolą mu złamać wszelki opór. którym wypadło być świadkami takich wydarzeń. poczujemy to bardzo dotkliwie na swojej skórze. Nie ma jeszcze. ale one szybko dojrzewają. która stawia nas naprzeciw niego. jak przypuszczam. Nieprzyjaciel szybko wzrasta w siłę. który nam pozostał. i wszyscy. . Możemy jedynie postanowić. zaczyna wyglądać coraz posępniej. aby uzyskał wiedzę i siłę. a poczulibyśmy nawet wtedy. co uczynimy z czasem. gotowych planów.— Wolałbym także i ja. a wszystkie kraje świata ponownie zatopić w mroku. gdyby nie było przed nami złowrogiej szansy. A sytuacja. Kiedy przystąpi do ich wykonania. Brakuje mu Jedynego Pierścienia.

to wszystko wydarzyło się. a dla nas w tej chwili ważne jest to. w ten sposób ich zniewalając. Wiele lat upłynęło od chwili. tak jak najprawdopodobniej Siedmioma. znowu . aczkolwiek nie można wykluczyć. jego najstraszliwszymi sługami. ale nimi się nie przejmuje. stając się Upiorami Pierścienia.Trzy. pysznych i wielkich. może i one powrócą. Ale kto wie? Skoro Cień znowu potężnieje. trzy z nich odnazniszczyły smoki. władcy elfów ukryli przed nim i nigdy jego ręka ich nie tknęła ani nie lazł. zanim jeszcze narodziła się Włość. Trzy nadal są ukryte. najpiękniejsze ze wszystkich. splamiła. Dawno temu dostali się we władanie Jedynego Pierścienia. Wlał weń bardzo wiele ze swej dawnej mocy. że zostały zniszczone. Dawno. aby zapanować nad pozostałymi. który sam sporządził. że Zły zawładnął Dziewięcioma Pierścieniami. przeto najbardziej mu przynależy. Dziewięcioma obdarzył Śmiertelników. Jeśli go odnajdzie. dawno temu. gdy Dziewięć Pierścieni powędrowało poza granice. Potrzeba mu tylko Jedynego. pozostałe Siedem należało do krzatowych królów. Dość już jednak o tym. cieniami wielkiego Cienia.

ludzie już się im Ten elfowie od nich z potrafili się mu przeciwstawić. ludzie Zachodniego rozdział pradawnych dziejów dobrze by było .odzyska nad nimi władzę. jak gdyby widział już ciemne palce. polega owa upiorna szansa. jak zresztą powinni byli postąpić. że się mylił. skoro był tak mocarny i tak mu zależało na Pierścieniu?! Zacisnął dłoń na klejnocie. — Odebrano mu go — powiedział Gandalf. I na tym. a wszystko. że Jedyny został odnaleziony. — I w jaki sposób Zły mógł go utracić. gdziekolwiek się znajdują. — Dawno temu wszyscy odwrócili. łącznie z Trzema. Z tym wiąże się jego wielka nadzieja i nasza ogromna trwoga. które drapieżnie po niego sięgają. że zniszczyli go elfowie. — Dlaczegóż więc go nie zniszczono?! — zawołał Frodo. co w nie tchnięto. Zły sądził. czyniąc go potężniejszym niż kiedykolwiek przedtem. Frodo. a nie Pomagali Lądu. Teraz jednak wie już. znowu stanie przed nim otworem. Przystąpił więc do poszukiwań i tylko temu zajęciu poświęca wszystkie swe myśli. że Jedyny Pierścień przepadł.

W tej chwili jednak najważniejszy jest ten fragment. gdy Isildur pomaszerował na północ jej wschodnim brzegiem i w pobliżu Szafranowych Pól został zdradziecko zaatakowany przez orków z Gór. w jaki sposób Jedyny dostał się w twoje ręce. Ale Jedyny został utracony: wpadł do Wielkiej Rzeki. aczkolwiek sami przy tym zginęli. odciął Pierścień z ręki Saurona i zabrał mu go. To Gil-galad. kto zna ją jeszcze lepiej ode mnie.powtórzyć. wielkiego czynów. ale gdy płynął. dostrzeżony wnet przez orków. całkiem Któregoś dnia opowiem ci może o tym albo też historię tę usłyszysz od kogoś. oraz Elendil z Zachodniego Lądu obalili Saurona. na razie nic więcej nie powiem. Isildur skoczył w wodę. Syn Elendila. a niemal wszyscy jego ludzie padli wybici. Anduiny. Pierścień zsunął mu się z palca. zginął od ich strzał. aż jego cień znowu się odrodził w Sępnej Puszczy. on sam zaś. król elfów. Isildur. — Gandalf . i przepadł. Duch pognębionego Saurona uleciał i pozostawał skryty przez długi czas. ale nie zabrakło wspaniałych daremnych. wprawdzie męstwa nie i zgroza i ciemność gęstniały. który tłumaczy.

zawiesił głos i po chwili ciągnął: — I w ten oto sposób w mrocznych wodach pośród Szafranowych Pól Pierścień zniknął z opowieści i legend. . Dziś jednak. mogę coś dodać do tej historii. Radzie Mędrców zaś nie udało się ustalić nic więcej. a przecież nawet owa odrobina jest znana dziś jedynie nielicznym. jak się zdaje.

Jedna rodzina pośród nich cieszyła się wielkim poważaniem. podobnych Miał przyjaciela o upodobaniach. podkopywał się pod drzewa i rośliny. Najbardziej dociekliwy i wścibski z całej rodziny był Smaduł. na skraju Dziczy. Pasjonowały go korzenie i początki wszystkiego: nurkował w głębokich wodach. Nie zwracał uwagi na szczyty pagórków ani na liście drzew. mogliby być pradziadami upodobaniem sporządzali małe czółna z trzciny. drążył tunele w zielonych wzgórzach. bystrookiego. gdyż jej członkowie byli wyżsi i ciężsi od swoich pobratymców. ale nie tak szybkiego i mocnego jak on. Daduła. Moim Tęgów. chociaż ciągle było to bardzo dawno temu. mieszkało plemię niewielkich ludzi o sprawnych rękach i cichych stopach. ani na kwiaty otwierające w powietrzu kielichy. pływali do z i hobbitów. zdaniem lubili w byli bowiem niej podobni Rzekę. jego głowa i oczy zawsze bowiem były opuszczone.Długi czas potem. . Wzięli pewnego razu czółno i popłynęli na Szafranowe Pola. nad brzegami Wielkiej Rzeki. surowa i dobrze obeznana z ich wiedzą. a przewodziła im dostojna niewiasta.

a wtedy — dziw nad dziwy! — na dłoni zalśnił mu przepiękny złoty pierścień. że coś połyskuje w łożysku rzeki. zdało mu się bowiem. Tam wypuścił wędzisko z ręki. resztkę tchu więc wstrzymując. pochwycił znalezisko.gdzie rosły wielkie kępy kosaćców oraz kwitnących trzcin. wodzie pociągnięty aż na samo jej dno. — Dlaczego? — Bo dziś są moje urodziny. gdy ten rozkoszował się widokiem klejnotu. Znienacka znalazł się ogromna w ryba chwyciła i został haczyk i zanim Daduł się zorientował. a on mi się bardzo podoba. rozkaszlany i charkoczący. Ale Smaduł obserwował go zza zasłony drzew i podszedł do przyjaciela po cichu. Smaduł wysiadł i zaczął myszkować na brzegu. i popłynął do brzegu z wodorostami we włosach i garścią mułu w dłoni. — Daj mi go. — Nic mnie to nie obchodzi — . że serce Daduła przepełniła radość. tak migoczący w słońcu. kochany Dadule — odezwał się Smaduł zza jego pleców. Po chwili długiej jak wieczność wyprysnął na powierzchnię. Przepuścił go przez palce. Daduł natomiast został w łódce i wędkował.

urzeczony złotym skarbem. nie może go zobaczyć nikt z rodziny. a potem chwycił Daduła za gardło i go udusił. tam zaś stwierdził. że kiedy ma Pierścień na palcu. że stał się wielce nielubiany. co mogło zaszkodzić bliźnim. Nic przeto dziwnego.żachnął się Daduł. . —Dałem ci już prezent. Z lubością wypatrywał i nasłuchiwał wszystkiego. co się stało z Dadułem. Doprawdy. Powrócił sam do domu. ale nikomu nie bąknął ani słówka. Samą już posturą górował nad resztą swych pobratymców. aby poznawać sekrety innych i wykorzystywać to później do celów niegodziwych i złośliwych. przyjacielu? — mruknął Smaduł. Czerpał natomiast z mocy Pierścienia. Bardzo go ucieszyło to odkrycie. albowiem został zamordowany daleko od domu. Nikt nigdy się nie dowiedział. i A ani teraz myślę kochany pierścień oddawać go komukolwiek. a teraz jeszcze uzyskał dodatkową przewagę. który wnet umieścił na swoim palcu. na który właściwie i tak nie mogłem znalazłem — sobie pozwolić. a gdy przybierał widzialną postać. a jego ciało Smaduł ukrył bardzo starannie.

Zaraz spuścił oczy i daleko przed sobą zobaczył szczyty Gór Mglistych.wszyscy starali się trzymać jak najdalej od niego. Niewidzialnymi palcami chwytał ryby w powolnych zakolach. Ich korzenie to pewnie korzenie wygnała go z rodzinnej . Jego babka. kiedy poczuł żar na głowie. Odpędzano go kopniakami. Zastygł na chwilę zdumiony. trochę się użalając na bezduszność świata. Słońce mnie tam nie dostrzeże. zapomniał bowiem o istnieniu słońca. Znienacka pomyślał: „Pod tymi górami musi być chłód i cień. mamrotał też do siebie i gulgotał. a potem po raz ostatni podniósł głowę do góry i pogroził pięścią. i zjadał je na surowo. w imię spokoju. Powędrował więc samotnie w górę Wielkiej Rzeki. Któregoś bardzo upalnego dnia pochylił się właśnie nad wodą. a oślepiający blask zakłuł go w oczy. aż wreszcie dotarł do strumienia spływającego z gór i podążył jego brzegiem ku źródłu. Nazwano go przeto „Gullumem". w których strumień brał początek. siedziby. Jął się kradzieży. wyklęto i kazano się wynosić precz. a on kąsał stopy prześladowców.

— Sama myśl o tym jest wstrętna! — Z Co nie godzi w jej o prawdziwość — odparował Gandlalf. do których nikt dotąd więc gór i nocą znalazł podążył tam do małą pieczarę.wszystkiego. — Gullum?! Czy masz na myśli tę istotę. gdy zaczął odzyskiwać dawną moc. z której wypływał ciemny strumień. że Gullum mógłby w najdalszy choćby sposób być spokrewniony z hobbitami — oznajmił z pasją Frodo. nie dotarł”. Niczym robak wpełzł w serce góry i wszelki słuch o nim zaginął. — pewnością wiem więcej . niczego się nie mógł dowiedzieć o swym skarbie. pewnie i kilku znanym mi hobbitom. — Gullum! — wykrzyknął Frodo. co mogłoby się przydarzyć również innym. którą spotkał Bilbo? Cóż za nieszczęście! — Niewesoła to opowieść — mruknął czarodziej — ale mówi o tym. — Przenigdy nie uwierzę. Wraz z nim zginął także Pierścień i nawet jego twórca. Tak podnóża muszą się tam kryć wielkie sekrety.

a Gullum przez cały czas myślał tylko o matactwie. o wiele lepiej niż hobbit z krzatem. na przykład. Rozumieli się zadziwiająco dobrze. Chciał wykorzystać nieświadomość biednego Bilba. że obaj znali pojedynek na zagadki. Całą jego niegodziwość widać w propozycji gry. . orkiem czy nawet elfem. a niczym nie groziła w przypadku przegranej. a u innych są one często bardzo podobne jak u nas.pochodzeniu hobbitów niż oni sami. I nawet opowieść Bilba wskazuje na jakieś pokrewieństwo. która łatwo mogła mu dostarczyć ofiary. Zwróć uwagę. Coś bardzo podobnego kryło się w zakamarkach ich myśli i wspomnień. — No tak — zgodził się Frodo — ale nie tylko hobibici układają zagadki. Hobbici jednak nie oszukują.

przenikało światło. że zrazu miło mu było usłyszeć znowu dźwięk czyjegoś głosu. rzadko zdarzała się po temu potrzeba w nieprzeniknionej czerni. czego. plam słońca na trawie i innych dawno Ostatecznie jednak musiało to rozwścieczyć złą część jego osoby. która taka już pozostanie. Trzeba przyznać. — Jest na to pewna nadzieja. promień z przeszłości. Jest . rzeczy. przez który. że nazbyt często z niego nie korzystał. drzew. Gullum nie był jeszcze tak do końca stracony.— Aż nazbyt prawdziwe są twoje słowa. jeśli się jej nie zwalczy. — Gandalf westchnął ciężko. jak się obawiam — rzekł Gandalf. niczym przez rysę w murze. a co byłoby dla niego ratunkiem. — W całej tej historii kryje się wszakże coś więcej. W jego umyśle zachował się jeszcze taki zakątek. gdyż był w posiadaniu Pierścienia tak długo. na razie nie dostrzegasz. który przyniósł ze sobą wspomnienie zapomnianych wiatru. ale niewielka. odporny niczym hobbit. jak myślę. Z pewnością nie zamienił się w cień. jak tylko potrafi sięgnąć pamięcią. Okazał się odporniejszy niż odważyłby się przypuścić któryś z Mędrców. Wyobrażam sobie. Widzisz.

nienawidził ale jeszcze bardziej nienawidził światła. — Co ty mówisz? — zdziwił się Frodo. Jeśli rzeczywiście go nienawidził. wszystkiego. ale właściciel nigdy sam . To On może się zdradziecko wymknąć komuś z ręki. Frodo mruknął Gandalf z lekkim wyrzutem w głosie — powinieneś już zacząć rozumieć. — Pierścień był jego skarbem i jedyną rzeczą. Pierścień Mocy sam dba o siebie. a zwłaszcza Pierścienia. Był już w rozpaczliwym stanie: nienawidził ciemności. Nienawidził Pierścienia i kochał go.ciągle mocny i krzepki. gdyż to już nie zależało od jego woli. tak jak nienawidził i kochał siebie samego. o którą się jeszcze troszczył. Tyle że ta groźna własność zapanowała nad jego myślą i cierpienie stało się niemal nie do zniesienia. co ode mnie usłyszałeś. Wszystkie „wielkie sekrety" głębi gór okazały się tylko pustką nocy: nic tam nie było do odkrycia. chociaż straszny z niego chudzielec. Nie mógł się od niego uwolnić. nic do zrobienia. to dlaczego go nie wyrzucił albo gdzieś nie zostawił? — Po tym wszystkim. z wyjątkiem obrzydliwego pożywienia i mściwych wspomnień.

To On zmienił właściciela. Potrzebował do tego mej usilnej pomocy. Frodo. — Czy nie lepiej nadawałby się do tego celu jakiś ork? . kiedy pojawił się Bilbo?! — zawołał z niedowierzaniem Frodo. Wedle mojej wiedzy Bilbo jest jedyną w dziejach osobą. Co najwyżej może igrać z myślą o oddaniu go komuś innemu pod opiekę. której nie tylko ta myśl zaświtała. to nie Gullum.go nie porzuca. Widzisz. ale która także pomysł ów zrealizowała. lecz Pierścień zadecydował o wszystkim. — Dokładnie w chwili. ale tylko w bardzo wczesnym stadium. gdy klejnot dopiero zaczyna brać go we władanie. ale nawet z nią nigdy by go nie przeklął ani nie cisnął gdzieś w bok.

absolutnie nie uwzględniona przez Władcę Pierścienia. — Zupełnie nie ma z czego. Frodo — wycedził zimno Gandalf. Następnie skorzystał z Gulluma i wyżarł go. ale . że kiedykolwiek ciemnicę. aby trafił na zupełnie nieprawdopodobnego znalazcę: Bilba Bagosza z Włości. nie było nadziei. Pierścień porzucił Gulluma. kiedy pojawiła się sposobność.— Nie żartuj sobie. po czym nie miał już z niego żadnego pożytku. Jak długo pozostawał u niego. Zsunął się z dłoni Isildura i zdradził go. zbyt wątły był bowiem Gullum i zmarniały. Pierścień chciał powrócić do swego Mistrza. Kiedy opuści więc przepaścistą Mistrz raz jeszcze się ocknął i zaczął wysyłać z Sępnej Puszczy swe ponure myśli. Najprościej mogę ująć to tak: Bilbo został wyznaczony na znalazcę Pierścienia. Brała w tym wszystkim udział nie jedna tylko siła. wykorzystał biednego Daduła. Jest to najbardziej zdumiewające zdarzenie w całych dotychczasowych dziejach Pierścienia: pojawienie się w tym właśnie momencie Bilba i znalezienie przez niego klejnotu po omacku. który zaraz potem zginął. Tyle że w grę wdała się jeszcze jedna instancja.

— Poza tym nie wiem. Ale. — Z pewnością nie mnie — mruknął Frodo. — Wiedziałem już sporo a dowiedziałem się jeszcze więcej — odparł — ale nie wyobrażaj sobie. I to jest myśl. Teraz nie mam już najmniejszej wątpliwości. że twój pierścień to właśnie Jedyny.nie przez jego Twórcę. skąd dowiedziałeś się tego wszystkiego o Pierścieniu i Gullumie? Czy to pewne wieści. Historię Elendila. czy też tylko twoje domysły? Gandalf przyjrzał się uważnie Frodowi. — A jak się o tym dowiedziałeś? — Frodo wpadł w słowo czarodziejowi. czy dobrze cię rozumiem. że tobie złożę sprawę ze swoich poczynań. O tym. — Właśnie przed chwilą w tym pokoju — rzucił ostro Gandalf — ale tego się spodziewałem. Isildura i Jedynego znają wszyscy Mędrcy. świadczy już sama próba ognia. Zrozumienie . niezależnie od wszelkich innych poszlak. Podobnie było z tobą. która może przynieść nieco otuchy. ale. poszukiwań aby uzyskać ostateczny dowód. a w jego oczach zamigotały iskierki. Z mrocznych podróży powróciłem i długich po to.

że miała wiele elfowych pierścieni i na dodatek robiła z nich prezenty. Na przykład.roli Gulluma i wypełnienie jednej z luk tej historii wymagało głębokiego namysłu. Trzeba było go znaleźć. ale teraz mam już pewność. że babka Smaduła była głową rodu i wielką osobowością. nie ma co. — Tak. a przecież i tak jego opowiadanie różni się od tego. że otrzymał go od babki. kiedy Bilbo mu się wymknął? Wiesz już? — Niezbyt dokładnie. Śmieszne. co usłyszałeś ode mnie. — Więc co się z nim działo. która miała wiele takich precjozów. Mogłem ci przekazać tylko to. Na początek mogłem snuć tylko przypuszczenia na temat Gulluma. . Ale w łgarstwie tym była odrobina prawdy. nazwał Pierścień swoim „prezentem urodzinowym” i twardo przy tym obstawał. Widziałem go. to oczywiste. Próbowałem długo. ale w końcu mi się udało. Oznajmił mi. — Widziałeś Gulluma?! — wykrzyknął z niedowierzaniem Frodo. Gullum to łgarz i nie wolno wierzyć mu ani na słowo. Nie wątpię. choć tylko kłamca mógłby twierdzić. co Gullum zechciał mi powiedzieć.

której towarzyszyły szlochy i warknięcia. Wszyscy zobaczą. Gullum ma teraz dobrych przyjaciół. od oprócz czyichś niejasnych innych. ale ponieważ musiałem poznać prawdę.Wspomnienie dokonanego morderstwa prześladowało Gulluma. że nikt go nie rozumiał i wszyscy źle traktowali. Były to jego urodziny i Daduł powinien był podarować prezentu mu stał pierścień. a on. zagnać do ciemnicy i wreszcie obrabować. Kiedy dotarł w swojej opowieści do pojedynku na zagadki i do ucieczki Bilba. uknuł własną historię i tak długo powtarzał ją w smolistych ciemnościach swojemu „najdroższemu”. czy rzeczywiście można nim pomiatać. dobrych i . Uważa. trzeba było dać spokój cierpliwości i oględności. broniąc się. Dość długo znosiłem wszystkie jego wykręty. i tak dalej. aż sam w nią niemal uwierzył. się który z prezentem urodzinowym i tak dalej. pogróżek. Moje groźby okazały się teraz Wymamrotał. Zagroziłem mu ogniem i kawałek po kawałku wycisnąłem z niego wreszcie prawdziwą historię. nic więcej nie udało mi się z niego słabsze wydobyć. że jeszcze się odkuje.

nietrudno już było ustalić. a nawet przed światem. — Co do imienia. i księżycowego. Odkrył. Czuł się stary. Nienawidzi Bilba i przeklina jego imię. to Bilbo bardzo głupio sam je zdradził Gullumowi.potężnych przyjaciół. Walczył ze strachem przez rok czy dwa. Tak Gullum wyszedł z podziemi. Ciągle słonecznego. gdy tylko Gullum wychynął na powierzchnię. Potem. wiedział. Odrodził się w nim jednak dawny spryt. Rozumiesz. skąd pochodzi Bilbo. ale ten już go nie zżera. nadal jest wprawdzie opanowany tęsknotą za Pierścieniem. którzy mu pomogą. że pozostanie mu to już na zawsze. Pragnienie odzyskania Pierścienia okazało się silniejsze od trwogi przed orkami. ale nie był już tak wystraszony i straszliwie głodny. skąd Bilbo przybył. Od tej myśli nie mógł się opędzić. przeraźliwie stary. że może uniknąć i . lękał i się światła. Co gorsza. przypuszczam. dzięki czemu Gullum zaczął się pomału odradzać. ale potem porzucił góry. — Jak to możliwe? — wykrzyknął Frodo. Bilbo będzie musiał zapłacić za kradzież.

gdy tuż przed świtem. Trudno było wydobyć z niego coś pewnego. Ale z różnych drobnych napomknień. Nie sądzę. Inne pożywienie i inne powietrze dodały mu sił i śmiałości. korzystając ze swych bladych. gdzie sekretnie . Takie malutkie kłamstewko. Powinniśmy go wymiażdźyć. „Co ten wstręciuch miał w swojej kieszoneczce? Nic o tobie nie wspomniał. a nawet na drogi Dale. żebyś potrzebował dalszych przykładów jego gadaniny. Jak należało się spodziewać. wywnioskowałem. zimnych oczu i zwinności. Najdroższy. znalazł drogę do Sępnej Puszczy. łapać będzie przerażone bądź nieostrożne stworzenia. i nocnego. I tak zrobimy. On pierwszy oszukał. które zawarł w swoich warknięciach. że upłetwione stopy poniosły go co najmniej do Esgarotu. Żadne uczciwe pytanie. — To tam go odnalazłeś? — spytał Frodo. nieustannie bowiem powracał do przekleństw i złorzeczeń. — Tam go zobaczyłem — rzekł Gandalf — ale przedtem odbył długą wędrówkę w poszukiwaniu Bilba. Najdroższy. bez dwóch zdań”.światła dziennego. on złamał reguły.

Nie. który . — Dlaczego nie dotarł do Włości? — Wreszcie doszliśmy do tego. powtarzanych przez zwierzęta i ptaki. Wyprawił się na zachód i dotarł aż do Wielkiej Rzeki. którzy na moją prośbę tropili jego ślady. że trop był jeszcze wtedy całkiem świeży. Z pewnością nie wystraszył się odległości. ale nigdy samego Gulluma nie widziały. Poprowadził ich do Sępnej Puszczy i z powrotem. Podczas powrotu nie kryliśmy tego. że za granicą pojawił się nowy upiór. Cały bór trząsł się od straszliwych o nim opowieści. że wracamy do jego domu na zachodzie. co było dla nich o tyle nietrudne. czego mu było potrzeba. Ludzie z Sępnej Puszczy opowiadali. tak myślą moi przyjaciele. wypłoszyło go coś innego. Najpierw wyśledzili go elfowie leśni. Wieści o doniosłych wydarzeniach rozeszły się szeroko po Dziczy i wielu było takich. ale potem zrezygnował. więc czułe uszy Gulluma szybko pochwyciły to. że Gullum próbował.podsłuchiwał i podpatrywał. — To dlaczego nie śledził Bilba dalej? — indagował Frodo. Sądzę. którzy słyszeli o Bilbie i znali jego pochodzenie.

Aż wreszcie. Za błąd ten zdążyłem już zapłacić wieloma mrocznymi i niebezpiecznymi dniami. I wtedy popełniłem wielki błąd. że być może najgorszy. poprowadził na południe. Mój przyjaciel umknął . największego dziś podróżnika i tropiciela. aż wreszcie umknął leśnym elfom. Było to całe lata temu. Aragorna. Miałem wtedy wiele kłopotów na głowie.żywi się krwią. kiedy znowu go podjąłem. a obawiam się. zakrada do nor w poszukiwaniu młodych. Frodo. Dałem spokój całej sprawie i przestałem się interesować Gullumem. Wspina się po drzewach do gniazd. błąd niestety nie pierwszy. a na dodatek zaufałem wiedzy Sarumana. wpełza przez okna do kołysek. i moje wysiłki okazałyby się próżne. Trop od dawna był już nieczytelny. kiedy ja już poniechałem pościgu i zająłem się innymi sprawami. Razem uganialiśmy się za Gullumem wzdłuż i wszerz Dziczy. zaraz po wyjeździe stąd Bilba. Atoli na zachodnim skraju Sępnej Puszczy ślad skręcił. bez nadziei i bez powodzenia. tak. Gullum został odnaleziony. Tak. gdyby nie pomoc przyjaciela.

że jedno jest niewątpliwe: powoli. a z jego dobywał gulgot. Pierścień pozostawił na nim swój ślad i uczynił tym bardziej posłusznym wezwaniom. . a Zły użył całej swej woli. jęczał i pocierał długie dłonie. W pokoju zapadła grobowa cisza. Nie chciał powiedzieć. co robił przez cały ten czas. Obawiam się jednak. aż dotarł wreszcie do Mordoru. — Niestety. Na dodatek wszędzie zaczęto niespokojnie szeptać o nowym Cieniu. mila za milą podążył na południe. do Mordoru — powtórzył Gandalf. Wydawało się. — Tak. Ilekroć naciskaliśmy na niego mocniej. jak gdyby na wspomnienie jakichś dawnych tortur. nie dobiegał do nich nawet odgłos sekatora Sama.wielkiemu niebezpieczeństwu. że i na zewnątrz wszystko zamarło. do Mordoru ściągają najwięksi niegodziwcy. aby zebrać ich tam wszystkich. a na dodatek przywiózł ze sobą tego nędznika. krok za krokiem. wężowym sposobem. Co do Gulluma. Frodo mógł posłyszeć bicie swego serca. Łkał gardzieli nieustannie jedynie i się nazywał nas okrutnikami. liżąc palce. wił się.

Kiedy go wreszcie odnaleźliśmy. gdyż zapewnia długi żywot. że tak właśnie wszystko wyglądało. te bowiem nie wymknęły się posiadaczom i nie poniosły żadnego uszczerbku. i o jego nienawiści do zachodu. że w ten właśnie sposób Zły dowiedział się o hobbitach i Włości. Najpewniej więc teraz poszukuje . Dzięki niemu Zły się dowiedział. A kiedy tak krążył w pobliżu granic i napadał. Wie. został wreszcie złapany i poddany przesłuchaniu. że nie jest to żaden z Siedmiu ani z Dziewięciu Pierścieni. Nie miało to jednak wielkiego znaczenia. Wie też. Wie. te bowiem zostały dokładnie policzone. wie. że nie jest to żaden z Trzech. że jest to Wielki Pierścień. którzy pomogą mu w zemście. gdzie padł Isildur. Nikczemny głupiec! Nauczył się zbyt wiele.który pojawił się na południu. Wie. To właśnie są ci jego nowi przyjaciele. gdzie Gullum zdobył Pierścień. Przypuszczam. aby zaznać spokoju. Musi to zatem być Jedyny. że Jedynego odnaleziono. był po długim tam pobycie i wracał obarczony gdyż zapewne jakąś podłą misją. najgorsze już nastąpiło. Obawiam się.

co ja mam teraz począć? Boję się. Gandalfie. Zupełnie ciebie nie pojmuję. Możesz być pewny. że Bilbo nie zadźgał tej kreatury. — Nie i wcale nie pragnę go ujrzeć. a w końcu zupełnie mu umknął. Frodo. Frodo. zrodzone przez twoje aluzje i przestrogi. Co ja mam robić? Żałuję. gdyż od aktu litości rozpoczęło się jego posiadanie Pierścienia. hojną za to zyskał odpłatę. jeśli jeszcze się nie dowiedział. — To przekracza wszelkie moje najgorsze wyobrażenia. — Przepraszam — westchnął Frodo. — Jestem przerażony i nie czuję żadnej litości dla Gulluma. — To okropne! — zakrzyknął Frodo. że zechce się zainteresować czymś dotąd tak dla niego bagatelnym jak ród Bagoszów. obawiam się. gdzie ona leży. przyjacielu najlepszy. Czy to ma znaczyć. — Żałujesz? To żal powstrzymał jego rękę. Co gorsza. kiedy miał po temu okazję. Żal i litość nie pozwoliły mu zabijać bez potrzeby. że zło zaledwie go dotknęło. naprawdę się boję. że ty i elfowie pozwoli- . — Nawet go nie widziałeś— wtrącił Gandalf.Włości. I wierz mi.

traktują go tam z łagodnością. Zasługuje na śmierć. to litość Bilba może wpłynąć na przyszłość wielu osób. pokładam nadzieję w tym. Wielu żywych zasługuje na śmierć. Czy potrafisz im je wrócić? Więc nie szafuj tak wyrokami śmierci. A jego los jest związany z losami Pierścienia. ale. Jeśli zaś o to chodzi. — Nawet jeśli . albowiem nawet najmędrsi wszystkich nie potrafią dojrzeć Niewielką konsekwencji. istnieje. zanim śmierć go dosięgnie.liście mu ujść z życiem po wszystkich jego podłych sprawkach? Teraz jest co najmniej tak zły jak ork i jest naszym wrogiem. — Niech będzie — powiedział pojednawczo Frodo. dobrą czy złą — zanim rzecz cała się dopełni. nie zabiliśmy go: jest bardzo stary i w bardzo złej kondycji. — Zasługuje! Ja też nie cofnąłbym się przed tym słowem. że Gullum zostanie uzdrowiony. ale szansa taka. że Gullum ma jeszcze jakąś rolę do odegrania — nie wiem. Leśni elfowie zamknęli go w więzieniu. I wielu ginących zasługuje na dalsze życie. chociaż niewielka. Serce podszeptuje mi. ciebie nie wyłączając. jaką podpowiadają im ich mądre serca. Tak czy owak.

Lepiej by było. wolałbym.dobrze się stało. aby je znajdowano. co mogłoby się przytrafić. co mówisz. A w niegodziwych rękach mogą narobić wiele szkody. ten bowiem wszystkie siły wytęża. Myśl więcej nad tym. zaczynam podejrzewać. że musiałem zaryzykować. Dlaczego pozwoliłeś mi go przejąć? Dlaczego nie kazałeś mi go wyrzucić czy zniszczyć? — Dlaczego ci pozwoliłem? Dlaczego ci nie kazałem? Wiesz co. gdyby go w ogóle nie znalazł i nie tknął. Stawka jest jednak tak ogromna. Gdybyśmy porzucili klejnot. jest to sytuacja bardzo dla ciebie groźna i wielce się tym od dawna trapię. Frodo. Ponieważ nigdy dotąd z Pierścienia nie korzystałeś. że Bilbo nie uśmiercił Gulluma. Włości strzegły zawsze uważne oczy. aczkolwiek nawet wtedy. byłby to zupełnie głupi postępek. Owe Pierścienie znają sposoby na to. to Rządzący powracający do Złego. że słuchałeś moich słów jednym uchem. Masz rację. a wypuszczałeś je drugim. żeby nie zatrzymywał Pierścienia. aby go odszukać i przechwycić. musiałby wpaść w jego ręce. Najgorsze. nie . Co do wyrzucenia. kiedy byłem daleko.

Ale na pewno można go zmiażdżyć młotem albo stopić w ogniu. by mógł wywrzeć na ciebie swój złowieszczy wpływ. A poza tym musisz pamiętać. dawno już zgotowałbym mu koniec. — Sam powinieneś był zrobić to dawno temu. — Ale dlaczego nie zniszczyć go teraz? — powtórzył z rozpaczą Frodo. niewielu rzeczy byłem pewny. — No to spróbuj! — rzekł Gandalf. gdybyś dał mi jakoś znać. — Nuże. a w każdym razie nie na długo. — Gdybyś mnie przestrzegł.sądzę. do dzieła! . że gdy widzieliśmy się po raz ostatni dziewięć lat temu. — Ach tak? A w jaki sposób? Spróbowałeś kiedyś? — Nie.

— Sam widzisz. usiłując przypomnieć wszystko. że ręka umieściła klejnot w kieszeni. Był teraz gładki i lśniący. Złoto wydawało się szczere i czyste. a potem przy użyciu całej siły woli zamachnął się jak do rzutu. ale ze zdumieniem stwierdził. Był to cudowny. która zmiażdżyłaby twój umysł. drogocenny przedmiot. nie pozostałaby na nim najmniejsza . że nie potrafi tego zrobić bez pokonania w sobie sobie wielkiego oporu. Gandalf uśmiechnął się ponuro. siła jest tu bezużyteczna. A gdybym miał cię do czegokolwiek zmusić. a Frodo mimo woli zachwycił się bogactwem i pięknem koloru oraz doskonałością kształtu. bez śladu znaków. które hobbit przedtem widział. Gandalfa. a co dopiero mówić o unicestwieniu. Zważył co usłyszał od Pierścień w dłoni.Frodo raz jeszcze wyciągnął Pierścień z kieszeni i przyjrzał mu się badawczo. Teraz jednak poczuł. Już teraz i tobie trudno się z nim rozstać. Zamierzał cisnąć go w najgorętsze miejsce kominka. Jeśli zaś chodzi o skruszenie Pierścienia. Nawet gdybyś walił w niego największym młotem kowalskim. to tylko za cenę użycia przemocy.

Ognistej Góry. Nawet kowadła i paleniska krzatów w niczym nie potrafią mu zaszkodzić. nawet Ankalagon Czarny. — Albo żeby ktoś to sprawił. dziś już jednak nie ma na ziemi żadnego smoka. — Pewnie. A przecież i tak każdy smok. Obym nigdy na . Powiadają. Pierścień zaznał już przecież twego ognia bez najmniejszej szkody i nawet się nie rozgrzał. że chcę go zniszczyć! — zawołał Frodo. Ani twoje ręce. Pierścienia Rządzącego. jeśli naprawdę chcesz zniszczyć Pierścień i na zawsze uchronić go przed rękami Złego: trzeba dotrzeć do Szczelin Zagłady w głębinach Orodruiny. gdzie można by go stopić. którego prastary ogień mógłby podołać takiemu zadaniu. ani moje nie mogą go zniszczyć. Nie ma takiej kuźni w całej Włości. ten bowiem został stworzony przez samego Saurona. że smoczy ogień potrafił napocząć i pochłonąć Pierścienie Mocy. Ja nie nadaję się do niebezpiecznych wypraw. Na twoim niewielkim kominku nie stopiłoby się nawet zwykłe złoto. Istnieje tylko jeden sposób.skaza. byłby bezsilny wobec Jedynego.

musiałaby mi przysługiwać moc zbyt wielka i zbyt straszliwa. — Jego oczy błyszczały. i musisz użyć siły. Na dodatek zaś Pierścień miałby na mnie wpływ jeszcze większy i bardziej zgubny niż na ciebie. — Jednego możesz być pewien: to nie z powodu jakichś zalet. Zostałeś jednak wybrany. które innym są obce. jakby mocą jakiegoś wewnętrznego ognia. którymi rozporządzasz. Z pewnością nie z racji siły czy mądrości.oczy nie zobaczył tego Pierścienia! Czemu znalazł się w moich rękach? Dlaczego to ja zostałem wybrany? — Nie ma odpowiedzi na takie pytania — powiedział Gandalf. aby czynić dobrze. — Ale każdej z tych rzeczy mam tak niewiele! To ty jesteś mądry i potężny. Nie kuś mnie! Może więc ty weźmiesz . — Nie wódź mnie na pokuszenie. Pierścień zna drogę do mego serca: za sprawą współczucia. Pierścień? — Nie!!! — wykrzyknął Gandalf i zerwał się na równe nogi. serca oraz roztropności. — Aby to było możliwe. a twarz mu płonęła. współczucia dla słabości i pragnienia siły. nie chcę bowiem stać się podobny Władcy Ciemności.

który zapatrzył się na czerwone węgle na kominku. Zły już działa. odwracając się do Froda — wybór należy do ciebie. że oczy miał zamknięte. Pragnienie użycia go byłoby dla mnie zbyt wielką pokusą. iż miał wrażenie. Czarodziej podszedł do okna. — A teraz — powiedział Gandalf.Nie ośmielę się go tknąć. — Pomogę ci nieść to brzemię. Światło słoneczne znowu zalało pokój. a nawet zadbać o to. Czekają mnie bardzo ciężkie próby. aby spoczywał w spokoju. Ona mnie jeszcze nawiedzi. że spogląda w głębokie . Gandalf z powrotem usiadł i zaczął pykać fajkę. chociaż zawsze możesz liczyć na moją pomoc. Na zewnątrz Sam gwiżdżąc szedł sobie ogrodową ścieżką. aż te wreszcie tak wypełniły jego wzrok. ale spod półprzymkniętych powiek uważnie obserwował Froda. — Położył dłonie na ramionach hóbbita. odsunął zasłony i odemknął okiennice. Nastąpiła długa cisza. Zdawało się. jakby zatopiony w myślach. jak długo będzie na tobie spoczywało. przez nikogo nie używany. Musimy jednak rychło coś postanowić.

ufam. Na razie jednak wygląda na to. jeśli tylko wykażesz rozsądek w użyciu swego skarbu. którzy znajdują się w pobliżu. Jeżeli dobrze cię zrozumiałem. uważasz. Nie mogę zachować Pierścienia i pozostać tutaj. że stanowię zagrożenie. że mam zachować Pierścień i strzec go. powinienem porzucić Gandalf. — Mam nadzieję — mruknął Frodo. — Nad czym dumasz? Czy zadecydowałeś już. — A właściwie.studnie ognia. tak. Powinienem opuścić Bagoszno. — No i jak? — odezwał się wreszcie robić? — Nie! — odparł Frodo. że wkrótce znajdziesz jakieś lepsze rozwiązanie. zagrożenie dla wszystkich. a za oknem widać skąpany w słońcu ogród. — Wszelkie niebezpieczeństwa — rzekł Gandalf — będą nadciągały powoli. co . opuścić w ogóle Włość. — Co więcej. nie zważając na czekające mnie z tego powodu niebezpieczeństwa. a zło ujawni się niespiesznie. że dookoła wcale nie panuje czerń. Myślał o baśniowych Szczelinach Zagłady oraz zgrozie Ognistej Góry. wracając do rzeczywistości i ze zdziwieniem stwierdzając.

wszystko i odejść. że muszę wyruszyć samotnie. żebym wybrał poniewierkę: będę wiedział przynajmniej. ciąg ale zawsze przedstawiałem je sobie jako rozrywki. że jeśli moje odejście pomoże zachować Włość w bezpieczeństwie i spokoju. podobnych doświadczeniom kończących się błogim wytchnieniem. o ile to zależy ode mnie. I widzę. kiedy myślałem. Tyle że czuję się bardzo słaby. Ale teraz daleko mi do takich myśli. właściwie bezdomny i — cóż — zrozpaczony. chociaż bywały chwile. — Hobbit westchnął ciężko. że jej mieszkańcy są do tego stopnia tępi i głusi na słowa. przygód Bilba. jeśli zgodnie z zamierzeniem chcę ocalić Włość. nawet jeśli moja stopa nie dotknie go więcej. ocalić Włość. Wszak Zły jest tak potężny i tak stra- . Teraz jednak chodzi o wygnanie. — Chciałbym. rozmyślałem rodzaj nad czasami podróżami. Czuję. iż trzęsienie ziemi albo najazd smoków mogłyby im wyjść na dobre. lepiej. które niczym cień będę ciągnął za sobą. Oczywiście. podróż z niebezpieczeństwa w niebezpieczeństwo. że jest gdzieś próg cichego domostwa.

nie myśląc o nakryciu głowy. że zatriumfowała nawet nad trwogą: najchętniej porwałby się natychmiast i pognał drogą. Nie powiedział tego Gandalfowi. . ale w trakcie wymawiania tych słów ogarnęło go przemożne pragnienie pójścia.szliwy. jak wiele lat temu przydarzyło się to Bilbowi podobnego poranka. Była to chęć tak wielka. w ślady Bilba i być może odszukania go.

będziesz musiał się oddalić i porzucić nazwisko Bagoszów. aby dowiedzieć się wszystkiego latach nie sprawkach. Muszę wyznać. ale i na Dziczy. jakie to się okaże istotne. chociaż nie mógł przecież przypuszczać. We Włości Pierścień niedługo już pozostanie sekretem. Ale . — Zawsze powtarzałem. które narazi cię na kłopoty nie tylko we Włości. kto będzie chciał z tobą pójść na wyprawę i kogo gotów jesteś narazić na trudne do przewidzenia próby. Wcale jednak nie uważam. Obawiam się. Widzę jednak. dlatego dla swojego własnego bezpieczeństwa. że odpowiedzi. i ich Wystarczy miesiąc. że Bilbo nie pomylił się w wyborze swojego dziedzica. Musiałbyś tylko mieć kogoś. że hobbici to zdumiewające o ich życiu cię się istoty. że powinieneś wyruszać samotnie. że masz rację. Chciałbym ci więc zaproponować miano podróżne: pan Podgórek. a przecież nawet po stu zadziwią spodziewałem swoimi takiej postanowieniami. jak i dla bezpieczeństwa innych. a nie spodziewałem się jej zwłaszcza od ciebie. komu możesz zaufać.— Kochany Frodo! — zakrzyknął czarodziej.

Rozległ się pisk. Gandalf zaczął się skradać. czyż to nie Sam Gaduła we własnej osobie? — Żebym tak był zdrowy. mości Gandalfie! — zakrzyknął Sam. Jak długo tu zapuszczałeś żurawia? — Zapuszczałem żurawia. — Nic nie było! Tak tutaj sobie tylko przystrzygałem trawę pod samiutkim oknem.współtowarzysza wygłaszane wybieraj bardzo ostrożnie! I bacz na każde słowo. Nagle czarodziej zamilkł. Tutaj w Bagosznie . nawet wobec najbliższego przyjaciela! Wróg ma wielu szpiegów i wiele służy mu uszu. kędzierzawa głowa Sama. no. ale nic nie rozumiem. że i w pokoju. — Wiem ja swoje — mruknął czarodziej. Frodo uzmysłowił sobie. i na zewnątrz panuje zastanawiająca cisza. a potem skoczył do parapetu. wyciągając w dół ramię. no — prychnął Gandalf — na mą brodę. I Sam na dowód prawdziwości swoich słów zademonstrował nożyce. — No. nasłuchując. — Od jakiegoś czasu nie słyszałem dźwięku twoich nożyc. a następnie w oknie pojawiła się ciągnięta za ucho. wasza miłość? Proszę o wybaczenie.

No. Nie i udawaj dlaczego głupka! Co nadstawiałeś zamienił mnie w jakiegoś stwora! Mój ojciec tyle u was pracował! Żadnej nie chciałem zrobić szkody. że mnie radują takie opowieści. pozwoli. a jego brwi nasrożyły się niczym igły jeża. Mości Niechże pan Frodo. I niech . Wszyscy o tym zaświadczą. podobnie jak ja. nie bój się — powiedział Frodo. ale coś tam posłyszałem o złym.niczego takiego się nie puszcza. nie nie pozwoli by wasza mnie on wielmożność! — zawołał Sam. przysięgam! — Nie skrzywdzi cię. aczkolwiek był zdumiony całą sytuacją. — Imć Gandalf. Słuchałem. ale teraz pozbieraj się jakoś i odpowiedz szczerze na pytanie! — No to tak. może wie pan jak to jest. — usłyszałeś ucha. smokach. panu Bilbo. — skrzywdzić. pierścionkach. który z ledwością mógł powstrzymać śmiech. że ani ci w głowie była jakaś szkoda. bo nijak nie mogłem się powstrzymać. ognistych górach i jeszcze o elfach. panie — drżącym głosem zaczął Sam — nic jam z tego nie rozumiał. wie. co? Oczy Gandalfa błyszczały.

jak mogłem. jaśnie panie. Aż mnie zatkało i to musiałeś pan posłyszeć. — tu Frodo spojrzał twardo na Sama — jeśli znienacka parsknął .. ale. Starałem się. Nie zabrałby mnie pan ze sobą. Elfowie.. tak? — zapytał. ale na wargach igrał mu uśmiech. — Więc tyleś się przynajmniej dowiedział. że imć Frodo wyrusza w drogę. co chce. I nagle zdał sobie sprawę z tego.sobie Tado mówi. co? — Tak. — Musze wyjechać. wielmożny panie? Strasznie bym ich chciał zobaczyć na własne oczy. ja w nie wierzę. że porzucenie Włości będzie oznaczało o wiele więcej bolesnych rozstań niż tylko pożegnania ze współmieszkańcami Bagoszna. ale co poradzić: tak się zasmuciłem! — Nic na to nie poradzę. — Zabrać cię. Sam — powiedział markotnie Frodo. żebym i ja mógł im się przyjrzeć? Gandalf śmiechem. — A pójdź no tu do pokoju! — zawołał i obiema rękami wciągnął zaskoczonego Sama wraz z nożycami i całym ogrodniczym sprzętem do środka. żebyś zobaczył elfów. wpatrując się uważnie w oczy Sama Gaduły.

coś tu usłyszał. który zwęszył możliwość spaceru. a zarazem wścibstwo. — Myślałem zrazu o jakimś innym rozwiązaniu. . Gandalf zamieni cię w ropuchę. o czymś.naprawdę martwisz się o mnie i potrafisz dochować najsekretniejszej tajemnicy. — Wstawaj.. co zamknęłoby ci usta. — Wyjeżdżam i zobaczę elfów? Hurrra!!! I z tym okrzykiem na ustach Sam się rozpłakał. a ogród napełni jadowitymi wężami.. Roztrzęsiony Sam padł na kolana. Sam! — żachnął się z niesmakiem Gandalf. odpowiednio Ale wasza ukarało za niech będzie: — wyjeżdżasz z imć Frodem! miłość?!!! zawołał Sam i podskoczył niczym pies. — Ja. jeśli bąkniesz choćby słówko o tym. Rozumiesz. co mówię? Jeśli nie będziesz trzymał gęby na kłódkę.

Rozdział III Trzech to już kompania POWINIENEŚ WYJECHAĆ PO CICHU i — powinieneś zrobić to rychło powiedział Gandalf. — Do tego czasu zdążę chyba poczynić odpowiednie przygotowania. to warto jeszcze odrobinę poczekać. — Co powiesz o jesieni albo o wspólnych urodzinach? — spytał Frodo. „rychło". żeby wymknąć się z Włości bez zwracania szczególnej uwagi. cała Włość będzie natychmiast o tym wiedziała. a Frodo nie poczynił żadnych przygotowań do drogi. — Jeśli zniknę tak jak Bilbo. — Oczywiście. — To zepsułoby cały zamysł. ale trudno jest zrobić i jedno. i drugie — zaoponował hobbit. Jeśli Dlatego a nie potrafisz powiedziałem „niezwłocznie". wymyślić jakiś sposób. Ale nie za długo. — Wiem. teraz. Minęły już dwa czy trzy tygodnie. kiedy cała rzecz była już przesądzona. że nie możesz znikać! — wykrzyknął Gandalf. Mówiąc prawdę. ociągał się .

Bilba.z działaniem. Wiedział. Myśl o tym. Trudno też powiedzieć. że kiedy nadejdzie jesień. Starał się jak najmniej myśleć o Pierścieniu i o tym. aby ruszyć w jego ślady. dokąd klejnot może go ostatecznie zawieść. ale nie później. ale nie ze wszystkiego zwierzał się Gandalfowi. Coraz bardziej się niepokoję. zarazem sto dwudziestymi ósmymi Uznał. ile udało się odgadnąć samemu czarodziejowi. że wyjedzie na swoje pięćdziesiąte urodzinami urodziny. Bagoszno wydało się nagle bardziej przytulne niż kiedykolwiek przedtem. jakaś część jego osoby będzie bardziej przychylna podróży. jak zawsze o tej porze roku. — To jeszcze dobra pora. a Frodo zapragnął posmakować możliwie jak najwięcej z ostatniego lata spędzanego we Włości. bez reszty zapanowała nad jego umysłem i ona przede wszystkim czyniła znośną perspektywę nieuchronnego wyjazdu. że podąży za Bilbem. Ten spojrzał teraz na Froda i uśmiechnął się. odpowiedni dzień. W cichości które że ducha będą to postanowił. Przez . — W porządku — odrzekł.

Jeśli się wygada. A skierować się musisz na północ. — Bo właściwie dokąd mam się udać? Co ma być moim drogowskazem? Za czym mam się rozglądać? Bilbo wyjechał. zachód lub wschód.cały czas miej się na baczności i nie czyń najmniejszej nawet aluzji do tego. Pilnuj też. dokąd jechać. gdyż sam nawet nie mam pojęcia. — Przecież nie przestrzegam cię przed zostawieniem adresu na poczcie! Opuszczasz jednak Włość i nikt o tym nie powinien wiedzieć. dopóki nie znajdziesz się już daleko. naprawdę zamienię go w ropuchę. — Nie gadaj głupstw! — żachnął się Gandalf. . ja mam skarb utracić. dokąd zamierzasz się udać. i kierunku twojej podróży także nikt nie powinien znać. — W sprawie celu podróży — mruknął Frodo — trudno byłoby mi robić jakiekolwiek aluzje. że nawet przez chwilę nie zastanawiałem się nad kierunkiem — przyznał Frodo. — Tak byłem zaprzątnięty wizją opuszczenia Bagoszna i pożegnania się z nim na dłużej. żeby Sam Gaduła trzymał język za zębami. południe. aby znaleźć skarb i powrócić.

ale może jest to zadanie dla innych. Jeśli chcesz mojej rady. a im bliżej końca roku. Odwiedzimy elfów wraz z Samem. jedź do Tajaru. — Z pewnością? — zgodził się hobbit. nie jesteś jeszcze gotowy do tak dalekiej drogi. że twoim celem będą Szczeliny Zagłady. ale serce przepełniło mu nagle gorące pragnienie. tym będzie trudniejsza. — Tak daleko ani twoja. wcale nie jest pewne. ani nawet moja myśl nie sięga — — powiedział Gandalf. — Więc jaką metę mam sobie wyznaczyć na początek? — Musisz wyjść niebezpieczeństwu naprzeciw — oznajmił czarodziej — ale nie możesz się posuwać za szybko ani trasą zbyt prostą i czytelną. aczkolwiek droga nie jest teraz tak łatwa jak kiedyś. — Bardzo dobrze: wyruszę na wschód i pojadę do Tajaru. Tak czy owak. aby ujrzeć siedzibę Elronda . czy wrócę. — Tajar! — zawołał Frodo.a to. Mówił lekkim tonem. Podróż nie powinna być nazbyt niebezpieczna. Niewykluczone. który będzie tym zachwycony.

. Giganci wraz z innymi potworami znad granic Włości zostali zepchnięci na drugi plan przez informację znacznie ważniejszą: imć Frodo sprzedaje Bagoszno. stwierdził inny. Pewnego letniego wieczoru do gospod w Bagosznie i Przywodziu dotarły zadziwiające wieści.Półelfa i odetchnąć powietrzem doliny. skoro nabywczynią była sama pani Lobelia”. „Podyktował bardzo umiarkowaną cenę”. oznajmił jeden z gości. „czemu trudno się dziwić. a właściwie już je sprzedał. (Otto zmarł kilka lat wcześniej w dojrzałym. ale nieco rozczarowującym wieku stu dwóch lat). i to Bagoszom z Sakowa! „I nieźle sobie za nie policzył”. gdzie ciągle jeszcze żyło w spokoju wielu Pięknych.

Niektórym przez bardzo półsłówka i przemawiała do przekonania teoria — podtrzymywana westchnienia samego imć Bagosza — że Frodo coraz gorzej stoi finansowo. Niezależnie jednak od tego. Chociaż czarodziej starał się nie rzucać w oczy i nie ukazywał się za dnia. dlatego też zamierza opuścić Hobbitów i z procentów od sumy uzyskanej ze sprzedaży żyć spokojnie w Jelenisku pośród swych krewnych Gorzaleniów. że „skrył się w Bagosznie”. dorzucali niektórzy. jaki tylko mogła podszepnąć wyobraźnia. w całej tej sprawie usilnie ciemnego i niejasnego jeszcze podstępu Gandalfa. Wszelako w powszechnej opinii tak zakorzeniło się przekonanie o niezmierzonych skarbach Bagoszów z Bagoszna. dlaczego Frodo postanowił pozbyć się swej pięknej siedziby. wszyscy dobrze wiedzieli. „Jak najdalej się trzymać od Bagoszów z Sakowa — oto jego hasło”. jak niespodziewany wyjazd Froda Bagosza pasował do . że najczęściej nie chciano wierzyć w ubóstwo Froda i każdy inny powód. dopatrywano wydawał się się bardziej jakiegoś prawdopodobny.Jeszcze więcej dyskusji niż cena wzbudzała kwestia.

— Mam nadzieję. zamierza osiedlić się tam na stałe.powszechnej opinii o Gandalfie. iż jedzie na Wschód. jedno nie ulegało niczyjej wątpliwości: Frodo przenosił się do Jeleniska. wkrótce potem jak plany Froda się skonkretyzowały. wyjątkiem w Kruczym Wobec Sama. Decyzja. narzuciła Jelenisko mu też pomysł nad fortelu. że na krótko — dodał — ale muszę podążyć nad . za z że wszystkich. Gandalf pozostawał we Włości przez dwa miesiące. W istocie. aż pewnego czerwcowego wieczoru. leżało wschodnimi granicami Włości. trzeba będzie ruszać jesienią — powtarzał były właściciel Bagoszna. — Rady Gorzaleń rozgląda się tam dla mnie za jakąś wygodną jamką albo może niewielkim domkiem. a ponieważ spędził tam dzieciństwo. — Tak. więc podróż w te strony nie powinna wzbudzić żadnych podejrzeń. Dole. że wyjeżdża następnego dnia. za pośrednictwem Radego wybrał już i nabył małą posiadłość Jeleniowem. utrzymywał. niespodziewanie oznajmił.

Zabawiłem powinienem. aby dowiedzieć się czegoś nowego. co wzbudziło mój niepokój. ale usłyszałem coś. niefrasobliwym. Dobrze zanotuj sobie w pamięci moje słowa: „Nie korzystaj z Niego!” Wyjechał o świtaniu. Mówił głosem swobodnym. moja pomoc może ci się w drodze przydać. — Mogę być z powrotem każdego dnia — oznajmił — ale najpóźniej zjawię się na biesiadzie pożegnalnej. nie czekając ani chwili. natychmiast tu wrócę. — Zdarzyło się coś niedobrego? — spytał hobbit. Koniec końców. i dlatego muszę się upewnić co do kilku spraw.południowe granice. — Chyba nie. albo przynajmniej przyślę wiadomość. Na razie trzymaj się swego planu. co też takiego mógł . jeśli mi się uda. ale bądź ostrożniejszy niż kiedykolwiek dotąd. że czarodziej czymś się trapi. Zrazu Frodo i był bardzo podenerwowany nieustannie zastanawiał się. a szczególne baczenie miej na Pierścień. Jeśli dojdę do wniosku. ale Frodo odniósł tutaj dłużej niż wrażenie. że powinieneś wyruszać.

z wysokich łodyg zbóż zwieszały się ciężkie kłosy. i Folek Bofin. Włość dawno już nie widziała tak pięknego lata i tak bujnej jesieni: drzewa uginały się od owoców. pięknej pogodzie jego troski rozpłynęły się przynajmniej na chwilę. końcowi. ani najmniejszego słówka. ule pełne były miodu. Pipin Za ich Tuk oraz Rady całe przyczyną domostwo zostało postawione do góry . nogami. aby mu pomóc w pakowaniu: i Fred Boblik. kiedy Frodo znowu zaczął się Gandalfa. aby po drodze wiodącej przez most na Gorzawinie dostarczyć do nowego domu Froda sprzęty i dobra. Zatrzymało się tu paru przyjaciół Froda. których nie zdecydował się sprzedać. Wrzesień a od martwić o się ku nie miał czarodzieja napływały żadne wieści. a tu ani Gandalfa. się potem a jednak dzięki uspokoił. Dwudziestego września dwa kryte wozy wyruszyły do Jeleniska.Gandalf stopniowo usłyszeć. Zbliżał się dzień urodzin i wyjazdu. no i oczywiście Gorzaleń. Jesień była już w pełni. W Bagosznie zrobiło się rojno i gwarno.

które nie zostało włączone do transakcji Bagoszami z Sakowa. dla tego przynajmniej znalazłem dobre miejsce! — zawołał Frodo i opróżnił szklanicę z . urodzinowy poranek wstawał równie jasny i czysty jak wiele lat temu w dniu pożegnalnego przyjęcia Bilba. W jadalni pozostał tylko stół i krzesła. — Cokolwiek stanie się z resztą mojego dobytku. beztroskiej atmosferze. Czwartkowy. że niebawem będzie musiał się rozstać z młodymi druhami. Po zachodzie Frodo wyprawiał wieczerzę pożegnalną: nic wielkiego. kiedy Sakowianie położą na nim swe łapy. jak im to obwieścić. nie cieszył się nią zupełnie. Natomiast hobbitów humorach Gandalfa była i kolacja czwórka w pomimo młodych szampańskich nieobecności w przebiegała radosnej. i nie bardzo wiedział. po prostu kolacja w gronie czterech najbliższych przyjaciół. strapiony.Następnego dnia Frodo zaczął się już niepokoić nie na żarty i nakazał stale wyglądać Gandalfa. Gandalfa nadal nie było widać. ale jedzenie było dobre. podobnie jak wino. Ciężko mu było na sercu. teraz jednak.

Postanowił. Potem wyszli na zewnątrz. Gandalfa. Wieczerza Froda skończyła się. że poczeka na niego aż do zmroku. Frodo. a następnie udali się na spoczynek. — Do zobaczenia za dwa dni. Kierował tym Rady. jeśli nie zaśniesz po drodze! Folek po obiedzie poszedł do domu.ostatnich kropel Starej Winnicy. aby zaczerpnąć trochę świeżego powietrza i popatrzeć na gwiazdy. Kiedy goście odśpiewali już liczne piosenki i powspominali wiele wspólnie przeżytych przygód. Następnego ranka wszyscy byli bardzo resztek zaprzątnięci bagażu na pakowaniem ostatni wóz. żeby w domu było ciepło — powiedział. Pipin jednak został. zniecierpliwiony nasłuchiwał i kroków wylękniony. — Ktoś musi się zjawić tam przed tobą i napalić. ale Gandalf nie przybył. Potem ruszy. zgodnie z obyczajem wznieśli urodzinowy toast za zdrowie Bilba i Froda. który potem odjechał wraz z Grubciem (to znaczy Fredem Boblikiem). a gdyby Gandalf gwałtownie chciał się z nim .

. Od dawna już nie oddawał się żadnemu regularnemu wysiłkowi i postać miał nieco sflaczałą. także dla przyjemności oglądania od po raz ostatni do zresztą Włości. na zdecydował się pokonać pieszo drogę Hobbitowa — Muszę promu Gorzawinie. nawyknąć trochę do marszu — mruknął do siebie. Frodo bowiem. przyglądając się swemu odbiciu w zakurzonym lustrze opustoszałego holu.porozumieć. dokąd mógł dotrzeć przed nim. odnajdzie go w Kruczym Dole.

Wreszcie się wraz z Lotem oraz kompletem zapasowych kluczy. Lobelia gniewnie prychnęła. jako że transakcja nabierała mocy prawnej dopiero z nadejściem północy. Dość długo trwało. Słysząc to. . ani ścisła. Loto. ku niejakiej irytacji Froda. zanim poczuła przybyła teraz się z usatysfakcjonowana: sprzętów. Frodo ani myślał częstować ją herbatą. iż drugi komplet zostawi on u Gadułów z zaułka Na Bagoszno. aby się upewnić. oddaliła który kompletnym inwentarzem rzeczy i dokładnie porównała z rzeczywistością. „Nareszcie nasze!”. czekała na przejęcie Bagoszna siedemdziesiąt siedem lat dłużej. a także zapewnieniem Froda. podejrzewała bowiem. zakrzyknęła Lobelia. za co zapłaciła.Po obiedzie. niż kiedyś to sobie wyobrażała. a teraz miała już sto lat. pojawili się Bagoszowie z Sakowa: Lobelia i jej płowowłosy syn. należało jednak chyba dla być nieco która wyrozumiałym hobbitki. i aby przejąć klucze. Nie była to uwaga ani grzeczna. że nie wyniesiono niczego z tego. Przybyła. ledwie stanęła w progu. że Gadułowie w ciągu jednej nocy zechcą splądrować jej świeżo nabytą własność.

że Sam także wyjeżdża do Jeleniska. aby „doglądać spraw Froda i zaopiekować się tamtejszym ogrodem”. że znienacka z mroku wynurzy się Gandalf. . — Ostatni posiłek w Bagosznie! — powiedział w zamyśleniu Frodo i odsunął krzesło od stołu. po czym pierwszy udał się na ostatnią przechadzkę po ogrodzie. jak ostatnie promienie słoneczne kładą się na ścianach. iż jego nową sąsiadką będzie Lobelia. a z kątów wypełzają cienie.do której zasiadł w kuchni wraz z Pipinem i Samem Gadułą. Bagoszno wydawało się ponure i zapuszczone. Takie rozwiązanie podobało się Starzykowi. Wszyscy wiedzieli. przypatrując się. a drugi gdzieś zniknął. Umycie naczyń pozostawili już Lobelii. Wewnątrz było coraz mroczniej. pomaszerował do furtki i na skróty zszedł do Drogi Przez Wzgórza. Wyszedł na dwór. Był zachód słońca. Frodo przemierzał dobrze znane pokoje. mając nadzieję. Pipin i Sam związali trzy podręczne tobołki i ustawili je przy wyjściu. który jednak z trudem akceptował fakt.

tak. imć Bagosz wyjechał. Nie mógł rozpoznać słów tego drugiego.Na bezchmurnym niebie jaśniało coraz więcej gwiazd. nie pozostały tu już żadne jego rzeczy. poirytowanym głosem. udzielane podniesionym. a poza tym same dziwadła są w tym Jelenisku. — Nie. Dokąd? Żaden to sekret: wyjechał do Jeleniowa czy gdzieś w tamte strony. Tak. rozumiał jednak odpowiedzi Starzyka. Tak. Chciał zaułka Na już zawracać. nie mogę przekazać żadnej wiadomości. Wyjechał dziś rano wraz z moim Samem. bywaj! . Z chęcią już ruszę. wątpienia należał do Starzyka Gaduły. dość mam tych wszystkich przygotowań i wyczekiwań. ja sam nigdy tak daleko nie zawędrowałem. nie. ani twoja. — Dobra wróżba na początek. Nie. drugi był obcy i czemuś to nieprzyjemny. daleka to droga. Dlaczego? A to ani moja sprawa. Jeśli Gandalfowi będzie zależało na spotkaniu. gadam przecież: wszystko sprzedał i wyjechał. — Będzie piękna noc! — powiedział na głos. dogoni mnie. Bywaj. Jeden kiedy bez usłyszał jakieś głosy dochodzące z Bagoszno.

Sama nadal nie było. który wręczył Samowi. W holu Pipin siedział na swoim tobołku. Frodo zastanowił się. — Sam! Już czas! — Idę. „Chyba mam już powyżej uszu wszystkich o tych moje ciekawskich wypytywań zamiary”. Ostatnim pożegnaniem obdarzył antałek piwa. „Wszędzie tylko te wścibskie nosy!” Przez chwilę chciał zejść do Starzyka i dowiedzieć się. dlaczego ucieszyło go to. Wszystkiego dopatrzyłem. — Niczego nie zapomnieliśmy? — upewnił się Frodo. wierzchem dłoni obcierając usta. pomyślał. poprzestając na Gadułowym zaułku.Rozległy się kroki schodzącego z Pagórka. panie. — Biegnij z nim do siebie do domu — polecił — a potem najszybciej . iż natręt nie dotarł do Bagoszna. Frodo wszedł do ciemnego wnętrza. panie! — dobiegła odpowiedź gdzieś ze środka i po chwili pojawił się Sam. Frodo zamknął drzwi na klucz. — Nie. ale po chwili namysłu zawrócił do Bagoszna. kto go wypytywał. — Sam! — zawołał.

Uniósł dłoń w pożegnalnym geście. — Coś mi się wydaje. W końcu ruszamy! — powiedział Frodo. — tobołki. który nazywał czapką. Poprawiali jeszcze pasy tobołków. a potem ruszył śladem Pipina (a także. na plecach ciążył mu wielki pakunek. W mroku był bardzo podobny do krzata. że w jego najniższym punkcie i wtopili się w ciemność. spoglądając na rząd ciemnych okien. — Do widzenia! — mruknął Frodo. jak . o czym nie wiedział.jak możesz spotkaj się z nami przy furtce za łąkami. Zarzucili na plecy chwycili kije podróżne i zwrócili się ku zachodniemu skrajowi Bagoszna. Nadłożymy trochę drogi. ale dzięki temu nie będziemy jechać przez wieś. śladem Bilba sprzed lat). Przeskoczyli nad ogrodzeniem szmer w trawę. Sam pognał co sił w nogach. za którą ciągnęła się wąska ścieżka. kiedy lekkim truchtem nadbiegł zadyszany Sam. Zbyt wiele tam czujnych oczu i uszu. U stóp zachodniego stoku Pagórka zatrzymali się przy furtce. na głowie pojawił się bezkształtny wór filcowy.

które muszą na sobie wlec swoje domostwo. Mój tobołek jest dość lekki — odparł Sam mężnie. będę chudy jak wierzbowa witka. nie Sam — sprzeciwił się Pipin. — Zanim dotrzemy do Jeleniska. wasza wielmożność. Nie obrażaj się. wziąć o wiele więcej. sięgając zarazem po kostur — nie wiemy. Samie. jestem pewien. Żal mi. co nas czeka. żebyśmy mieli za sobą trochę drogi przed ułożeniem się na spoczynek. starego hobbita! — zaśmiał się Frodo. Przez jakiś czas wędrowali . Zapakowaliśmy tylko to. doprawdy. — Bądź grzeczniejszy dla biednego. co rozkazał. — Dobrze mu to zrobi. — Nie. trzeba więc raźno wyciągać nogi. — Mogę.najcięższe rzeczy załadowałeś do mojego tobołka — mruknął Frodo — a sobie zostawiłeś najbardziej pękate. Rozleniwi się i straci niewiele tłuszczu. Ale teraz — ciągnął. ślimaków i wszystkich stworów. Przypuszczam. Przy następnym dokładniej wszystkiego przypilnuję. pakowaniu że wziąłeś więcej niż na ciebie wypadało. lecz nie całkiem w zgodzie z prawdą. jeśli teraz go odciążymy.

W ciemnych opończach tak wtapiali się w mrok. przeszli nad Wodą po drewnianej wstążkę. na zachód od Hobbitowa. Kiedy . podobnie jak niedługo później Przywodzie. jak gdyby każdy z nich miał na palcu magiczny pierścień. Byli już na Tuczyźnie. kładce. a dookoła noc była coraz gęstsza. Po jakimś czasie. obejrzeli się za siebie i zobaczyli światła one Hobbitowa zniknęły. by następnie w pośpiechu przeskoczyć na drogę prowadzącą do mostu na Gorzawinie. krętą. ich marsz był bezgłośny nawet dla hobbita. Ponieważ byli hobbitami i zależało im na ciszy. przypominał tutaj wąską. poszli na Zielone Wzgórza.ścieżką na zachód. czarną rzędami Zrobili jakieś pół mili na południe. skręciwszy na południowy wschód. Wkrótce i przesłonięte nierównościami terenu. Szli jeden za drugim miedzami i skrajami zagajników. obrębioną Strumień olch. Także dzikie zwierzęta na polach i w lasach niemal nie dostrzegały ich przejścia. migoczące w rozłożystej dolinie Wody. potem skręcili w lewo i znowu zanurzyli się w pola. Kiedy zaczęli się wspinać na pierwszy stok.

a wijąc się stokami Zielonych Wzgórz. prowadziła do Leśnego Skraju w dzikim kącie Ćwiartki Wschodniej. zatapiała swą szarość w mroku nocy. Z początku rozmawiali ze sobą . ale od strumieni w dole i łąk pomykały po stoku mgliste obłoczki. czy kiedykolwiek jeszcze zobaczę. chłodna i gwiaździsta.zgasły światła ostatnich zabudowań. Po jakimś czasie zanurzyli się w czarną alejkę między wysokimi drzewami. które kołysały się poruszane lekkimi powiewami wiatru. Zjedli bardzo umiarkowany (jak na hobbitów) posiłek i ruszyli dalej. Noc była czysta. Po trzygodzinnym marszu stanęli. Frodo zatrzymał się i pomachał dłonią. Odbijała ona od głównego traktu w dolinie Wody. Zrobiło się bardzo ciemno. a dalej do promu przez Gorzawinę. Brzozy o skąpym listowiu. Wnet odnaleźli wąską drogę. która falując w górę i w dół. Była to droga do Leśnego Dworu i Kłodawki. — Ciekawe. jak w dole przede mną odsłania się dolina — powiedział w zamyśleniu. aby odpocząć. które szeleściły nad nimi zeschłymi liśćmi. budowały nad ich głowami ciemną sieć na tle bladego nieba.

wygodnego miejsca po drugiej stronie zbocza. — Dlatego lepiej poszukać osłoniętego. ale była to też granica jego wiedzy geograficznej. Potem umilkli. w gęstwinie . że lubisz chodzić po nocy — odrzekł Frodo — ale nie ma aż takiego pośpiechu. Sam bardzo dobrze znał okolicę w promieniu pięciu mil od Hobbitowa. — Sądziłem. Rady oczekuje nas za jakieś dwa dni. Zatrzymamy się w pierwszym odpowiednim na nocleg miejscu.albo cicho nucili ulubione melodie. że daleko za nimi pozostały wścibskie uszy. powinno tam też być drewno jodłowe dobre na ognisko. a Pipin zaczął odstawać od pozostałej dwójki. Zaraz za szczytem wzgórza znaleźli jodłowy zagajnik. — Wiatr wieje od zachodu. mamy więc jeszcze sporo czasu. a padnę i zasnę na miejscu. Chcecie drzemać w marszu? Już prawie północ. — Jestem taki śpiący — oznajmił — że jeszcze chwila. Wreszcie u podnóża stromego wzgórka zatrzymał się i ziewnął. pewni. wasza wielmoźność — zauważył Sam. Jeśli dobrze pamiętam.

Frodo obudził się pierwszy i stwierdził. Kiedy ognisko nadciągnęło przygasło. „Marsz dla przyjemności. a szyję zdrętwiałą i obolałą. dopóki pozostawali w granicach Włości. Zmierzający przez las we własnych interesach lis zatrzymał się na kilka minut i węszył. Wnet u stóp rozłożystej jodły wesoło zamigotały płomyki ogniska. kilka w pobliże zaciekawionych zwierzaków. „Hobbici!”. na czym owa osobliwość polegała.między drzewami pozbierali zeschłe gałęzie i szyszki. hobbici zaś ułożyli się wkoło i zapatrzeni w płomienie jeden po drugim zapadali w drzemkę. aczkolwiek nigdy się nie dowiedział. I to trzech naraz. . ale rzadko o hobbitach śpiących na wolnym powietrzu pod drzewem. gdyż nawet Frodo nie bał się jeszcze niczego.! To jakaś bardzo osobliwa sprawka!” Miał rację rudzielec. Nie wystawili czat. Poranek wstał blady i mglisty. „Do czego to jeszcze dojdzie? Słyszałem już o różnych dziwnych rzeczach. pomyślał. że od leżenia na korzeniu plecy ma sponiewierane.

że jesienne drzewa. — Sam. jaki piękny cienistym Poniżej z lewej strony droga stromo . — poranek! — Ciekawe. przeturlał go kilka razy. chociaż lepiej by im się przysłużyły te korzenie!” Przeciągnął się rozgłośnie. Zdało się. przygotuj śniadanie na wpół do dziewiątej! Czy woda do kąpieli jest już zagrzana? Półprzytomny Sam jak oparzony wyskoczył spod koca. — Spójrzcie. „A wszystkie moje puchowe łoża sprzedane Sakowianom. hobbici! — wrzasnął. Na wschodzie słońce nieśmiało wyrywało się z białej gęstwiny mgieł. jaśnie panie. czerwienią.prawda? Dlaczego nie chciałem jechać?”. płyną jakby pociągnięte uwolnione w złotem od i korzeni morzu. a potem odszedł na skraj lasu. — Jeszcze nie. Frodo zerwał koc z Pipina. pomyślał z rozgoryczeniem. — Tak jest. co w nim takiego pięknego — prychnął Pipin. jak to zwykle bywa na początku każdej wędrówki. Wstawać. wasza wielmożność — wybełkotał. jednym okiem wyglądając spod koca.

parskając i prychając. Woda była lodowato zimna. im dłużej zaś trwała. — Gdzie jest woda? — Nie noszę jej po kieszeniach — odparł Frodo. wydobywając z sakw jedzenie i kubki. U stóp wzgórza płynął strumyk. — Myśleliśmy. Zeszli w dół stoku. — Woda! — krzyknął Pipin. było już dobrze po dziesiątej. hobbici opłukali pod nią twarze i ręce. Gdy po niejakim czasie skończyli śniadać i ponownie zwijali swoje pakunki. a dzień zrobił się piękny i ciepły. przebyli strumień i znowu rozpoczęła się powolna górska huśtawka w górę i dół zboczy. spływał wysokiego na trzy łokcie skalistego występu. Gdy Frodo wrócił na miejsce noclegu. że poszedłeś jej poszukać — żachnął się Pipin. — Chodź razem ze mną i weź wszystkie bukłaki — mruknął Bagosz. Sam i Pipin krzątali się wokół raźno trzaskającego ognia.kończyła się urwiskiem. — Więc zrób to przynajmniej teraz. tym bardziej ciążyły . Wszystkie manierki i mały obozowy kociołek napełnili który pod malutkim z wodospadem.

spoglądał ku nowym horyzontom. Sam stał obok niego z szeroko otwartymi oczyma. — Droga może — biec w nieskończoność zauważył sentencjonalnie Pipin — ale nie ja. droga Niemniej mili przestała wznosić się i opadać: długimi. gdzie za lasem znajdowała się Rzeka i granica Włości. Droga odpływała od nich piaszczystą strugą. woda. Przysiadł na skraju drogi i zapatrzył się na wschód. Najwyższy czas na obiad. mozolnymi zygzakami wspięła się na strome wzgórze i z niego zaczęła się obniżać po raz ostatni. w której upłynęło całe jego dotychczasowe życie. za Leśnym Skrajem. w której nigdy nie stanęła jego noga. jedzenie i wszystkie inne bagaże. Wędrowcy ujrzeli przed sobą nizinę upstrzoną małymi kępami drzew. koce. — Ja nic o tym nie słyszałem — . — Czy w tych lasach mieszkają elfowie? — spytał. które w oddali zlewały się w mglistą zieleń boru. Poprzez krainę. płynęła Gorzawina. Całodzienny marsz zapowiadał się jako wyczerpująca po jakiejś mordęga. Tam.im opończe.

Hen. Na rozstaje gdzieś wywiedzie. że gdzieś ją wcześniej słyszałem. — A może to twoja przeróbka? Wcale nie brzmi zbyt zachęcająco. Milczący Frodo spoglądał w tym samym kierunku. — Sam nie wiem — odparł w zamyśleniu Frodo. Z pewnością jest w niej coś z Bilba z ostatnich lat przed wyjazdem. ale jakby tylko do siebie: Biorąc od drzwi swój początek Droga bieży wciąż przed siebie. . trakty. jak gdyby i on po raz pierwszy znalazł się w tych stronach. jakbym ją sam układał. Nagle odezwał się głośno i powoli. rozwinął się jej wątek Czas więc teraz i na ciebie. Gdzie się mylą.powiedział niepewnie Pipin. ale niewykluczone. tropy. Często powtarzał. Stamtąd dokąd? Tum jest w biedzie! — Przypomina to trochę dawne wierszowania Bilba — powiedział Pipin. — Przyszła mi kiedyś do głowy. że w istocie jest tylko jedna Droga. Obolałe zmierz z nią stopy.

spoglądając na drogę odchodzącą od Bagoszna. — Co najmniej przez godzinę nic mi nie grozi ze strony Drogi — oznajmił Pipin. gdzie się ostatecznie znajdziesz. a każda ścieżyna okazuje się jej dopływem.podobna do wielkiej rzeki. że ta oto dróżka wiedzie przez Sępną Puszczę. a jeśli jej pozwolisz. by a reszta się poszła potem o za jego nie i przykładem. zwykł mawiać. nie wiadomo. i to najczęściej wtedy. do miejsc jeszcze niebezpieczniejszych?” Powtarzał to. Frodo. Jak dotąd nie spotkali po . może cię zaprowadzić aż do Samotnej Góry. a nawet dalej. Rzadko świetle. „Wstępujesz wtedy na Drogę i jeśli nie będziesz baczył na swoje kroki. Kiedy znowu ruszyli w dół stoku. Czy zdajesz sobie sprawę. zaczyna się za każdym progiem. uwalniając się od sakwy. oddalać się od własnych drzwi”. oprzeć wyprostować utrudzone nogi. kiedy powracał z jakiejś dłuższej wędrówki. „To niebezpieczna sprawa. słońce już się obniżało i cała okolica była drodze skąpana żywej w popołudniowym duszy. składając tobołki na ziemi.

Mam już dość tych ciągłych obserwacji. Żwawym krokiem szli ponad godzinę. możemy mu zgotować małą niespodziankę w rewanżu za to. wypytywań i odpowiedzi. a droga biegła teraz prosto jak strzelił przez trawiastą równinę. . że tak być nie może. Byli już na równym gruncie. — Ciekawe. zwiastuny rozpoczynających się dalej lasów. że zjawia się tak późno. Obejrzeli się. i natychmiast ogarnęła go nieprzeparta chęć ukrycia się przed wzrokiem jeźdźca. żeby nikt nie widział mnie w drodze. ale z powodu zakrętu widzieli tylko bardzo niewielki odcinek drogi. czy to Gandalf nas goni? — spytał Frodo. gdyż nie była odpowiednia dla wozów. — Pewnie to nic wielkiego — ciągnął tonem usprawiedliwienia — ale wolałbym.korzystano z tej trasy. — Usłyszałem za nami tętent konia— powiedział Sam. z której tu i ówdzie wyrastały pojedyncze wysokie drzewa. a na dodatek niewiele spraw łączyło centrum Włości z Leśnym Skrajem. A jeśli to Gandalf. jak gdyby nasłuchując. ale już w trakcie wypowiadania tych słów czuł. gdy nagle Sam zatrzymał się.

głowa poruszyła się w jedną i w drugą stronę. W samą porę hobbit zdołał uskoczyć w kępę trawy.Schowajmy się! Sam i Pipin skoczyli w lewo. Ocienionej twarzy nie sposób było dostrzec. lecz duży koń. Nagła. wysokości drzewa. odziany w szeroki. Na zatrzymał. gdzie ukryli się w trawie. koń się Jeździec siedział nieruchomo. . jak gdyby nasłuchiwał. spod pochylony w siodle. która obrastała pień drzewa ocieniającego drogę. Dosiadał czarny go płaszcz wysoki z mężczyzna. Frodo wahał się przez moment. Zza zakrętu wypadł czarny koń. i ostrożnie wyjrzał spomiędzy zielonych źdźbeł. Tętent kopyt był coraz bliższy. z głową przechyloną. niezrozumiała obawa przed wykryciem zalała serce Froda. kapturem. wprost do niewielkiego zagłębienia nie opodal drogi. przy którym skrył się Frodo. Z wnętrza kaptura dobiegł odgłos podobny do węszenia. którego wystawały jedynie nogi w wysokich butach. nie hobbitowy kucyk. z pragnieniem ukrycia się walczyła o lepsze ciekawość czy jakaś inna jeszcze emocja.

początkowo wolno. „Bilbo korzystał czasami z usług Pierścienia. Frodo podpełzł na brzeg drogi i wpatrywał się w malejącą sylwetkę nieznajomego. że koń raptownie skręca i wjeżdża między drzewa po prawej stronie. ale chęć wydobycia skarbu z kieszeni była tak silna. bardzo to dziwne i niepokojące — mruknął Frodo do siebie i ruszył do swoich towarzyszy. Dłoń myślał Froda chwili pospiesznie Frodo. . opisał im więc jeźdźca i jego dziwne zachowanie. Hobbit czuł.który natychmiast pomyślał o Pierścieniu. aż wreszcie znowu przeszedł w galop. właśnie nieznajomy wyprostował się i szarpnął wodze. „jestem przecież Włości”. — Nie powiem. Koń ruszył. W tej dotknęła łańcuszka. ciągle we a poza tym”. Nie był całkiem pewien. a będzie bezpieczny. że wystarczy tylko wsunąć klejnot na palec. potem coraz szybciej. ale wydawało się mu. że dłoń zaczęła powoli pełznąć w jej kierunku. na którym wisiał Pierścień. Ledwie śmiał odetchnąć. Przestrogi Gandalfa wydawały się absurdalne. Pipin i Sam leżeli plackiem w trawie i nic nie widzieli.

— I co on w ogóle robi w tych stronach? — Kręci się tu teraz trochę ludzi — powiedział Frodo. — I dlaczego o niczym wcześniej nie wspomniałeś?! — Bo teraz dopiero przyszło mi to do głowy. wielmożny panie. — Bardzo przepraszam — wtrącił się nagle Sam — ale ja to wiem. proszę pana. Ale nigdy jeszcze nie słyszałem o kimś podobnym do tego jeźdźca. — Co ty wygadujesz?! — zawołał zdumiony Frodo. czy raczej węszył za mną — ciągnął Bagosz. jak się zdaje. że absolutnie nie chciałbym zostać przez niego wykryty. że rozglądał się. skąd tu przyjechał. — Ale dlaczego miałby się nami interesować ktoś z Wielkiego Plemienia? — pokręcił głową Pipin. Kiedy .— Trudno mi wyjaśnić dlaczego. Nigdy jeszcze nie spotkałem się z czymś takim we Włości. A wiem też. — W Południowej Ćwiartce mieli już jakieś kłopoty z ludźmi. — I jestem również pewien. chyba że jest ich więcej. Jedzie z Hobbitowa. dokąd zmierza. Ciekawe. ale jestem pewien.

myśliłem. a to ci dopiero. nie kłamię. że dziarski ten twój staruszek — mruknął Frodo. on na to. Coś mi się zda. Nie mogłem dłużej go wypytywać. Aż dreszcz mnie zdjął”. kiedy usłyszał. że imć Bagosz zostawił swoją starą siedzibę na dobre. że to może być ważne. pytam Starzyka. panie. panie. boście na mnie czekali. Starzyk naprawdę ma już swoje lata. „A co to za dziwoląg?”. Bardzo wydawał się rozeźlony. noc już była na dobre. a zresztą ani mi do głowy przyszło. — Oho. Zasyczał na mnie. gada: „Ej. — . Był tu jakiś dziwaczny przybysz. Spodziewam się. żeś wyjechał już rankiem z imć Frodem. co się rozpytywał o imć Bagosza z Bagoszna. „ale na pewno nie . „Nie wiem”. Dziwnie jakoś mówił”. Sam. mój stary. i tylko co zabrał się precz. widać. Wysłałem go do Jeleniowa. Niezbyt mi się on podobał. hobbit. jest na pół ślepy. a kiedy ten obcy zjawił się na Pagórku i dotarł do naszego zaułka.wczoraj wieczorem pognałem do naszej jamy z kluczem. że to jakiś Wielkolud z dalekich stron. że nie będzie z tego żadnej szkody. znaczy się ojciec. Był wysoki i czarny i gapił się na mnie z góry.

a niczego wolałbym się nie domyślać — powiedział Frodo. że tego nie zrobiłem. — Ale Co z tym węszeniem. który rozpytywał o mnie. może by to tylko pogorszyło sprawę. Szkoda. że nie zaczekałem na Gandalfa — mruknął zafrasowany Frodo. że o wszystkim nie powiedziałeś mi wcześniej. — Nie wiem nic pewnego. wasza wielmożność? — odezwał się z niepokojem Sam.Mówiąc prawdę. szkoda też. w jaki sposób mógłby wpaść na nasz ślad. — Szkoda. . — Opuściliśmy Hobbitów niepostrzeżenie i nie rozumiem. — Więc domyślasz się czegoś na temat tego jeźdźca? — zapytał Pipin. — Ale kto wie. i przez chwilę chciałem nawet zajść i dowiedzieć się o tego ciekawskiego. słyszałem i ja. jak rozmawia z jakimś obcym. — No i ojciec mówił. — Może jednak nie ma żadnego związku między tym jeźdźcem a owym natrętem u Starzyka — zauważył Pipin. który dosłyszał wypowiedziane półgłosem słowa. gdyż ostrożniej bym sobie poczynał na drodze. że to jakiś czarny stwór.

ale wydaje mi się. na nich bowiem albo natkniemy się na naszego jeźdźca. kuzynie Frodo! Zachowaj dla siebie swoje sekrety. a cienie drzew na trawie były już długie i smukłe. jeśli chcesz być taki tajemniczy. bo od Jeleniska dzieli nas jeszcze wiele mil.— Dobrze. kiedy dotarli do . Z tej przyczyny musieli się poruszać znacznie wolniej: trawa była wysoka i gęsta. Czerwone słońce zniknęło za wzgórzem za ich plecami i wieczór zaczął już zapadać. już dobrze. starali się być niewidoczni. — Musimy jednak porzucić trakty. Co jednak mamy teraz robić? Z chęcią bym coś przegryzł. albo inny nas dogoni. — Ja też myślę. że powinniśmy się zbierać — zgodził się Frodo. Opowieść mnie o węszących trochę z jeźdźcach z niewidocznymi nosami wyprowadziła równowagi. grunt nierówny. Trzeba dziś przebyć spory szmat drogi. a drzewa zaczęły się zbijać w kępy i zagajniki. że lepiej się stąd wynosić. Ruszyli znowu. Trzymali się teraz o dobry rzut kamieniem od gościńca i o ile to możliwe.

cicho rozmawiając i od czasu do czasu nasłuchując. skręcała gdzie w droga. Było już ciemno. która wijąc się między starymi dębami. kiedy znowu znaleźli się na dróżce. Szli obok siebie w jednym rytmie. Od wschodu nad drzewami pokazały się gwiazdy. Do jego wnętrza hobbici dostali się przez wielką szczelinę w pniu.miejsca. W prawo odbiegała tu drożyna. po czym zasiedli na podłodze z zeschłych liści i butwiejącego drewna. — Teraz pójdziemy tędy — oznajmił Frodo. nizinami zmierzając do Kłodawki. od strony odwróconej od drogi. wiele mil Jali ciągnąca się prosto przez równinę. Niedaleko od rozdroża zobaczyli wielkie drzewo. Wraz z upływem czasu. W spokoju spożyli niewielki posiłek. prowadziła do Leśnego Dworu. Droga roztapiała się w mroku. aby dodać sobie otuchy. lewo. liście cicho szeptały. którymi oplotło kikuty dawno odłamanych konarów. gdy gwiazdy robiły się . które żywe jeszcze — gdyż na niewielkich gałązkach. wypuściło liście — w środku było jednak puste. Zachodni wiatr wzdychał w gałęziach.

Jednak stopy dziarskie mając. szczególnie gdy w nocy znajdą się już w pobliżu domu. Dotąd nigdy nie zoczone. górski stok — Trzymaj krok! krok! Trzymaj kwiaty.coraz niepokój wyraźniejsze począł ich i jaśniejsze. liście — Zamaszyście! Zamaszyście! Rzeka. Zaczęli nawet cicho nucić. opuszczać i przestali nasłuchiwać odgłosu kopyt. . Drzewa. a nauczył ich Froda podczas przechadzek ścieżynami wokół Wody i rozmów o Przygodzie. Najczęściej jest to piosenka kolacyjna lub kołysanka. wciąż czekając Na staw. Nie staniemy. jak zwykli czynić hobbici podczas długiego marszu. Do melodii starej jak wzgórza słowa ułożył Bilbo Bagosz. pejzaż. Smaczne jadło jest w komorze. Jest pod dachem cieple łoże. pnie zielone. tym razem jednak jęli się piosenki marszowej (w której nie zabrakło oczywiście wzmianek o jedzeniu i łóżku). potok. trawy.

jar i piasek plaży — Niech się darzy! Niech się darzy! . Gdy ufnością obdarzona. Poprowadzić zechce w końcu Aż ku gwiazdom i ku słońcu. Co nie znana.Za zakrętem może czeka Nowy trakt. droga daleka. Lipa. buk. wrzosu błam — Czołem wam! Czołem wam! Kamień. nie zmierzona.

A my radośnie utrudzeni Znowu wejdziemy do swej sieni. Nad nimi gwiazdy jaśniały na ciemnym niebie. burza. Rzeczywiście. zanim noc Przywoła gwiazd świetlaną moc. nasłuchując. — Ale co z tym węszeniem? Dźwięki były coraz bliższe. — A teraz spać! A teraz spać! — głośno podśpiewywał Pipin. Nie mieli już czasu. niejeden most Przyjdzie pokonać. ulewa. podczas gdy Frodo ulokował się kilka sążni bliżej drogi. Znieruchomieli i stali cisi niczym cienie drzew. Cicho i bez paniki ześliznęli się z drogi. — Sza! — warknął Frodo. — Tylko nie za daleko — uprzedził Frodo. aby poszukać kryjówki pewniejszej niż mrok pod drzewami: Sam i Pipin przykucnęli za wielkim pniem. świat na wprost. nie . by zniknąć w cieniu dębów. kurz — Dosyć już! Dosyć już! Dobrze się najeść! Kąpiel brać! A potem spać! A potem spać! Piosenka się skończyła. czy to kolejny Czarny Jeździec. pięknie — mruknął Pipin. ale z drugiej strony chcę zobaczyć. — Jasne. Niejeden szlak.Dom za plecami. Mgła. — Chyba znowu usłyszałem końskie kopyta. Widział przed sobą bladą szarość nitki rozcinającej gęstwinę drzew. z tyłu dochodził coraz wyraźniejszy odgłos kopyt. — Nie chcę. by nas dostrzegł.

jego ręka już pomknęła do kieszeni. W jaśniejszym prześwicie pomiędzy drzewami Frodo zobaczył. ale odwiedzają ją wiosną i jesienią. kiedy rozległy się ich głosy. wasza wielmoźność! Gdyby go nie powstrzymali. — Elfowie! — ozwał się rozgłośny szept Sama. porzucając swoje własne okolice. to elfowie — przyznał Frodo. W tej samej jednak chwili dobiegł go śmiech przemieszany z dźwiękami piosenki. gdzie wcześniej hobbici zeszli z drogi i nachylił się w jedną. — Można ich czasami spotkać na Leśnym Skraju. W przepojonym światłem gwiazd powietrzu głosy wznosiły się i opadały. a potem zaczął pełznąć w ich kierunku. jak nieruchomieje coś. Czarny cień wyprostował się i wycofał. — Tak. a potem w drugą stronę. co robi. za Wieżowymi Wzgórzami. Cień przybliżył się do ziemi. ale Czarny Jeździec zatrzymał się dokładnie tutaj i zaczął już pełznąć w naszym kierunku. Frodo miał wrażenie. aby . tym razem jednak znacznie silniejsze niż poprzednio. I chwała im za to! Nie widzieliście tego. I znowu Frodem zawładnęło pragnienie nasunięcia Pierścienia na palec.było jednak księżyca. wyrwałby się z zacienionej kryjówki i pomknął w kierunku głosów. Wspiął się na widmowego konia i zniknął w mroku po przeciwnej stronie drogi. co przypominało cień konia prowadzonego przez jakiś mniejszy cień. zbyt podniecony. Ledwie to usłyszał. — Elfowie. Ten zastygł w miejscu. Nie zamieszkują Włości. tam. — Ale co z elfami? — dopytywał się Sam. Zanim zdał sobie sprawę z tego. porwał się i odjechał. Frodo odzyskał oddech. iż słyszy odgłos węszenia. Stukot kopyt ucichł.

Używał języka elfów. — Idą w naszym kierunku i wystarczy poczekać. które w przedsłonecznym roku Jej dłoń rozsiała niczym skierki małe. daleko! Gwiazdy. Za zachodnimi zostałaś morzami. My. A przecież dla tych jesteś światłem cała. niemniej zmieszane z melodią dźwięki układały się w ich myślach w słowa. O Elberet! Przepiękna Giltoniel! Ciągle pamiętamy dłoni twoich biel. a jeden głos dominował teraz wyraźnie nad innymi. osiedleni dzisiaj pod drzewami. szarymi morzami! . Pani jak śnieg biała. niczym mleko. Jasne dziś świecą na niebieskim stoku. O Giltoniel! Przepiękna Elberet! Oczy twe jasne i cudny twój dech! O Pani biała jak śnieg.troszczyć się o jeźdźca. Śpiew do cię ślemy zza morza. z którego Frodo rozumiał tylko trochę. — Czy nie moglibyśmy ich obejrzeć? — Posłuchaj tylko — odrzekł Frodo. Bo też i srebro teraz ich dojrzałe. Oto jak Frodo usłyszał piosenkę elfów: O Pani czysta. Którzy wciąż idą pod drzew koronami. Śpiew był coraz głośniejszy. a pozostała dwójka nic. które tylko częściowo pojmowali. Za dalekimi.

lubię samotne wędrówki pod gwiazdami. — I skąd niby wiesz. zmierzamy w tym samym kierunku. atoli wokół ich stóp roztaczała się jasność podobna do poświaty. Co do mnie. a pojawili się elfowie zmierzający w stronę doliny. — To doprawdy zdumiewające! — mówili elfowie. ale z radością powitam też wasze towarzystwo. — Tyle że nam nie potrzeba niczyjego towarzystwa. iż jak się wydaje.Śpiew ucichł. — Witaj. — To Elfowie Godni! Było tam imię Elberet! — powiedział zadziwiony Frodo. To rzeczywiście rzadka okazja. odwrócił się nagle w ich kierunku i roześmiał. że idziemy w tym samym kierunku. Hobbici przycupnęli w cieniu obok drogi. — Trzech hobbitów w lesie po nocy! Niczego takiego nie widzieliśmy od czasów podróży Bilba. czy może się zgubiłeś? Potem krzyknął do reszty. a hobbici są na dodatek tacy nudni! — zaśmiali się elfowie. zanim księżyc nad nie wzejdzie. dokąd . — Tylko kilku z tego zacnego plemienia widziano kiedykolwiek we Włości. na wschód od Morza. Maszerowali powoli i dobrze było widać. Frodo! — zawołał. która także się zatrzymała i zgromadziła wokół hobbitów. Nie potrwało długo. Szli teraz w milczeniu. Co to ma znaczyć? — Znaczy to tyle. — Późno ruszyłeś w drogę. a kiedy ostatni elf mijał hobbitów. skoro nie masz pojęcia. Nieliczni pozostali w Śródziemiu. Nie nieśli żadnych lamp ani pochodni. szlachetni elfowie. która obrębia szczyty gór. jak światło gwiazd skrzy się w ich włosach i oczach.

Jeśli zaś zechcecie. . — Nie chcemy o tym mówić tutaj — oznajmił.wędrujemy? — A wy skąd znacie moje imię? — pytaniem na pytanie odpowiedział Frodo. — Powiedzcie nam coś o Czarnych Jeźdźcach! — Czarni Jeźdźcy? — zapytali elfowie. — Często widywaliśmy cię wcześniej w towarzystwie Bilba. ale tym razem zabierzemy was ze sobą. ale teraz ty nam powiedz. — Gildor Inglorion z rodu Finrod. Zawitaliśmy tutaj tylko na chwilę. Nie jest to w naszym zwyczaju. jak się zbliżacie. Jesteśmy wygnańcami. — Jak się nazywacie i kto jest waszym panem? — Moje imię brzmi Gildor — odparł dowódca. nagle ściszywszy głosy. który pierwszy pozdrowił Froda. chociaż ty mogłeś nas nie spostrzec. Frodo. Zniknął bardzo niedawno. jeśli pójdziecie z nami. że najlepiej będzie. — O najmądrzejsi — wtrącił się gwałtownie Pipin. Elfowie nie spieszyli się z odpowiedzią i najpierw między sobą wymienili uwagi w swym śpiewnym języku. co tutaj robisz? Widać wokół ciebie cień trwogi. — A dlaczego o nich pytacie? — Gdyż dwaj z nich gonili nas dzisiaj — odparł Pipin — a może tylko jeden. — Sądzimy. a był to ten. słysząc. większość naszych ziomków dawno temu musiała iść na poniewierkę. No dobrze. Część pobratymców zamieszkuje jednak w spokoju Tajar. ale za to dwa razy. Dopiero po dłuższej chwili Gildor zwrócił się do hobbitów. — Znamy się na wielu rzeczach — oznajmiły elfy. możecie także u nas odpocząć. zanim powrócimy za Morze.

Najlepiej będzie. — Najuniżeńsze dzięki. był dobrym nauczycielem. co znaczyło: „Gwiazda przyświeca godzinie naszego spotkania”. . — Jeszcze dziś w nocy chcemy dotrzeć do puszczy porastającej wzgórza nad Leśnym Dworem. Las po obu stronach drogi zgęstniał. abyście nie zostali z tyłu. — Mamy tu kogoś znającego Pradawny Język. ale tam będziecie mogli odetchnąć. Sam szedł ramię w ramię z Frodem. drzewa były teraz młodsze i dorodniejsze. a jutro mniej drogi będzie przed wami. przyjacielu elfów! — Tu Gildor odwzajemnił ukłon. ale zawsze idący obok elf ratował go od upadku.— O. Cześć ci. prowadziła między stokami porośniętymi kępami leszczyny. To dobrych pięćdziesiąt staj. — Ej. jako że elfowie. węższa niż dotąd. — Elen síla lúmenn' omentielvo — dodał w języku Elfów Godnych. jeśli chcieli. przyjaciele. Wreszcie elfowie skręcili w las. Zanim zrobimy postój. Gildorze Inglorionie — przyłączył się do swych towarzyszy Frodo. Bilbo. zacni elfowie! Nigdy nawet nie ośmieliłbym się pomyśleć o szczęśliwszym zrządzeniu losu — wykrzyknął Pipin. a na jego twarzy malował się przestrach połączony z radosnym zdumieniem. kłoniąc się nisko. jak się okazuje. możecie nieźle się utrudzić. — Dołącz ze swymi towarzyszami do naszej kompanii. przemykając się niczym cienie. uważajcie na to. podczas gdy Samowi zupełnie odebrało mowę. Droga. Poszli w zupełnym milczeniu. Jeśli pójdziecie w środku kolumny. potrafili się poruszać bardziej jeszcze bezgłośnie niż hobbici. — A czemu to? Dokąd idziemy? — zainteresował się Frodo. co mówicie! — zaśmiał się Gildor. Pipin niebawem poczuł się senny i kilka razy się potknął.

których wielkie pnie okalały ją niczym filary. jak ogarnia ich senność. Znienacka wyszli z leśnego cienia i zobaczyli przed sobą rozległą łąkę szarzejącą w nocnym świetle. przykrytą dachem z gałęzi drzew. Usidlone Gwiazdy. — Chodźcie! — zawołali elfowie. do których z kolei przytwierdzono . Wstrząsnął nim dreszcz. ale ku wschodowi opadała stromo. czuli. płonący niczym ognisty klejnot. Na wschodzie stały wysoko na niebie Remmiraty. okutani płaszczami i kocami. Noc była coraz głębsza i stopniowo gasły światła w dolinie. a zza krawędzi świata wynurzył się Niebieski Miecznik. W nagłym podmuchu wiatr rozgonił mgielny opar. a pod drzewami błysnął nagle czerwony ogień. Elfowie rozsiedli się w trawie i oddali cichej pogawędce. która między gęstwiną poprowadziła ich na grzbiet wzgórz sterczących nad szeroką doliną rzeki. Elfowie zaczęli dźwięcznie śpiewać. Z trzech stron obramowana była drzewami. Pipin ułożył się na boku i zasnął. Menelvagor. Dalej w wieczornym mroku rozwierał się pod gwiazdami nizinny krajobraz. tak że szczyty drzew u podnóża znajdowały się daleko pod ich stopami. powoli wschodził także Borgil.podążając zieloną. zupełnie jakby niepomni obecności hobbitów. przyozdobiony świetlistym pasem. niemal niewidoczną ścieżką. — Chodźcie! Nadszedł czas rozmowy i radości. — Jest ogień w domu i jadło dla zgłodniałych gości — usłyszał głos stojącego przed nim elfa. Frodo i towarzysze. tworząc jakby wielką halę. Pipin usiadł i przetarł oczy. W południowym rogu torfowisko wciskało się w las. Kilka światełek migoczących w Leśnym Dworze wydawało się w zasięgu ręki.

że czuł się. piciu i rozmowie. co czuł i myślał owej nocy. Jeśli kiedykolwiek tam zagościcie. Sam nigdy nie potrafił znaleźć odpowiednich słów na opisanie tego. Pośrodku grube polana płonęły na ognisku. Niejasno pamiętał. a także brzmienie ich głosów. Od czasu do czasu zagadywał do tych. Stosunkowo najmniej nieudaczna wypowiedź brzmiała: „Gdybym. wasza wielmożność. Frodo z radością uczestniczył w jedzeniu. kto głodował przez kilka dni. uwagę jego bowiem zaprzątnęły bez reszty świetliste oblicza elfów. ale całą niemal uwagę musiał skupić na wypowiadanych słowach. zostaniecie przyjęci o wiele lepiej. że był chleb. który pochłaniał bardziej łapczywie niż ktoś. Pipin niewiele mógł sobie potem przypomnieć ze smaku potraw i napitków. — To ubogi poczęstunek — usprawiedliwiali się — gdyż tutaj daleko jesteśmy od własnych domostw. jakby śnił na jawie. którzy ich obsługiwali. dziękując im w ich . inni roznosili jedzenie ułożone w sterty na tacach i talerzach. był orzeźwiający napój. Elfowie zasiedli wokół na trawie lub na kręgach pociętych starych pni. że w sercu mi jakby coś się rozśpiewało”. były też owoce słodsze od malin. zimny jak z fontanny i złocisty niczym letnie popołudnie. która skądinąd pozostała w jego pamięci jako jedno z najważniejszych w życiu wydarzeń. Jedni krzątali się z dzbanami i nalewali trunki.złociste i srebrne pochodnie. a bardziej dorodne niż gdyby doglądano ich w najbogatszym sadzie. — Dla mnie wygląda to jak sute przyjęcie urodzinowe — powiedział Frodo. Powiem tylko tyle. wtedy dopiero bym mógł nazwać siebie ogrodnikiem. potrafił hodować podobne jabłka. tak odmienne i tak cudowne. Znał odrobinę mowę elfów i wsłuchiwał się w nią łapczywie.

Frodo natomiast długo pozostał przytomny. czy uda ci się znaleźć to. rozmawiając z Gildorem. Sam nie chciał odstąpić swojego pana. które najbardziej leżało mu na sercu: — Powiedz mi. także gdy się nie odzywasz. mówili o sprawach dawnych i nowych. Sam legł u stóp Froda. zabrano go więc i zaniesiono do małej altany. czy widziałeś Bilba od czasu. Gildorze. a elfowie musieli uchodzić. W tym właśnie miejscu pożegnał się z nami.ojczystym języku. Tutaj elf urwał. Opuszczasz Włość. coś sobie zamierzył. Mam . Gdy Pipina zmorzył sen. — Niewiele mówisz o własnych troskach — odezwał się po dłuższej chwili Gildor — i nie pytasz o rzeczy z nimi związane. a hobbit nie miał śmiałości dalej wypytywać. Informacje były na ogół ponure i złowieszcze: świat mroczniał. kiedy nas opuścił? — Tak — przyznał Gildor z uśmiechem. a jeszcze więcej mogę wyczytać z twojej twarzy i twoich myśli. utworzonej przez gałęzie żywego drzewa zwieszające się aż do ziemi. a nadto nie jesteś pewien. aż w końcu i jemu zamknęły się oczy. hobbit nie omieszkał wypytać elfa o wydarzenia w świecie poza Włością. ludzie prowadzili krwawe wojny. prześnił całą resztę nocy. czy w ogóle wrócisz. ułożony w wygodnym łóżku. czego szukasz. W końcu Frodo zdobył się na pytanie. ale wątpisz. Odwzajemniali mu się uśmiechem i komplementem: „To prawdziwy klejnot pośród hobbitów”. Pipin niebawem pogrążył się w głębokim śnie. — Dwukrotnie. dokonać tego. Poruszyli wiele tematów. ale potem spotkałem go raz jeszcze daleko stąd. Coś wiem już jednak.

a mnie się zdaje. Zewsząd otacza cię wielki świat. dla której Zły poluje na ciebie. że może mnie dopaść jeszcze we Włości. jakie informacje mogą być bardziej przerażające od tych niejasnych wzmianek i aluzji — prychnął Frodo. oczywiście. — Ciekawe. co mnie doprawdy dziwi. — Masz na myśli Jeźdźców? Tak się lękałem. ale widzę. że moja podróż to sekret znany tylko Gandalfowi i memu wiernemu Samowi. — Inni mieszkali tu przed hobbitami. że mogą być na służbie Złego. dlaczego opuszczam Włość? — Nie znam przyczyny. — Myślę przeto. Musisz teraz bardzo się spieszyć i nie wolno ci oglądać się za siebie. inaczej bowiem trwoga może cię powstrzymać od dalszej podróży. że wyprawiłeś się w samą porę. Bagosz spojrzał na służącego. że i ja nie powinienem nic mówić. — Wiedziałem. że niebezpieczeństwo czyha teraz na ciebie z każdej strony: jest przed tobą. . Muszę cię więc uprzedzić. że stara się ciebie wytropić. Włość nie da ci już bowiem żadnej ochrony.rację? — Tak — przyznał Frodo. — Od nas Zły nie dowie się o sekrecie — zapewnił Gildor. — Zły? A więc wiesz. jeśli w ogóle nie jest jeszcze za późno. — Sądziłem jednak. Nie może więc już hobbit w spokoju wędrować od Wody do Goranduiny? — Włość nie należy tylko do ciebie — powiedział Gildor. gdy nie stanie już żadnego hobbita. a jeszcze inni będą mieszkać. który lekko pochrapywał u jego stóp. że grozi mi niebezpieczeństwo. za tobą i z każdego boku. Kim są ci Czarni Jeźdźcy? — Gandalf nic ci nie mówił? — Nie o nich. ale nigdy nie przypuszczałem.

możesz sobie w nim uwić gniazdko. Nie znam przyczyny twojej ucieczki i dlatego nie wiem. Spóźnienie Gandalfa niedobrze wróży. albowiem usłyszysz odpowiedź i tak. co mnie bardzo niepokoi. Może powinienem na niego zaczekać? Gildor przez chwilę dumał w milczeniu. miał się zjawić w Hobbitowie najpóźniej przed dwoma dniami. Cóż mam teraz począć? Zamierzałem tajemnie opuścić Włość i udać się do Tajaru. z drugiej jednak strony powiada się: „Nie wtykaj nosa w sprawy mędrców. wiem. jakich środków mogą się imać twoi prześladowcy. Niemniej po pewniejszą poradę musisz się zwrócić do Gandalfa. ci bowiem są drażliwi i łatwo wpadają w gniew”. Nikt nigdy nie zna wszystkich okoliczności i możliwych skutków . ale przenigdy nie zdołasz odgrodzić się od niego raz na zawsze. że przy twojej odwadze droga nie okaże się nazbyt trudna. tymczasem w ogóle się nie pokazał. co też mogło mu się przydarzyć. Zobaczysz się z nim przed opuszczeniem Włości. a tymczasem wrogowie następują mi na pięty. — Radziłbym ci trzymać się dawnego planu — rzekł Gildor. Sam musisz zdecydować: jechać czy czekać. prawda? — Taką mam nadzieję. — Mówi się także — mruknął z przekąsem Frodo — „Nie pytaj elfa o radę. ale zawsze było tu tak swojsko i bezpiecznie. i nie”. — Elfowie rzadko udzielają porady nie obwarowanej zastrzeżeniami. rada bowiem to niebezpieczny dar. Zastanawiam się. W tym orientuje się tylko Gandalf. nawet gdy mędrzec daje ją mędrcowi. — Doprawdy. tak się mówi? — zachichotał Gildor. a potem powiedział: — Nie podoba mi się to. ale jest coś. Czekałem na niego przez wiele dni. — Wiem. zanim zdążyłem dotrzeć do Jeleniska. — Myślę.

ty. co jest dla ciebie najlepsze? Skoro jednak nastajesz. — Nie trać nadziei! Teraz czas spać. kim są Czarni Jeźdźcy. W tym spotkaniu jest chyba coś więcej niż tylko traf. co mi zagraża. Nasze drogi rzadko krzyżują się z ich szlakami. a powinienem przecież wiedzieć. w imię przyjaźni powiem ci coś. ale i o wszystkie inne stworzenia na ziemi. — Umykaj przed nimi! Nie zamieniaj z nimi nawet słowa! Śmierć idzie w ślad za nimi. więcej będziesz wiedział o tych sprawach niż Gildor Inglorion. winien mi jesteś wdzięczność. zanim zobaczę Gandalfa. nie jedź samotnie. a lękam się powiedzieć zbyt wiele. Na twoim miejscu ruszałbym bez chwili zwłoki. Niechże Elberet ma cię w swojej opiece! — Ale skąd mam wziąć odwagę. w jaki więc sposób mam rozstrzygnąć. daję ci bowiem tę radę niechętnie. Weź ze sobą przyjaciół zaufanych i ofiarnych. Frodo. że zanim rzecz cała dobiegnie kresu. . być może dużo czasu upłynie. Ale czego właściwie spodziewałeś się w tym przypadku? Niewiele się od ciebie dowiedziałem. czy to przypadkiem. — Nie wystarczy ci. czy rozmyślnie. syn Droga. że są sługami Złego? — spytał ponuro Gildor. — Można ją znaleźć w najbardziej niespodziewanych miejscach — pokiwał głową Gildor. żebyś mi powiedział wprost. — Jestem ci szczerze wdzięczny — rzekł z przejęciem Frodo — ale naprawdę wolałbym.jakiejś sytuacji. ale zamysł jest dla mnie zupełnie niepojęty. Jeśli Gandalf się nie zjawi. Mówiąc szczerze. Jeśli pójdę za twoją poradą. której najbardziej mi teraz braknie? — spytał z rozpaczą w głosie Frodo. mało się troszczą nie tylko o hobbitów. Elfowie mają własne sprawy i własne strapienia. Nie pytaj mnie o nic więcej! Serce mi jednak podpowiada.

jaka czeka ich pogoda. w którym spał już Pipin. Po elfach nie było śladu. a Frodo nagle poczuł. Uczciwi wędrowcy powinni wiedzieć o twojej podróży. a ci. elf zaś poprowadził go do miejsca. Słońce przeświecało między drżącymi liśćmi. którzy władzę sprawują w imię dobra i pokoju. Frodo rzucił się na łóżko i natychmiast zapadł w głuchy sen bez marzeń. odgadując. Hobbit zerwał się i wyszedł na polanę. że morzy go sen. . Łóżko zrobione z paproci i trawy było głębokie. Pipin wpatrywał się w niebo. Sam siedział w trawie na skraju lasu. Gildor jeszcze nie umilkł. Rozdział IV Skrótem na grzyby RANKIEM FRODO ZBUDZIŁ SIĘ WYPOCZĘTY. Rzadko jesteśmy równie radzi obcym. Leżał pod drzewem jakby w altanie. rozkoszą jest jednak usłyszeć dźwięki Pradawnej Mowy w ustach innego podróżnika. miękkie i aromatyczne. — Chyba się położę — mruknął. Wszędzie rozgłoszę. powinni się mieć na baczności i służyć ci wsparciem. ale roześlemy wieści po wszystkich krajach. ciągle jeszcze zieleniącymi się na drzewie.Rankiem musimy znikać. że jesteś Elfim Druhem i niechże szczęśliwa gwiazda przyświeca kresowi twojej drogi.

Rozmyślał nad . — W takim przypadku Gildor odmówiłby wszelkich wyjaśnień — sucho rzucił Bagosz. — Chodź. — Dotrzeć jak najszybciej do Jeleniowa — mruknął Frodo. nie przerywając jedzenia. aby nas nie dostrzegli. — A trzeba było. Gdyby Sam mnie nie powstrzymał. — A teraz zostaw mnie na chwilę w spokoju. pomyślał Frodo — nie wygnał z jego umysłu strachu przed prześladowcami. — Pytałeś o to węszenie? — Nie rozmawialiśmy o tym — odrzekł Frodo z pełnymi ustami. Chleb jest niemal równie wyborny jak w nocy. Jasny poranek — zdradziecko jasny. Moim zdaniem to ważna sprawa. Nie lubię. — Jakie plany na dzisiaj? — spytał Pipin. zjesz śniadanie. nic by dla ciebie nie zostało. — Myślisz. same tylko aluzje i zagadki. kiedy zasypuje się mnie pytaniami podczas posiłku. napoje i chleb — oznajmił Pipin.— Zostawili nam owoce. Frodo usiadł obok Sama i zabrał się do śniadania. — Chyba tak —powiedział z ociąganiem Frodo. że zobaczymy jeszcze jakichś Czarnych Jeźdźców? — pytał beztrosko Pipin. któremu w porannym słońcu nie wydawała się straszna perspektywa ujrzenia nawet oddziału złowrogich tropicieli. — Dowiedziałeś się czegoś o nich od Gildora? — Niewiele. — Wielkie nieba? Myśleć podczas śniadania! — wykrzyknął Pipin i oddalił się na skraj polany. że uda nam się przeprawić przez rzekę tak. — Mam jednak nadzieję. Muszę trochę pomyśleć.

Rozmawialiśmy trochę wieczorkiem i wydawało się. a stanie się jeszcze groźniejsza. powiedziałem. — Posłuchaj. proszę pana. że w Kruczym Dole spędzę tylko noc i z rana wyjeżdżam. a czym innym pociągnąć ich na wygnanie. „Mowy nie ma. — W dalszym ciągu chcesz jechać ze mną? — Jak najbardziej. a jeśli któryś z tych czarnych zbirów spróbuje nas zatrzymać. więc nie widziałem powodu. — Jeśli pan miałby nie wrócić. jak to tylko możliwe. nawet gdyby chcieli. który podśpiewując. że żaden z nas nie wróci. Przez zasłonę zadumy przebił się wesoły głos Pipina. że dobrze wiedzą o pana podróży. Nie mogę. — Czym innym jest zabrać młodych przyjaciół na wędrówkę po Włości. gdzie głód i trud zaostrzają apetyt na jadło i słodki sen. . — Jacy „oni”? O czym ty w ogóle mówisz? — Elfowie. Już teraz podróż zrobiła się niebezpieczna. żeby się zapierać. wasza wielmożność. Postanowiłem. Ciężar dziedzictwa spada tylko na mnie i chyba nie powinienem także brać Sama. — Słuszna racja. Bardzo możliwe. gdzie może nie być końca głodowi i znojom. — Nie! Nie mogę tego zrobić! — powiedział na głos do siebie. Samie. hasał po trawie. a oni się tylko śmiali. to i mnie powrót nie jest pisany. — No i co ty na to. najpierw z Samem Gadułą będzie miał do czynienia”. „Opuścić go?!”. ja na to.słowami Gildora. Cóż to za wspaniałe istoty. że ten go obserwuje. Pójdę za nim wszędzie. „Nie opuszczaj go”. powiedzieli. nawet gdyby postanowił wdrapać się na księżyc. Zerknął na Gadułę i zobaczył. Sam? Opuszczam Włość tak szybko.

tyle że jakoś dziwnie zamyślony. Ale bez wątpienia siedział przed nim Sam. żeby zrozumieć. że czeka nas długa droga. czego chcę. — Wszystko gotowe do drogi? — spytał nadbiegającego chłopaka.ci elfowie. zanim się życie skończy. ale wiem też. a to coś nie leży we Włości. jak gdyby oczekiwał. to nawet nie wiem dokładnie. ale jestem pewien. — Są zupełnie inni niż to sobie wyobrażałem: zarazem starzy i młodzi. chcę. że bliższa znajomość w niczym nie zmniejszyła twojej do nich sympatii. — Tak. a przed nami jeszcze szmat drogi. weseli i smutni. ale po tej nocy czuję się jakiś inny. Zupełnie jakby mi się coś w głowie otworzyło. która tonie w mroku. głos bowiem brzmiał inaczej niż u Sama Gaduły. panie. Długośmy spali. Frodo skończył śniadanie w milczeniu. — Nie do końca. — „Długo spałem”. żeby ujrzeć elfów. Ja zerwałem . że pragnąłbym coś uczynić. jak mniemał. znał tak dobrze. — Zaraz trzeba wyruszać. Teraz nie zależy mi tak na ujrzeniu elfów. rozejrzał się i przywołał Pipina. — Widzę zatem. Wiem. — Nie wiem. że nie mogę zawrócić. Nie wiem. jak to powiedzieć. jeśli mnie pan pojmuje. Rad jestem. którego. potem wstał. — Naprawdę chcesz wyjeżdżać z Włości? Przecież spełniło się już twoje marzenie. czy w ogóle ma tu coś do rzeczy sympatia czy nielubienie — powiedział wolno Sam. powiem szczerze. Wspaniałe i piękne! — I ja tak myślę — przytaknął Frodo. że Gandalf dobrego wybrał mi towarzysza. Muszę dopiero przez to przejść. że dostrzeże w nim jakieś fizyczne zmiany. powinieneś raczej powiedzieć. ale to jakoś tak. Frodo spojrzał na sługę dość zdziwiony. smoków czy gór. że wędrujemy razem. po prawdzie.

bo od dawna już tam nie byłem. — Możemy wyprostować trochę tę trasę. — A jeśli ktoś się spodziewa. nie bez powodu zwie się Błotami. — Bo w lasach i na polach rzadziej można kogoś spotkać — odparł Frodo. nie trzymając się drogi — wyjaśnił Frodo. jak spojrzysz na północ. że uprzedzałem: nie będzie lekko. — Znam dobrze tę okolicę. jeśli stąd prosto jak strzelił pomaszerujemy w kierunku przystani. — Skończyłem i jedno. — Dla pieszego nie ma tu żadnych skrótów. Nie zamierzam jednak wracać na naszą wczorajszą drogę. Jeśli chodzi ci o Czarnych Jeźdźców. niech ma dobre buty — sentencjonalnie powiedział Pipin. — Prom ma przystań na wschód od Leśnego Dworu. ale pamiętaj. i drugie.się wcześnie. a teraz czekaliśmy jedynie. a teraz chciałbym jak najprędzej znaleźć się przy promie przez Gorzawine. ale w ten sposób trasa wydłuża się o dobrych kilka mil. — Kto chodzi na skróty. — Pójdę za tobą w każde błoto i każdy rów. czemu niby lepiej natknąć się na nich w lesie niż na trakcie. możesz to zobaczyć. gościniec tymczasem robi duży łuk w lewo. — Niech ci będzie! — Pipin machnął ręką. Obchodzi północny skraj Błot. że będziesz podróżował drogą. . że jeszcze przed zachodem słońca będziemy siedzieli w „Złotym Okoniu" w Kłodawce. aż skończysz jeść i dumać. to najpewniej właśnie na drogach będzie cię szukał. gdzie dają najlepsze piwo w Ćwiartce Wschodniej — przynajmniej kiedyś dawali. pójdziemy na skróty. Skrócimy dystans o jakąś jedną czwartą. — To chyba nauczysz nas fruwać — wzruszył ramionami Pipin. A ja miałem nadzieję. to nie wiem. wszędzie tu trzęsawiska i rozlewiska. aby dojść do traktu idącego od mostu na Kłodawce.

co robić. porośnięte były jeżynami.— To rozstrzyga całą sprawę! — zawołał Frodo. Co o tym myślisz. drogę przeciął im potok. zanosiło się na deszcz. skąd jakiś czas temu . mości Frodo — odparł sługa. Chcieli zostawić Leśny Dwór po lewej stronie i po zalesionym wschodnim stoku wyjść na płaski teren. przy przeprawie nieuchronne były zadrapania i przemoczenie. to lepiej zaczynać jak najprędzej — mruknął Pipin. skoro zamarzyło się nam przedzierać przez chaszcze i mokradła. Kiedy po żmudnym marszu dotarli do podnóża stoku. którym — pokonując przeszkody w postaci paru rowów i płotów — mogli dotrzeć na przystań. posuwali się zatem dość wolno. Było niemal równie upalnie jak poprzedniego dnia. chociaż poczuł głęboki żal. gospody czynią to zawsze. strome i wysokie. że mają do przebycia jakieś cztery i pół mili. Nie było w nim żadnych wydeptanych ścieżek. Sam? — Ja pana nie odstąpię na krok. Frodo obliczał. Wnet się okazało. Hobbici zeszli po stromym zielonym zboczu i zanurzyli się w leśną gęstwinę. że las jest bardziej gęsty i zarośnięty. że nie spróbuje najlepszego piwa w Ćwiartce Wschodniej. Przed zmrokiem powinniśmy być już w Jeleniowie. niż wydawało się z góry. — No więc cóż. Sam Gaduła popatrzył wkoło i nagle dostrzegł coś w luce miedzy drzewami na szczycie wzgórza. — Najpierw trzeba się rozejrzeć — mruknął Pipin i uśmiechnął się ponuro. ale od zachodu powoli nadciągały chmury. którego brzegi. Zatrzymali się. — Nawet jeśli skróty wydłużają czasami drogę. niepewni. Nie sposób było go przeskoczyć.

między którymi rosły także wiązy i jesiony. wszyscy byli spoceni. Przeprawili się i spiesznie pomaszerowali przez bezdrzewną przestrzeń. Frodo skoczył do przodu w gęste zarośla na stromym brzegu strumienia. Liście poderwały się w . zmęczeni i podrapani. bojąc się odetchnąć. — Spójrz tylko! — zawołał i chwycił Froda za ramię. — Obaj mieliśmy rację. masz dobre uszy. a na dodatek niezbyt dobrze wiedzieli. jaką drogą poszliśmy.wyruszyli. otaczało ich więc powietrze nieruchome i stęchłe. Skrót już na początku okazał się wątpliwy. żeby zaryzykował konny zjazd po takiej stromiźnie — oświadczył Sam. Wszyscy obrócili się i na grzbiecie górskim zobaczyli konia. Przeciwległy brzeg strumienia przechodził w równinę. Sam. — To Kłodawka — oznajmił Pipin. — Nie przypuszczam. Musimy się pospieszyć. ale nie było żadnych odgłosów pogoni. Kiedy w końcu wydostali się na otwarty teren. że wie. który kierunek jest właściwy. Nie było to jednak łatwe. możesz cokolwiek posłyszeć? Nasłuchiwali. która rozpościerała się w kierunku Błot i Rzeki. obok którego zastygła czarna postać. — Do licha! — prychnął w stronę Pipina. Grzbiet wzgórza zasłaniał przed wiatrem. — Musimy przejść na drugą stronę i skręcić w prawo. Każdy miał swój nie najlżejszy bagaż. — Obawiam się jednak. ale i kryjówka potrzebna nam natychmiast. aż wreszcie dotarli do zagajnika z wysokich dębów. Natychmiast pożegnali się z myślą o zawróceniu. a krzewy i zarośla nie zamierzały puścić ich bez przeszkód.

że czas na obiad. — Mam nadzieję. — W niczym nam nie pomoże posuwanie się zygzakami — powiedział Frodo. A poza tym nie jestem pewien. którego liście zupełnie już niemal zżółkły. zobaczyli. czy chciałbym się teraz znaleźć na otwartej przestrzeni. Bardzo szybko humory im się poprawiły i zaczęli żartować sobie z deszczu i Czarnych Jeźdźców. Nie rozmawiali. ma nie więcej niż ćwierć mili. cudownie odświeżającym. natomiast często spoglądali za siebie i na boki. i powinniśmy już być po drugiej stronie. — Nie zmieniajmy kierunku. że butelki otrzymane od elfów napełnione były przejrzystym. W rzęsistym deszczu maszerowali najszybciej jak potrafili. Minęło już południe i czuli. a potem głośno zaśpiewali: . Potem słońce błysnęło pomiędzy postrzępionymi chmurami i deszcz osłabł. Tak przeszli kilkadziesiąt staj. że ziemia wokół pnia była właściwie sucha. Zatrzymali się pod dużym wiązem. Frodo z zamkniętymi oczyma oparł się o pień drzewa. Po półgodzinie odezwał się Pipin. Sam i Pipin najpierw mruczeli półgłosem. które zaraz przerodziły się w strugi. że ostatni etap szybko będą mieli za sobą.nagłym podmuchu wiatru i z zachmurzonego nieba spadły pierwsze krople. w czym przeszkadzały im także kępy gęstej trawy i sterty zeschłych liści. bladozłotym napojem. że nie skręciliśmy za bardzo na południe i że nie idziemy wzdłuż tego lasu! Nie jest nazbyt szeroki. który miał zapach miodu z najróżniejszych kwiatów. Przygotowując posiłek. ciągle jednak byty na tyle gęste. Byli przekonani.

Niech się smucą ci. Wiatr poniósł ku nim przeciągłe wycie. hopla. skargę stworzenia złego i samotnego. a Frodo zerwał się na równe nogi. co to było? — odezwał się Pipin drżącym głosem. posłyszeli drugi głos. woda płynie. Niedługo las skończył się raptownie.Hopla. jeśli nie liczyć szelestu wiatru w listowiu. Ryba skacze na głębinie. — Jeśli to był ptak. a za nim odsłoniła się szeroka trawiasta równina. — Było to wołanie. — Jak wam się zdaje. słabszy i dalszy. Nic więcej na ten temat nie mówili. to nigdy takiego nie słyszałem we Włości. — To żaden ptak ani żadne zwierzę — powiedział Frodo. co muszą! „Hopla. Dopiero teraz zorientowali się. Wietrzyk wieje. bali się też pozostać w miejscu. ale wszyscy myśleli o Jeźdźcach. Żaden hobbit nie wydaje takiego głosu. ale wcześniej czy później musieli wydostać się na odkryty teren prowadzący do promu. Dźwięk falował. złożone ze słów. po czym skończył się przenikliwą nutą. Potem zapadła cisza. Bali się prędzej iść. ale natychmiast urwali. a ostatecznie lepiej było to zrobić teraz. powtórzyli pełną piersią. hopla". W mig zarzucili tobołki i ruszyli przed siebie. ale podobnie mrożący krew w żyłach. których nie potrafiłem wychwycić. który miał zabrzmieć beztrosko. Kiedy trwali tak jak skamieniali. Legnę sobie ja pod gruszą. że za . za dnia. albo jakiś sygnał. w butelczynie Wszelka troska zaraz zginie.

Słońce umknęło osaczającym je obłokom i jasno teraz świeciło. ale grzbiet wzgórza był czysty. Frodo niemal oczekiwał. że przygodni wędrowcy bardzo się go boją. Panowały tu cisza i spokój jak w innych częściach Włości. Tam w tych drzewach stoi jego dom. Okolica robiła się coraz bardziej zadbana: weszli między pola i łąki. daleko z tyłu wznosiło się miejsce. siedziba Kmiecia Chętki. a na jego twarzy pojawił się wyraz takiego niepokoju.bardzo zboczyli na południe. ale blisko już tutaj do granicy i mieszkańcy muszą się mieć na baczności. — O co chodzi? Coś jest nie w porządku z Chętką? — spytał Pipin. Skrajem dużego zagonu rzepy doszli do solidnej furtki. Z każdym krokiem poprawiały się im nastroje. poprzecinane miedzami. od której wyjeżdżona dróżka prowadziła między dobrze utrzymanymi płotami do kępy drzew. To prawda. chociaż pozostał niepokój. . które zostawili za sobą. Trwoga powoli malała. — Z jednych tarapatów w drugie! — parsknął Frodo. jak gdyby Pipin oznajmił. Im wyraźniejsza była linia Rzeki. które opuścili. że na tle nieba zobaczy małą figurkę jeźdźca. Wyszli zza zasłony drzew i. — To Groszy Łan. gdzie rano jedli śniadanie. po części z racji tych jego psów. że ścieżka prowadzi do smoczej jamy. najszybciej jak mogli. Niepokoił ich brak osłony. należącymi do okolic. tym bardziej Czarni Jeźdźcy wydawali się leśnymi widmami. płotami i rowami odwadniającymi. chyląc się ku wzniesieniom. Towarzysze przyglądali mu się zdziwieni. Daleko po lewej widzieli za Rzeką niewielki pagórek Jeleniowa. pomaszerowali przez roztokę. — Znam tę furtkę i to miejsce! — zawołał Pipin. — Żyje w przyjaźni ze wszystkimi Gorzaleniami.

podobnie jak Moczystopczykowie z Kłodawki oraz inni mieszkańcy Błot. ja będę rozmawiał. że psy znały się na swej robocie: napędziły mi strachu. „tego parszywca? Jeśli jeszcze raz postawi nogę na moim polu. jeśli tylko nie podbierasz mu grzybów. — Najwyższy czas zrobić z tym porządek. Płoty nie pozwolą nam zboczyć ze ścieżki. jak szukając grzybów. chociaż trzeba przyznać. Chętkowie. a jak go spotkamy. Kmieć to naprawdę porządny hobbit.— Wiem. żyli w domach. Przeszli przez furtkę i po niedługim czasie ujrzeli między drzewami strzechę dużego domostwa i gospodarskiej zabudowania. Przy ostatniej takiej okazji stłukł mnie na kwaśne jabłko. i psów. Jest przyjacielem Radego i swego czasu często tu do niego zachodziliśmy. Odtąd zawsze już ogarniał mnie lęk na samą myśl o Chętce. wiem — powiedział Frodo i uśmiechnął się z lekkim zawstydzeniem — ale i tak boję się i jego. zapędziłem się na jego ziemię. mówi do nich. ale żadnej innej krzywdy nie zrobiły. Przez całe lata obchodziłem to gospodarstwo szerokim łukiem. Pipin zaśmiewał się w głos. Budynki Kmiecia zbudowane były z cegły i otoczone wysokim murem. szczególnie jeśli masz zamieszkać w Jelenisku. „Widzicie”. złapał mnie kilka razy. a potem zaciągnął przed te swoje bestie. możecie go sobie zjeść! A teraz przegnajcie go trochę!” I pogoniły mnie aż do samego promu. Dostęp do alejki prowadzącej do domostwa zamykała drewniana brama. Nagle rozległo się przeraźliwe ujadanie oraz niezwykle donośny głos: — Łaps! Kieł! Wilk! Bierzcie! . Kiedy byłem jeszcze chłopakiem w Gorzym Dworze.

mości Chętko! — grzecznie przywitał go Pipin. — No. dwa jednak przyparły do muru biednego Sama i szczerzyły zębiska. Pewnie. no — powiedział. i pańscy towarzysze zechcecie skosztować. — Toście go nie widzieli? — spytał zdziwiony Kmieć. bo już chciałem poszczuć ich psami. że tu.Frodo i Sam znieruchomieli. które ujadając. Mają szczęście pana kompanioni. że jest pan moim znajomym. — Któż to raczył mnie zaszczycić i jaki ma interes? — Dobry wieczór. Dopóki ode mnie coś tu jeszcze zależy. — Dawnom już pana tutaj nie widywał. mości Chętko? — spytał Pipin. Na Pipina nie zwróciły uwagi. no. bez pozwolenia nie zajrzy on już drugi raz na moje włości. — A niech mnie. jeśli to nie pan Pipin. rzuciły się ku wędrowcom. największa zaś bestia zatrzymała się naprzeciw Froda. w pobliżu Rzeki. czerwonych policzkach. Gospodarz przyjrzał mu się uważnie i twarz mu poweselała. Wrota się otworzyły i wypadły z nich trzy wielkie psiska. ale Pipin śmiało postąpił kilka kroków. a głos z opryskliwego stał się przyjazny. ale. groźnie powarkując. to znaczy Peregrin Tuk! — wykrzyknął. tam wygodniej będzie porozmawiać o wszystkich nowinach. chodźmy lepiej do domu. Dziwny dziś dzień i dziwne odwiedziny. ale ten jegomość zupełnie mi nie przypadł do gustu. panie Tuk. Mam w piwnicy antałek mocnego piwa. korpulentny hobbit o pyzatych. Ale. że wszystkiego dowiedzą się od gospodarza w . —Przed chwilą jechał alejką. Dziwny gość i dziwne stawiał pytania. zwyczajni jesteśmy różnych dziwaków. ilekroć usiłował się poruszyć. jeśli pan. — O kim pan mówi. Teraz w otworze bramy pojawił się barczysty. Było jasne.

On jednak serdecznie otoczył go ramieniem. — Bez mojego rozkazu nie zrobią wam żadnej krzywdy. — To imć Frodo Bagosz. — Imć Bagosz we własnej osobie? Proszę. skąd przybywacie i dokąd . nie wiem. Usłyszawszy nazwisko Bagosz. Chętka drgnął i bacznie spojrzał na Froda. a na dodatek trudno mu było zdobyć się na życzliwość wobec kogoś. Po chwili byli już w kuchni Chętki i rozsiedli się przy wielkim kominku.odpowiednim czasie i w odpowiedni sposób. któremu Pipin przedstawił swoich dwóch towarzyszy. mówię! Ku niezmiernej uldze Froda i Sama bestie pobiegły do właściciela. czy pan pamięta. — No i czy to naprawdę nie jest dzień osobliwy? — wykrzyknął. Kmieć zaśmiał się serdecznie. Po kilku uwagach na temat pogody i zasiewów Chętka odstawił kufel i popatrzył kolejno na każdego z trzech gości. postanowili więc przyjąć zaproszenie. Kieł. że Kmieć przypomniał sobie zakazane grzybobrania i znowu poszczuje go psami. który przez chwilę myślał. nawet jeśli było to dawno temu. ale kiedyś mieszkał w Gorzym Dworze. mości Peregrinie. do nogi. do nogi! Wilk. proszę do środka! Tym bardziej musimy porozmawiać. Ej. Wnet pojawiła się pani Chętkowa z brzuchatym dzbanem piwa i napełniła cztery dorodne kufle. Sam jednak zabrał się do trunku nieufnie: z natury podejrzliwie traktował mieszkańców innych części Włości. Piwo okazało się przednie i szczodrze wynagrodziło Pipinowi ominięcie „Złotego Okonia". kto złoił skórę jego panu. Łaps. — A co z tymi psami? — spytał bojaźliwie Frodo. — Powiedzcie.

— Chętka zachichotał. jakby go coś użądliło. jak już na pewno zgadliście. mości Peregrinie. a Łaps. „Dobry dzień”. rzadko bowiem nad granicą widzi się ludzi. ale to nie grzyby przywołały mi na pamięć wasze imię. poniuchał tylko i odskoczył.zmierzacie? Przybyliście może z wizytą do mnie? Jeśli tak. od pól. kiedy staraliśmy się dostać skrótami na przystań promu. pomyślałem sobie. i zatrzymał się pod moimi drzwiami. zupełnie jak gdyby nie chciał. Ale nie to mnie niepokoi. — Tak. żeby go ktoś poznał. „Czego też taki może szukać we Włości?”. więc najlepiej. że nie stracił pan smaku na grzyby. Usłyszałem je niedługo przed tym. jakeście przekraczali bramę. Nie podobał mi się jego wygląd. kiedy młody Frodo Bagosz należał do najgorszych urwipołciów w okolicy. który zaraz wpadł na dziedziniec. Jeśli tylko macie taką wolę. możecie wchodzić na moją ziemię. jakeście się zjawili. dokąd zmierzacie. chociaż zda mi się. opatulony i zakapturzony. jak zawrócicie na trakt”. — Nie mogliście widzieć — odparł Pipin — gdyż. — No więc tak — ciągnął Chętka. Jak myślicie. mówię do niego. „Nie wiem. a już o takim czarniastym to z pewnością nigdy nie słyszałem. ale tędy nie prowadzi żadna droga. a . nadeszliśmy z drugiej strony. dobrze pamiętam czasy. to nie widziałem. mości Bagoszu. — Jeśli wam spieszno — mruknął gospodarz — droga lepiej by się wam przysłużyła. Cały był na czarno. która była właśnie otwarta. tak. Pan zresztą także. starannie dobierając słowa i delektując się ich efektem — wjechał na czarnym koniu przez bramę. gdyż zmyliliśmy drogę w lesie w bok od Leśnego Dworu. o kogo rozpytywał mnie ten dziwny przybysz? Cała trójka wpatrywała się w niego w napięciu. Weszliśmy jednak w wasze obejście przez przypadek.

Zawołałem psy. — Ale zawsze był z was taki urwis. ale w głowie kołatała mu tylko jedna myśl: jakim cudem mają się dostać do promu? — Sam nie wiem. ale on już wpadł w bramę i niczym błyskawica pomknął tą alejką. tak że w ostatniej chwili zdążyłem odskoczyć. Wtedy on tak jakoś dziwnie zasyczał. Tamci hobbici znad Wody inni są i dziwni. a potem poszczuję swoimi psami”. „Ze złotem czy bez złota. jak po plecach przeleciał mi dreszcz. może się śmiał. No i co wy na to? Frodo wpatrywał się przez chwilę w ogień. może i nie. Nie widziałem powodu. mówię. — To ja wam powiem. „Bagosz wyjechał”. — Nie powinniście się byli przenosić. „a teraz czym prędzej zawracajcie.potem podkulił ogon pod siebie i czmychnął skomląc. co o tym myśleć — mruknął w końcu. nie pokazujcie się tutaj więcej”. Powiesz mi. jak go zobaczysz. Jest niedaleko. a chociaż twarzy nie zoczyłem. na moje pola. powiada głosem powolnym i drewnianym. Czarny jednak nawet nie drgnął w siodle. „i zmierza tutaj. a ręką wskazuje na zachód. co myślę — powiedział Chętka. Chcę go znaleźć. „Stamtąd przyjechałem”. „Czy widziałeś Bagoszów?”. żeby mi się taki pętał po mojej ziemi. jeśli łaska”. powiadam. a nie polami. A potem spiął konia i ruszył wprost na mnie. ale tym razem drogą. pyta i nachyla się ku mnie. on na to szeptem. W złą część Włości trafiliście. lepiej zawrócić na zachód do Hobbitowa. „Nic tu po was”. poczułem. zważcie. Jakem . Daję wam minutę. tak? Wrócę tu jeszcze ze złotem”. tak głęboki miał kaptur. — Sam poruszył się na krześle i spojrzał na mówiącego nieprzyjaźnie. mości Frodo. czyli. „bo nie ma tu też żadnych Bagoszów.

Powiem. Może się frasujecie. że pieniądze zdobył podejrzanymi jakimiś sposobami w podejrzanych krajach. Jeśli któryś z tych czarnych jegomościów zjawi się tu jeszcze. Zresztą zda mi się coś. Macie w tych stronach dobrych przyjaciół. jak mówią. zaraz powiedziałem.tylko posłyszał. że nie traf jednego popołudnia sprowadził do mnie i was. szukając was. już ja go wykieruję. — I dlatego — ciągnął gospodarz Groszego Łanu — rad słyszę. Nie chcę od was wyciągać tego. — No cóż. który wpatrywał się w ogień. co wolelibyście zachować dla siebie. A może ktoś chciałby się dowiedzieć. co to je. co też się stało z tym złotem i klejnotami. zakopał w Bagosznie? Frodo nic nie odpowiedział. że macie wy swoje plany — pokiwał głową gospodarz. a moja nowina może i wcale dla was nie jest taka nowa. — Może masz rację — mruknął Frodo. skonsternowany chytrymi domysłami Chętki. że rzucacie Gorzaleniów i przenosicie się do starego Bilba. żeście umarli albo wyjechali z Włości. że nie uda wam się dotrzeć niepostrzeżenie do promu? — Nad tym właśnie myślałem — przyznał Frodo — ale musimy próbować się tam dostać. że to o Bilba przede wszystkim im się rozchodzi. cokolwiek sobie zażyczycie. a moja rada brzmi: zostańcie tutaj i nie mieszajcie się już więcej z obcymi. aby uniknąć spojrzenia Chętki przyglądającego się mu badawczo. Powiadają. — Jasne to jak słońce. widzę. a w niczym nam nie pomoże siedzenie i . że zdecydowaliście się powrócić do Jeleniska. i tego jeźdźca. że napytacie sobie przez to biedy. Zapamiętajcie moje słowa: wszystko przez te dziwne sprawki jaśnie pana Bilba. że popadliście w jakieś tarapaty. ale miarkuję.

Pani Chętkowa bez przerwy wchodziła i wychodziła. gdybyście wszyscy zechcieli zostać i posilić się z nami. Zapalono świece i podsycono ogień. i teraz dopiero widzę. Kiedy głód został nasycony. dzięki czemu oszczędzicie nogi. pojawili się też dwaj hobbici pracujący w gospodarstwie i w końcu cała dwunastka zasiadła do stołu. jeśli los pozwoli. ale trzydzieści lat z okładem żyłem w lęku przed wami i waszymi psami. — Zawsze będziecie mile witani — powiedział z przekonaniem Chętka. że trzeba się zaraz żegnać. Byłbym wielce zaszczycony. I tak już chyba nie dotrzemy do promu. Przykro mi.dumanie. — Mam pewien pomysł. bo zwykliśmy kłaść się niedługo po zmierzchu. ku wielkiej uldze Pipina i Sama. a także innych smakołyków. mości Chętko. Psy ułożyły się koło ognia i pogryzały rzucane im kości. a może i unikniecie niepożądanych kłopotów. bom tracił w ten sposób dobrego przyjaciela. — Poczekajcie chwilę i dajcie mi dokończyć. Teraz Frodo z wdzięcznością przyjął zaproszenie. jaka to szkoda. gospodarz wraz z synami . Możecie się śmiać. Sądzę. — Zrobilibyśmy tak z przyjemnością — odparł Frodo — ale nie możemy zwlekać ani chwili. ale może któregoś dnia tu wrócę. bo chciałem jeszcze coś powiedzieć: po kolacji wyprowadzę kryty wóz i zawiozę was na przystań. podobnie jak potraw z grzybów i mięsa. Piwa było pod dostatkiem. Słońce właśnie znikało za wzgórzami na zachodzie i światło dnia powoli przygasało. Pojawili się dwaj synowie Chętki oraz trzy jego córki i zaczęli nakrywać ogromny stół do sutej kolacji. Serdeczne dzięki za waszą uczynność. że nie mamy chwili do stracenia. Słońce za chwilę już zajdzie i zaraz będziemy zasiadać do kolacji.

przygotował wóz do drogi. Przy nocy takiej jak dzisiaj o wiele prędzej usłyszymy coś na drodze niż zobaczymy. Pipin kiwał się i od czasu do czasu zapadał w drzemkę. Frodo miał wrażenie. Kmieć wskoczył na kozła i zaciął swoje dwa kuce. Jego żona stała w otwartych drzwiach. Wiatr umilkł zupełnie. Strzępki rzecznej mgły zawisły nad rowami i snuły się nad polami. . sami wsiedli pod budę. — Dobrze. na którym panowała już zupełna ciemność. Kmieć Chętka ściągnął lejce i wóz zatrzymał się z chrzęstem osi. wrzucili swoje bagaże. Jechali bez żadnego światła: wolno i ostrożnie. Wreszcie dotarli do alejki prowadzącej na przystań. jak zawrócę do domu. Goście wyszli na dziedziniec. na północ i południe. Hobbici ciasno owinęli się płaszczami. co zapowiedziały dwa wysokie białe słupy. — Nie wdawaj się w żadne sprzeczki z obcymi i wracaj prosto do domu. co nie przeszkodziło im nadstawiać czujnie uszu na każdy dźwięk inny niż skrzyp koła albo stukot kopyta. Chętka zeskoczył i uważnie rozejrzał się w obie strony. — Straszna ciemnica — oznajmił Chętka — ale lampy zapalę dopiero wtedy. iż wóz posuwa się wolniej od ślimaka. Od przystani promu dzieliła ich jeszcze mila. Kmieciu! — zawołała. które znienacka wynurzyły się z mroku po prawej stronie. nic jednak nie było widać ani słychać. Pasażerowie zaczęli właśnie wysiadać. Po niecałej pół mili droga doszła do głębokiego rowu i zaczęła się wspinać na wysoki nasyp. noc była cicha i spokojna. dobrze — odkrzyknął Chętka i wyjechał z bramy. Wjechawszy tam. a powietrze chłodne. Sam wpatrywał się w gęstniejącą mgłę. — Uważaj na siebie.

Koń zatrzymał się. Klip-klap. — Ktoś ty. który należał niewątpliwie do Radego Gorzalenia. — Pewnie. Chętka ścisnął chrapy kuców i wytężył wzrok. raptem zmniejszył się w ich oczach do rozmiarów normalnego hobbita. Tamten był tuż przy nich. Pojawiła się przyćmiona lampa. Jeździec podążał ku nim. a nieruchome. wpatrując się w ciemność. że Czarny Jeździec musiałby przejechać po nim. Dosiadał kuca. po czym oddał lejce Samowi i zrobił krok do przodu. a my tego pana wyślemy gdzie pieprz rośnie. pytam? — zawołał gospodarz. zanim nie powiesz. kiedy zaś wynurzył się z mgły i trwoga pozostałych prysnęła. Hobbici mieli wrażenie. Frodo wyskoczył z wozu i rzucił się na powitanie. — Nie zbliżaj się. której blask padł na zdumioną twarz Chętki. Widzieliście go może? — odparł stłumiony głos. — Lepiej się skryjcie. mości Frodo — szeptem powiedział Sam. — Wskakujcie pod budę i przykryjcie się kocami. czego szukasz i dokąd jedziesz! — Szukam imć Bagosza. . klip-klap. przesycone mgłą powietrze wzmacniało stukot podków. czego przez cały czas się obawiali: coraz bliższy odgłos kopyt na drodze. ktoś ty? — zawołał Kmieć Chętka. — Hej. aby zbliżyć się do wozu. że mogą już rozpoznać zarys ciemnej zakapturzonej postaci odległej od nich o sążeń. Gaduła stanął obok Chętki tak. a kto by inny? — powiedział Rady. a szyję i twarz owinął szalem dla ochrony przed mgłą.gdy nagle usłyszeli to. — Imć Rady! — zawołał.

najlepiej będzie. skądeś nadjechał. gdyż do jego nozdrzy dotarł z kosza wyraźny zapach grzybów. Zawrócił wóz i wskoczył na kozła. A teraz jeśli wybaczycie mi. że rad będę. zanim stopa nie stanie na progu domu. Gdzieście ich znaleźli. wreszcie jesteś! — wykrzyknął Rady. aby zobaczyć. czy nie wylądowałeś w jakimś rowie. ale dobre wszystko. jak blade światło lamp rozmywa się we mgle. nie ma co. co się dobrze kończy. wyjechałem w kierunku Kłodawki. Raptem Frodo wybuchnął śmiechem. Z tymi słowami szarpnął lejce i odjechał. jak pojadę do domu. chociaż może nie powinno się tego mówić. gdy stanie się tak ze mną. a potem znienacka wydobył spod kozła duży kosz. Zobaczyłem ich. — Zaczynałem się martwić. — Zupełnie bym zapomniał! Pani Chętkowa kazała to przekazać mości Bagoszowi z najlepszymi pozdrowieniami. a teraz wracałem na kolację.— No. — Dobrej nocy życzę wszystkim. Wszyscy patrzyli. Ale niech mnie kule biją. ale z pewnością sami wam o wszystkim opowiedzą. Zapalił lampy. jeśli wiem. waszmościowie. Gdy mgły się podniosły. jak przekradali się przez moje obejście i omal nie poszczułem ich psami. Osobliwy to był dzień. czy w ogóle się dziś pojawisz. Pani Chętkowa wkrótce zacznie się niepokoić. . mości Chętko? Przyłapaliście ich nad sadzawką? — Nie. żegnany chóralnymi podziękowaniami i życzeniami dobrej nocy. Przyznam szczerze.

Rady odcumował i chwycił długi kij. jeśli nie liczyć kilku białych pasemek. ale woda przed nimi była mroczna. pradawnej siedziby Gorzaleniów. ale na razie muszę chyba poskromić ciekawość. a reszta poszła za nim. od przystani kręta ścieżka prowadziła w górę ku kępce niewyraźnych świateł. Rady wprowadził kuca na trap promu. JEŚLI I MY RUSZYMY DO DOMU — odezwał się Rady. przeprawił się przez rzekę. Mgła nad polami spowiła już żywopłoty. które zaplątały się w trzciny. dawno temu Gorhendad Staroleń. jednego z najstarszych w Błotach. a na nim we mgle połyskiwały żółto i czerwono liczne okrągłe okna Gorzego Dworu. jak rozumiem. przy którym kołysała się krypa promu. białymi kamieniami. Kiedy wszyscy byli już na łodzi. Po jakichś pięćdziesięciu sążniach dotarli do brzegu rzeki i szerokiego drewnianego pomostu. jakaś tajemnica.Rozdział V Spisek ujawniony NAJLEPIEJ BĘDZIE. Na drugim brzegu powietrze było czystsze. a nawet w całej Włości. która stanowiła naturalną . Brzeg po drugiej stronie był stromy. Dalej wznosił się Jeleni Róg. głowa rodu Staroleniów. Dawno. Do promu prowadziła droga prosta. Pachołki na skraju pomostu biało połyskiwały w świetle dwóch lamp. dobrze utrzymana i wyłożona po bokach dużymi. Wypłynęli na leniwe i szerokie wody Gorzawiny. — Jest tu.

a potem budować wszędzie wokół dworu. Od mostu na Gorzawinie wielkim łukiem. moc drzwi bocznych i ponad setkę okien. Ich kraina była początkowo odsłonięta od wschodu. Prom wolno. Z całej gromadki tylko Sam nigdy jeszcze nie był . Tak narodziło się Jelenisko. odchodzącym od rzeki. aż wreszcie Gorzy Dwór zajął cały szczyt małego pagórka. Nie zapewniał jednak całkowitego bezpieczeństwa. Gorzaleniowie i ich liczni podwładni zaczęli kopać. a Pan na Dworze (jak tytułowano głowę rodziny Gorzaleniów) cieszył się poważaniem wszędzie pomiędzy Kłodawką a Kępą. który był właściwie małym. biegł aż do Skraju (gdzie ze Starego Lasu wypływała Wierzbica i wpadała do Gorzawiny). ale hobbici z Włości uważali obywateli Jeleniska za na pół obcych. Sadzony wiele pokoleń wcześniej. co także nie było zwyczajem we Włości. na noc Jelenianie zamykali więc drzwi na klucz. niezależnym kraikiem. który przycupnął na stokach za Gorzym Dworem. Największą osadą był Jeleniów. lecz pewnie sunął po wodzie i coraz bliżej mieli do brzegu Gorzawiny. liczył więc sobie dobrze ponad pięć mil. że nie stronili od łodzi. Mieszkańcy Błot przyjaźnie odnosili się do Jelenian. chociaż od innych hobbitów z czterech Ćwiartek różnili się tym tylko. gęsto zasiedlony pas ziemi pomiędzy rzeką a Starym Lasem. swego rodzaju kolonia Włości. a niektórzy z nich potrafili nawet pływać. Rodzina mnożyła się i rosła także po śmierci Gorhendada. W wielu miejscach Las sąsiadował z Płotem. był teraz gęsty i wyrośnięty. zmienił nazwisko na Gorzaleń i stał się władcą terenu. Siedziba miała trzy ogromne wejścia główne. Zbudował (i wykopał) Gorzy Dwór.wschodnią granicę. a potem troskliwie doglądany. z czasem jednak pojawił się tutaj pas żywopłotu: Wysoki Płot.

Spiesznie wdrapali się na szczyt skarpy. że nie trzymacie żadnych łodzi po zachodniej stronie! — westchnął Frodo. Po chwili ciemna figura wycofała się w mrok. ale nie zaszkodzi jeszcze raz . żeby imć Frodo dalej żył sobie spokojnie w Bagosznie. Wreszcie czterej hobbici wysiedli z promu. Rady zaczął go cumować. — Czy można rzekę przebyć konno? — Pięć mil na północ jest most na Gorzawinie. a jeśli komuś daleko. a przed nim rozpościera się czerń tajemnicy i grozy. Miał teraz dziwne uczucie. — W porządku. które jednak się poruszało to w jedną stronę. — Nie pytaj więcej. co nas prześladuje — odrzekł Frodo. — Dobrze. — A cóż to takiego. Ty i Pipin znacie drogę. kiedy Sam (który zapatrzył się na przeciwległy brzeg.na drugim brzegu rzeki. nic nie zobaczyli w otulającej go mgle. jak mi Włość miła? — wykrzyknął Rady. to w drugą. Kolacja będzie na was czekała. mości Frodo! Widzi pan? Na pomoście. może próbować ją przepłynąć. więc ja pojadę przodem i uprzedzę Grubcia Boblika. w świetle odległych lamp mogli rozpoznać postać z takiej odległości wyglądającą jak czarne. Podrapał się po głowie i przez chwilę zapragnął. porzucone zawiniątko. — Jedliśmy już u Kmiecia Chętki. Czemu pytasz? — Potem ci wyjaśnię. że jego stare życie coraz bardziej zapada się w mgłę za plecami. Porozmawiamy o wszystkim w domu. że zaraz się zjawicie. być może żegnając się z Włością) szepnął chrapliwie: — Niech pan spojrzy. któremu by się to udało. ale kiedy stamtąd spojrzeli na drugi brzeg. musimy ruszać jak najszybciej. — Coś. ale jeszcze nigdy nie słyszałem o koniu. jak gdyby badając teren. Pipin chwycił kuca za uzdę i pociągnął w kierunku ścieżki.

którzy na jakiś czas chcieli odetchnąć od gwarnego życia w Gorzym Dworze. parterowy. a na obrzeżu Jeleniowa wkroczyli na główny trakt Jeleniska. a w pobliżu nie było innych siedzib. zatem niepostrzeżenie można było wjeżdżać i wyjeżdżać. gdyż sami dotarliśmy . Utrzymany był w starodawnym stylu i w miarę możliwości upodobniony do hobbitowego smajala: długi. — Pewnie.coś przekąsić — powiedział Frodo. gdyż znajdował się na skraju Jeleniska. — No i jak ci się podoba? — zapytał Rady. za szczelnie zamkniętym okiennicami nie było widać żadnych świateł. które wnet wraz z przybyszami skryło się za tarczą drzwi. miał dach z darni. aż dotarli do drogi zbaczającej w prawo. Daj tutaj ten koszyk — rzekł Rady i po chwili zniknął w ciemności. żeby było tu jak najprzytulniej. Frodo zdecydował się na niego. pewnie. W ciemności nie sposób było zobaczyć domu. Dawno temu wznieśli go Gorzaleniowie na użytek gości lub członków rodu. — Wraz z Grubciem robiliśmy wszystko. okrągłe okna i duże okrągłe drzwi. Zalał ich strumień miękkiego światła. który cofnięty daleko od drogi stał pośrodku dużego kolistego trawnika obrzeżonego pasem niskich drzewek. niski. Frodo zapukał do drzwi i natychmiast otworzył im Grubcio Boblik. który pojawił się w korytarzu. Kiedy od bramy szli zieloną alejką. Znaleźli się w obszernym holu z drzwiami po obu stronach i korytarzem prowadzącym w głąb domu. ale czasu nie mieliśmy wiele. Od Gorzawiny do nowego domu Froda w Kruczym Dole był jeszcze kawałek. który prowadził do mostu. W końcu dotarli do wąskiej furtki w gęstym żywopłocie. a którym poszli kilkanaście staj na północ. Po lewej zostawili Jeleni Róg oraz Gorzy Dwór.

Podróżni rozwiesili swoje płaszcze i zdjęli z pleców tobołki. — Ach. Rady poprowadził ich korytarzem i otworzył drzwi na jego końcu. — Niech chwała będzie Radostkowi! — W jakiej kolejności wchodzimy? — spytał Frodo. że w ogóle gdzieś wyjeżdżałem. Siedziba rzeczywiście wyglądała jak prawdziwy dom. że musi się z nimi rozstać wkrótce. a właściwie zaraz. mości Peregrinie. — Wspaniale — powiedział z przymusem. Zobaczyli błyski płomieni i wielki kłąb pary. — Zupełnie nie czuję. zanim udadzą się na spoczynek. Frodo rozejrzał dookoła. z niepokojem myślał. musiał to zrobić jeszcze tego wieczoru. Rozbierajcie się żwawo! Rady i Grubcio pospieszyli do kuchni znajdującej się po przeciwnej stronie korytarza.dopiero wczoraj. Są tutaj trzy wanny i ogromny kocioł pełen gorącej wody. Tak czy owak. które natychmiast przypomniały mu o starym przyjacielu — zostało ustawionych tak jak w Bagosznie. Nie zabraknie też mydła ani ręczników. Wiele z jego ulubionych przedmiotów — czy też przedmiotów Bilba. w którym z wielką chęcią spędziłby w spokoju najbliższe lata. — Zaczynamy od najstarszych czy od najszybszych? W każdym przypadku ty będziesz ostatni. Miłe. zaciszne miejsce. — Naprawdę mnie nie doceniasz — obruszył się Rady. kąpiel! — zawołał Pipin. Poczuł wyrzuty sumienia. jak przekazać im wiadomość. aby skończyć przygotowania do późnej . — Przecież nie możemy rozpoczynać życia w Kruczym Dole od kłótni o kąpiel. że naraził przyjaciół na wszystkie te trudy i starania.

Z łazienki dochodziły dźwięki trzech różnych piosenek. Brudasów. Wreszcie górę nad dwiema pozostałymi wzięła przyśpiewka Pipina.kolacji. Piękny nurt wartki w górskim strumyku. który zaintonował jedną z ulubionych ballad łaziebnych Bilba. zmieszane z pluskami i chlupotami. Bardzo jest miła. Bo woda gorąca to piękna jest rzecz! Słodki na wiosnę jest szmerek deszczyku. Wieczornej kąpieli niech będzie chwata. Co spod mej dłoni chlust gorącej wody! Rozległ się potężny plusk. Lecz o tym nie śnię ni o lata złocie W gorącej wody miłej pieszczocie. że Pipin faktycznie zamienił swą wannę w fontannę. . tym ona dla ciała. Nietrudno było zgadnąć. woda źródlana. kopciuchów przegnać czas precz. Czym śpiew dla duszy. Wieczorem lepszy łyczek piwa długi I wody gorącej na mych plecach strugi. Pięknie się mieni strumień nieustanny. wysuszone z rana. By usta spłukać. któremu towarzyszył wrzask Froda. ach. Tryskając w niebo wstęgami fontanny. Lecz nie ma fontanna nigdy tej urody.

Chcę usłyszeć o wszystkim ze szczegółami. — Mam nadzieję. w których pokazał się wycierający włosy Frodo. nie dostaniesz niczego do zjedzenia. prawdziwej królowej wśród wieśniaczek. kiedy więc kończyli posiłek. — Mieliśmy wszyscy niezłego stracha — odezwał się Pipin. że trudno to porównać z jakąkolwiek pasją pośród ludzi. nawet jak dla hobbitów. no — mruknął Rady. — To ja dostałem je od pani Chętkowej. Odsunęli stół na bok i rozsiedli się wokół kominka. bo coś mi się zdaje. Kolację zjedli przy dużym stole nie opodal kominka. — No. ja będę nakładał. co też was spotkało po drodze. że wasza wędrówka nie była tak nudna jak moja. Nie zabrakło także innych smakołyków. co jakoś tłumaczy dalekie wyprawy Froda na osławione pola Błot. — Tyle tam wody. I pospiesz się. gdy zerknął do środka. — Są moje! — zakrzyknął Frodo. bo nie będziemy na ciebie czekać. Zabieraj swoje chciwe łapska. — Sprzątniemy później — powiedział Radostek — a teraz opowiedzcie mi. a także gniew urażonego Chętki. również na twarzy Grubcia Boblika rozlał się błogi uśmiech sytości. — Chcemy! — wrzasnął Pipin. gdy . no. Teraz jednak grzybów było pod dostatkiem. — Pipin. zanim nie wytrzesz tu wszystkiego do sucha.— Co z kolacją i długim łykiem piwa? — zapytał Rady spod drzwi. Hobbici zajadają się grzybami w sposób tak namiętny. że skończę się ubierać w kuchni. co też zdarzyło się u starego Chętki i dlaczego tak srogo na mnie nastawał. a najbardziej mnie ciekawi. że żaden z was nie chce już dokładki grzybów? — spytał bez specjalnej nadziei Grubcio.

Frodo? — Kuzyn Frodo był przez cały czas bardzo tajemniczy. — Myślę — zaczął Frodo powoli — że po części dobrze zgadywał. To. Ale powiedz nam przynajmniej tyle. — Pomyślałbym. że ongiś chadzał sobie do Starego Lasu i panuje powszechna opinia. I Pipin przedstawił dokładne sprawozdanie z podróży. ma związek z dawnymi przygodami Bilba. czy zgaduje on dobrze. że zna się na różnych osobliwych sprawach. Na razie znamy tylko przypuszczenia starego Chętki. Frodo. to ja ci opowiem wszystko od samego początku. — Kto to taki? — Czarne postacie na czarnych koniach — wyjaśnił Pipin. że cała sprawa wiąże się jakoś ze skarbem Bilba. — Wiele ma rzeczy w głowie. — Skoro Frodo nie chce mówić. gdyby cię przez dwa dni prześladowali Czarni Jeźdźcy. Jeźdźcy zaś wypatrują. czy raczej trzeba by powiedzieć: . że wszystko to czysta fantazja — mruknął na koniec Rady — gdybym sam nie widział czarnej postaci na przystani i gdyby nie ten dziwny ton w głosie Kmiecia. że zapatrzony w ogień Frodo nie spieszy się z odpowiedzią. czy źle. — Tak naprawdę nie wie on nic na pewno. — To tylko przypuszczenia — prychnął Frodo. Słyszałem. ale chyba nadszedł wreszcie czas. Co myślisz o tym wszystkim. żeby co nieco nam wyjawił. co się teraz dzieje. których nie ubiera w słowa. — Kmieć to sprytny hobbit — mruknął Radostek. Frodo siedział milczący.stało się jasne. — Nie inaczej byłoby z tobą. Sam zaś wzbogacał opowieść własnymi uwagami i okrzykami.

Obawiam się też. że trudno ci powiedzieć do widzenia. że wszystkim nam zamydlisz oczy? Nie byłeś dość ostrożny i przebiegły. ja zaś nie jestem bezpieczny ani tutaj. — Nie mogę już tego dłużej ukrywać. jak gdyby w obawie. No i to udawanie. jak mruczałeś pod nosem: „Czy zobaczę jeszcze kiedyś dolinę?” i inne podobne słowa. opuścić w ogóle Włość. tyle że niebezpieczeństwo pojawiło się wcześniej niż przypuszczałeś i dlatego musisz wyruszyć natychmiast. który pokiwał głową. Frodo rozglądnął się po ścianach i oknach. jego lub mnie. że to naprawdę nie przelewki. że zaraz mogą zniknąć. że zamierzasz porzucić swoje stare kąty. — Stary. — Dobrze! — przemówił wreszcie Frodo i poprawił się na krześle. —Naprawdę wierzyłeś w to. najwidoczniej podjąwszy jakąś decyzję. — A czego? — spytał Frodo z niepokojem w głosie. Od kwietnia było przecież widać. a wyraz zdumienia na jego twarzy był tak komiczny. ale nie bardzo wiem. jeśli już chcecie wiedzieć. Muszę wam coś powiedzieć.szukają. że wszyscy wybuchnęli śmiechem. — Kochany Frodo. wymieniając między sobą porozumiewawcze spojrzenia. Chciałeś. poczciwy Frodo! — powiedział Pipin. jak zacząć. ani gdziekolwiek indziej. Pozostali patrzyli na niego w milczeniu. Ileśmy to razy słyszeli. — To może ja ci pomogę — cicho wtrącił Rady — gdyż czegoś tam się domyślam. rzecz jasna. i jeszcze ta sprzedaż . chodzi o to. że kończą ci się pieniądze. Wszyscy ci współczujemy. Frodo bezgłośnie otwierał i zamykał usta. chociaż bardzo tego nie chcesz. — Zaraz wszystkiego się dowiemy — szepnął Pipin do Radego.

Nie umkniesz nam tak łatwo. Wiem. lecz nie próbujcie mnie powstrzymywać. — Ale ja muszę jechać! — westchnął Frodo. Sam jest świetnym kompanem i gotów w twojej obronie skoczyć w paszczę smoka. — Wielkie nieba! — wykrztusił Frodo. naturalnie. że jestem taki ostrożny i przebiegły. iż podobnie jak on wymkniesz nam się znienacka bez żadnej zapowiedzi. — I nie ma na to żadnej rady. Znaliśmy także Bilba. lecz w tak niebezpiecznej wyprawie musisz mieć więcej niż jednego towarzysza. że nastąpi to wcześniej. zgodzić nie mogę. Skoro sami odgadliście tak wiele. Pamiętaj przecież. Mniemałem. Mam na myśli siebie i Radego. Od wiosny mieliśmy oczy szeroko otwarte i wiele poczyniliśmy własnych przygotowań. Więc jak? Cała Włość plotkuje o moim wyjeździe? — Nie. ale w takim razie i my musimy. ale na razie. — Musisz jechać. — O to nie musisz się martwić! Tajemnica. Mówicie o . Ciekawe. kochani hobbici — odezwał się wzruszony głęboko Frodo — na to się. długo się nie utrzyma. jak sądzę. nie — zaprzeczył Rady. iż wcześniej lub później podążysz jego śladem. Powiem ci szczerze. — Nic nie rozumiesz — powiedział Pipin. twoi pomocnicy. gdyż przypuszczałem. to jasne. że znamy cię dobrze i dużo z tobą przebywaliśmy. — Ja myślałem. kochani przyjaciele. a ostatnio poważnie zaczęliśmy się obawiać. dlatego też łatwiej nam niż innym przeniknąć niekiedy twoje myśli. co na to powie Gandalf. sekret znamy tylko my. — Drodzy. że uważnie ci się przyglądałem od czasu jego wyjazdu. niestety.ukochanego Bagoszna Sakowianom! A na koniec sekretne rozmowy z Gandalfem. to teraz proszę: nie przeszkadzajcie mi. że to wszystko jest okropne.

kiedy zawiązaliśmy nasz mały spisek. równie śmiertelne. Przed jednym śmiertelnym niebezpieczeństwem uciekam w inne. Wiedziałem o jego istnieniu od lat. — Pierścień.. ale nawet nie przeczuwacie. szedłem drogą i zobaczyłem przed sobą spacerującego Bilba. Pierścień — powtórzył Rady. niewiele myśląc. a ja dostrzegłem błysk złota. To żadne poszukiwanie skarbów. Jeśli chcesz. Od tej pory uważnie się wszystkiemu przyglądałem. przeskoczyłem na drugą stronę żywopłotu i zza niego obserwowałem drogę. Wiemy. że szpiegowałem Bilba. żadna podróż tam i z powrotem. na rok przed sławnym pożegnaniem. Nagle w oddali ukazali się Sakowianie. nie znałem Bilba tak dobrze jak ciebie: byłem zbyt młody. chociaż i tak nie do końca. co więcej. a on bardziej ostrożny. — Mów! — jęknął Frodo. muszę przyznać. Któregoś dnia. . skoro jednak ten rzecz całą chciał trzymać w tajemnicy. sunący prosto na nas. Oczywiście. mogę ci powiedzieć. poczciwy Frodo. — Nie doceniasz dociekliwości swoich przyjaciół.. że z Pierścieniem to nie przelewki.niebezpieczeństwie. że zmorą Bilba byli Bagoszowie z Sakowa. — Mylisz się. Bilbo znowu się pojawił. Bilbo jeszcze bardziej zwolnił. w jaki sposób dowiedziałem się o Pierścieniu. — z trudem wykrztusił Frodo. to znaczy do momentu. gdy chował coś do kieszeni spodni. nawet przed wyjazdem Bilba. Ledwie tamci przejechali. ale w miarę swoich sił chcemy ci pomóc w starciu ze Złym. dobrze cię rozumiemy — zaoponował Rady. a potem — hop! — całkiem zniknął. także i ja trzymałem język za zębami. o co w tym wszystkim chodzi. — Tak. Stanąłem jak wryty. ale w następnej sekundzie. — I właśnie dlatego postanowiliśmy jechać. — Nietrudno zgadnąć.

Z chęcią zajrzałbym jeszcze do niej. zdumienia. . że zza kredensu wyłoni się zamaskowana i złowroga postać. trzeba przyznać. — Oto nasze główne źródło informacji. — Trudno jednak mówić o czytaniu. nie było jej w Bagosznie. a z Gandalfem jest jeszcze trudniej. że został dokumentnie okpiony. zachowywał się jak warunkowo wypuszczony przestępca i milczał jak zaklęty.No. Wtedy zawiązaliśmy spisek. że nic już go nie zaskoczy. żebyś poznał głównego konspiratora? — Gdzie on? — spytał Frodo i rozejrzał się. jak mówiłem. — Trudno — ciągnął Rady — w każdym razie. jestem chyba jedynym hobbitem we Włości. Frodo? — Nie. nie puściłem pary z ust. — Pokaż no się. wasza wielmożność! — wykrzyknął Sam. rzuciłem tylko na nią okiem. Po czym. czując. — Sam! — zawołał Frodo. a nagromadził ich niemało. ulgi czy wrażenia. zanim został przyłapany. że to nie żarty. Ale może czas. Niełatwy z ciebie orzech do zgryzienia. nie przebieraliśmy specjalnie w środkach. czy więcej jest w nim złości. a Gaduła podniósł się zaczerwieniony po czubki uszu. — Czytałeś jego książkę?! — wykrzyknął z niedowierzaniem Frodo. jak gdyby oczekiwał. — Wielkie nieba! Czyż już nic nie jest bezpieczne? — Nigdy do końca — skrzywił się Rady. a ja byłem ledwie nastolatkiem. Sam — powiedział Rady. ale cała rzecz wydawała się tak intrygująca. Frodo. Musiał ją wziąć ze sobą. aż na wiosnę wszystko zaczęło wyglądać bardzo poważnie. Masz ją może. Oprócz ciebie. który widział sekretną księgę Bilba. Nie był też pewny. Bilbo nigdy nie zostawiał książki na wierzchu i ciekaw jestem. a ponieważ widać było. — Tak jest. co się z nią stało.

. że mam ufać każdemu — odparował Frodo. Sam zastygł milczący i nieszczęśliwy. Jesteśmy przerażeni. Natomiast nie możesz wierzyć. Jesteście zgrają podstępnych szubrawców — zwrócił się do pozostałych — ale. wspomnijcie tylko: kiedyście powiedzieli. — Gildor. Jesteśmy twoimi przyjaciółmi. W każdym razie sprawa wygląda tak: znamy większość tych kwestii. Frodo. który odwzajemnił mu się uśmiechem. że nie wyjawimy twoich sekretów. — I Frodo podniósł do góry ręce w bezradnym geście. mości Frodo. panie — dorzucił Sam — powinniście wziąć sobie do serca poradę elfów. aż po najczarniejszy koniec. on na to: „Nie..— Proszę o wybaczenie. to prawda. że naprawdę śpisz. że będziemy ci towarzyszyć w dobrym i złym. ale nie myślałem szkodzić ani wam. o których mówił ci Gandalf. o co ci chodzi — wtrącił się Rady. morderczym spojrzeniem obdarzając Gadułę. — Z chrapaniem czy bez chrapania. żeby było to na próżno. Pójdę za radą Gildora. ale wyruszamy z tobą albo będziemy iść twoim tropem jak psy myśliwskie. Gdyby sytuacja nie była tak tragiczna. Gildor wydusił ją w końcu z siebie i szkoda. zatańczyłbym z radości. już nigdy nie uwierzę. Jednak i tak czuję się . Możesz być pewny. — Wszystko zależy od tego. Miał ci on zresztą rację. ani imć Gandalfowi. że wyjedziecie sami. — Co nie znaczy. że pozwolimy ci wyjechać bez słowa i samotnie mierzyć się z niebezpieczeństwem. — A poza tym. — Poddaję się. musisz wziąć ze sobą kogoś zaufanego”. chwała wam za to. a z pewnością będziemy ich nawet pilnować lepiej niż ty sam. Wiemy sporo o Pierścieniu. — Możesz mieć pewność. zanim tego nie sprawdzę solidnym kopniakiem. Gildor — sapnął Frodo.

tam nie ma nas! . a to uczucie dawno mi nie towarzyszyło. Do Tajaru droga. Czterem kątom starym „Bywajcie” mówimy I choćby się zdarzył nagły atak zimy. Gdzie dalej ruszymy. jest wiedzą niczyją. Wyruszać nam trzeba choć pod czernią nieba. Bo góry i rzeki pokonać musimy. — Więc dobrze! Rzecz postanowiona! Trzy razy „hurra!" na cześć kapitana Froda i jego kompanii! — zawołała trójka hobbitów i odtańczyła wokół swego przywódcy taniec radości. gdzie elfowie żyją. a Rady i Pipin zaintonowali pieśń. Ruszać czas! Ruszać czas! Gdzie nie jesteśmy. Po błocie. do wtóru której Bilbo rozpoczynał swą niegdysiejszą wędrówkę. Strasznie się obawiałem tego wieczoru. A piękne polany pod mgłami się kryją. po piachu pójdziemy bez strachu. Noclegi pod niebem na trawy tapczanie. A trudów i biedy kres nastanie wtedy Gdy misja skończona. trwoga na śniadanie. i tę samą zachowała melodię. Ułożona została na wzór krzatowej pieśni. którą najwidoczniej przygotowali na tę okazję.szczęśliwy. spełnione zadanie. Niepokój na obiad.

jak szybko Czarni Jeźdźcy mogą dotrzeć do Jeleniowa? Po drugie.— Zgoda. rzecz postanowiona — ozwał się Frodo — ale w takim razie wiele jest jeszcze rzeczy do zrobienia. z wyjątkiem jakiejś dodatkowej odzieży i zapasów pożywienia. Wszystko zależy w istocie od dwóch kwestii. Po pierwsze. Przynajmniej takich. — Przygotowałem niemal wszystko. gdyż z pewnością nie spodoba się im i napędzi . Strażnicy nie przepuściliby ich po nocy. — Jeśli chodzi o drugie pytanie. — Naprawdę chcesz ruszać po nocy? — Nie wiem — rzekł Frodo. ale ogromnie chciałbym się zobaczyć z Gandalfem. że niebezpiecznie jest pozostawać długo w jednym miejscu. W stajni czeka sześć kucy. że czarodziej się nie pojawił. kiedy usłyszał. — Swobodnie mogliby już tu być. wszystko jest już spakowane. gdzie tuż przy moście styka się on z brzegiem. zanim ułożymy się do snu. chociaż i tak tamci mogliby się przedrzeć. gdy przekażą wieść Panu na Dworze. co twoim zdaniem zrobią. to odpowiedź brzmi: w godzinę — oznajmił Rady. — Nieźle to zabrzmiało — mruknął Pipin. — Ale co z Czarnymi Jeźdźcami? Czy bezpiecznie będzie zaczekać jeszcze dzień na Gandalfa? — Ważne jest to. Elf także się zafrasował. szczególnie dobrze znanym. jak szybko możemy wyruszyć? Musimy sporo rzeczy przygotować. przez którą się przechodzi na drugą stronę Wielkiego Płotu w miejscu. Gildor radził mi. jeśli cię tu znajdą — powiedział Rady. jeśli nie przeszkodziła im północna brama. przynajmniej do chwili. — Wygląda to na bardzo skuteczny spisek — pokiwał głową Frodo. że i za dnia wartownicy będą się starali ich powstrzymać. aby nie zwlekać. Myślę. — Boję się tych Czarnych Jeźdźców i jestem pewien. które załatwić można pod dachem.

przemocą łatwo będą mogli postawić na swoim. Frodo myślał przez chwilę zasępiony. . Jedynym rozwiązaniem jest ruszyć w zupełnie nieoczekiwanym kierunku. wszyscy natychmiast będą wiedzieli.strachu widok Jeźdźców. — Nikomu się tam nigdy nie poszczęściło. — W takim razie w grę wchodzi tylko Stary Las! — powiedział ze zgrozą Grubcio Boblik. Co więcej i most. Ruszam z pierwszym brzaskiem. że szuka pana Bagosza. ale ci. ale nie drogą. Nie można zresztą wykluczyć. gdyż od tego lepsze byłoby nawet siedzenie tutaj. Powszechnie wiadomo. Zginiecie. nie ma dwóch zdań. gdy oznajmi. nie mając natychmiast prześladowców na karku. że rankiem bez trudu wjedzie do Jeleniska nawet Czarny Jeździec. ilu ich jest: co najmniej dwóch. — Jakie znowu szczęście może wam pomóc w Starym Lesie? — zawołał zdesperowany Grubcio. Nie wiemy dokładnie. że masz zamieszkać w Kruczym Dole. to jeszcze gorsze niż Czarni Jeźdźcy. ale być może więcej. czy uda się jakiemuś Czarnemu Jeźdźcowi dostać do Jeleniska czy nie. — Nawet nie myśl o tym. Nikt tam nigdy nie zagląda. — Z pewnością nie jest to miła perspektywa. — Nie przesadzaj — sprzeciwił się Rady. Jeśli skorzystam z północnej bramy. i Wschodni Gościniec w pobliżu granicy będą pod obserwacją. niezależnie od tego. Przy odrobinie szczęścia możemy zyskać sporą przewagę. a potem powiedział: — Podjąłem decyzję. ale myślę. jeśli tylko zechcą. że opuściłem Jelenisko. Tylko w ten sposób można się stąd wydostać. że Frodo ma rację.

robią to czasami Gorzaleniowie. ja byłem kilka razy.— Nieprawda! — pokręcił głową Rady. żeby powiedzieć Gandalfowi. czy ci Czarni potrafią czytać. ale mój głos niewiele tutaj znaczy. Mamy tam swoje wejście. że ktoś tu zostanie. Dobrze. Chociaż Grubcio Boblik uwielbiał Froda. on sam jednak nigdy nie przekroczył Gorzawiny. a nie ja. że imć Bagosz ciągle przebywa w Kruczym Dole. dawno temu. jak najdłużej podtrzymując przekonanie. że mogą tu wtargnąć i splądrować dom. jak niebezpieczna może się okazać owa maskarada. w jakim ruszyliśmy kierunku. Frodo był w Starym Lesie. jak uważacie. — Bardzo dobrze! — skwitował Frodo zamysły konspiratorów. ale ja niczego na świecie się tak nie boję jak Starego Lasu — powiedział posępnie Grubcio. W tym celu pozostawiono mu kilka starych ubrań Froda. aby zamydlić oczy nazbyt wścibskim obserwatorom. w obawie. a nie był też ciekaw tego. — Słyszałem o nim same straszliwe opowieści. z osady Boblisko na Zamościu. że stanie się tak niebawem. tyle że wcześniej nikt nie myślał. Zgodnie z pierwotnymi planami spiskowców. gdy drzewa przysypiają i są dość spokojne. oczywiście za dnia. a mniemam. — W przeciwnym razie nie mielibyśmy jak zostawić wiadomości dla Gandalfa. ale z pewnością bałbym się zostawiać jakąkolwiek informację na piśmie. Grubcio miał zostać. — Jak trzeba. coście postanowili. — Róbcie. Raz. kiedy tylko on się zjawi. nie powstrzymują mnie już żadne wątpliwości i jutro skoro świt ruszam w Stary Las. Nie wiem. a Gandalf na pewno się dowie. . Jego rodzina pochodziła z Ćwiartki Wschodniej. co znajduje się poza Jej granicami. ani myślał o opuszczeniu Włości. bo to wy jedziecie. Jeśli jednak Grubcio zostanie na straży domostwa.

którego nigdy nie słyszał na jawie. która samotnie stała na wysokiej grani. Poczuł straszliwe pragnienie. żeby się tylko ze mną zamienić.— Ruszamy — sprostował Pipin. chociaż wielokrotnie o tym marzył. Zaczął wchodzić po stromym zboczu. wolę już Stary Las niż siedzenie tutaj i wyglądanie Czarnych Jeźdźców. ale w tym momencie jasność rozświetliła niebo i rozległ się huk pioruna. że to nie wiatr w drzewach. dobrze — machnął ręką Rady. Trzeba wszystko uprzątnąć i dokończyć pakowanie. — Dobrze już. Był pewien. Potem z oddali doleciał go jakiś dźwięk. W pierwszej chwili pomyślał. aby wspiąć się na nią i ze szczytu zobaczyć Morze. — Poczekaj. — Jutro o tej porze będziesz chciał oddać wszystko. . że węszące stwory prędzej czy później go wyczują. zobaczył wysmukłą białą wieżę. Kiedy spojrzał w górę. że z wysokiego okna spoglądał na ciemne morze splątanych drzew. Gdzieś spod ich koron dochodziły odgłosy pełzania i węszenia. że wyruszą dopiero rankiem. Frodo jeszcze przez jakiś czas nie mógł zasnąć. lecz prawdziwe Morze. Bolały go nogi i był rad. Zmorzyło go w końcu i śnił. Znalazłszy się wreszcie w łóżku. — Co tu się spierać po próżnicy. Zbudzę was przed świtem. Potem zrozumiał. że to wicher szarpiący listowie. zanim się położymy spać. a potem dodał: — Mówiąc szczerze. aż się tam znajdziesz — powiedział sceptycznie Grubcio.